Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

W kocim zwierzyńcu – recenzja komiksu „Garfield ABC zwierzyny (wszelakiej)”

Niewiele osób zapytanych na ulicy kim jest Jim Davis, jest w stanie odpowiedzieć. Gdybyśmy jednak zamiast nazwiska rysownika podali imię stworzonego przez niego kota, na twarzy większości nagabywanych przez nas ludzi pojawiłoby się zrozumienie. Garfield to przecież najsłynniejszy komiksowy przedstawiciel miauczących futrzaków. I chociaż renomę zdobył występując głównie w gazetach, to co jakiś czas wydawane są zbiorczo paski z jego przygodami.

Jednym z takich zbiorków jest album ABC zwierzyny (wszelakiej). I tu pierwsza uwaga. Chociaż tytuł w wersji polskiej nie jest zły to jednak trzeba przynać, że jego angielski odpowiednik bardziej pasuje do zawartości. To drobiazg, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę to, że dymki są przetłumaczone poprawnie i każda historyjka jest zrozumiała.

Sama książeczka to 248 pasków wybranych spośród historyjek publikowanych w latach 1990 – 1998. Na każdą stronę albumu przypadają po dwa odcinki składające się z trzech obrazków. Wybrane paski są naprawdę dobre. Każdy z nich śmieszy i to pomimo tego, że czasem są wariacjami tego samego tematu. Może zresztą na tym polega urok tych historyjek. Gdy widzimy po raz kolejny pająka zaczynamy się zastanawiać w jaki sposób biedak tym razem zginie. Gdy na obrazkach widzimy myszy to od razu wiemy, że Jon znowu będzie narzekał, że Garfield ich nie będzie gonił. Za każdym razem z zainteresowaniem odkrywamy co autor wymyślił nowego w utartych schematach. Jak widać przewidywalność nie zawsze musi być wadą.

Wracając jednak do samego albumu występują w nim wszelakie zwierzęta, z którymi domowy kot może mieć kontakt. Będą to więc przede wszystkim psy (zazwyczaj obrażane i wyszydzane), ptaki (w tych szczęśliwszych przypadkach zjadane) i pająki (głównie rozgniatane, czasem na ich własne życzenie). Pojawiają się też oczywiście myszy, bez których dom Jona nie byłby tak zabawny. Garfield spróbuje też nawiązać kontakt z rybami. Niestety dla naszego ulubieńca mongolski wrzeszczący karp nie pozwoli się zjeść po cichu, a tuńczyk wyparowuje z konserwy zbyt szybko. Będzie też spotkanie z Nermalem – najsłodszym koteczkiem, jakiego można sobie wyobrazić. Wyleci on jednak z hukiem gdy zada Garfieldowi niewygodne pytanie. W zasadzie w całej tej menażerii jest tylko jeden wielki nieobecny – pies Odi.

A jaki jest Garfield na zamieszczonych paskach? Jak zwykle leniwy, cyniczny, sarkastyczny i złośliwy, czasem gburowaty i prostolinijny. A do tego wciąż cechuje go ten charakterystyczny, prawdziwie koci stoicyzm i dystans do świata. I chociaż główny bohater nie do końca jest wzorem do naśladowania, to z łatwością wzbudza sympatię czytelnika. W końcu wiele jego zachowań i cech możemy odnaleźć w nas samych i u naszych znajomych. Sam autor stwierdził w jednym z wywiadów, że im bardziej próbował nadać głównemu bohaterowi kocie cechy, tym bardziej miał on ludzki charakter. W jednym z pasków znajdujących się w tej książeczce jest zresztą scena, w której Jon wypomina Garfieldowi, że nie poluje na myszy. Zafascynowany kocur z właściwą sobie nonszalancją prosi swego „właściciela” (należy przy tym pamiętać, że tak naprawdę każdy kot sam jest sobie panem i właścicielem) by opowiedział mu więcej o kotach.

„ABC zwierzyny” to album, który zadowoli każdego fana Garfielda. Jest w nim wszystko za co tego kota tak lubimy. Właściwie jedyna wadą zbiorku jest to, że bardzo szybko się go czyta. Pomimo tego, że liczba pasków wydaje się spora, to ich przeczytanie zajmuje niedużo czasu. Całe szczęście nie nudzą się szybko i jeśli tylko przygody Garfielda raz już przypadły nam do gustu to do albumu będziemy często wracać. Paski z tym leniwym kotem zawsze będą nam się przy tym wydawać świeże i to nawet wtedy, kiedy poznamy je już na pamięć. Na tym polega magia Garfielda.

Dyskusja