Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Pilipiuk w nieco słabszej formie – recenzja książki „Ucieczka”

Andrzej Pilipiuk to jeden z najbardziej aktywnych polskich pisarzy fantastyki. Od jakiegoś czasu każdego roku nakładem wydawnictwa Fabryka Słów ukazują się kolejne jego książki. W fandomie mówi się – zresztą całkiem słusznie – że Pilipiuk pisze dużo i dobrze. Także i ja zawsze przychylałem się do tej opinii. Tym większe było więc moje rozczarowanie, gdy okazało się, że pierwszy tom długo zapowiadanego „Norweskiego dziennika” stoi na raczej niskim poziomie.

Paweł Koćko był przekonany, że czekają go nudne wakacje. Tymczasem zostaje porwany, a następnie – podobno dla własnego bezpieczeństwa – wysłany do norweskiej wioski za kołem podbiegunowym. Trafia do kompletnie zrujnowanego domu. Jak się okazuje, jest śledzony przez miejscowego leśniczego. Wkrótce Paweł pozna przedstawicieli arystokracji, z hrabią Derekiem na czele.

Andrzej Pilipiuk wielokrotnie podkreślał, że polskiej fantastyce potrzebne są dzieła adresowane do młodszego odbiorcy. Wszak literatura fantastyczna to nie tylko mroczne fantasy, hard science-fiction czy alternatywne wizje historii. To także książki dla nastolatków, mające dostarczyć przede wszystkim rozrywki. Polski rynek literacki jest w takie książki ubogi, a Pilipiuk chce tę dziurę zatkać. Jednak kierowany ku młodszym odbiorcom pierwszy tom „Norweskiego dziennika” nie spełnił moich oczekiwań.

To, co w twórczości Pilipiuka ciągle pozostaje niezmienione, to styl pisania. Autor pisze prostym, nieskomplikowanym językiem. Budowane przez niego dialogi są naturalne, a opisy krótkie i treściwe. Dzięki temu podczas lektury trudno się nudzić. W „Norweskim dzienniku” czytelnik nie natknie się więc na żadne dłużyzny. Można jednak odnieśc wrażenie, że pierwszy tom powieści nie posiada żadnego motywu przewodniego. W gruncie rzeczy czytelnik nie wie, co i po co w książce się dzieje. Z zainteresowaniem poznaje losy głównego bohatera, ale po jakimś czasie zdaje sobie sprawę, że brakuje w nich jakiegokolwiek zaskoczenia, zwrotów akcji, które uczyniłyby książkę ciekawą. Bardzo prawdopodobne, że autor zostawił owe zwroty akcji na następne tomy. Oceniając jednak tom pierwszy jako samodzielną powieść, najpoważniejszym zarzutem, jaki mogę wobec niego wystosować, jest monotonia. Dopiero pod koniec książki mają miejsce ciekawsze wydarzenia, jak na przykład atak Tomasza na obozowisko bandytów. Nie rekompensuje to jednak negatywnego wrażenia, jakie robi pierwsze dwieście stron książki.

„Norweski dziennik” pełen jest ulubionych motywów Pilipiuka, z którymi czytelnicy niejednokrotnie spotykali się już, poznając dotychczasowe książki tego autora. Mamy zatem carską Rosję, bohatera o polsko-ukraińskich korzeniach, jak i całą masę archeologicznych ciekawostek. Podczas lektury odnosiłem wrażenie, że wszystko to już gdzieś było. Z drugiej strony, moje odczucie może być całkiem zrozumiałe, jako, że pierwszy tom „Norweskiego dziennika” Pilipiuk zaczął pisać mając zaledwie dwanaście lat, a więc na długo przed wydaniem pierwszej książki. Tak czy inaczej, powieść pełna jest treści typowych dla Pilipiuka. To główny powód, dla którego „Norweski dziennik” znajdzie sympatyków głównie wśród zagorzałych fanów jego twórczości.

Wydanie książki stoi na dość wysokim poziomie. Ma ładną okładkę, standardową dla Fabryki Słów czcionkę i format oraz całkiem przystępną cenę. Niestety, podczas czytania natknąłem się na sporą ilość literówek. Nie wpływa to znacząco na całokształt lektury, ale po pewnym czasie zaczyna irytować. Pierwszy tom powieści mieści się na trzystu pięćdziesięciu dwóch stronach i kosztuje dwadzieścia pięć złotych.

Spodziewałem się po „Norweskim dzienniku” znacznie więcej. Głośno zapowiadana powieść, mająca zachęcić młodego czytelnika do sięgnięcia po fantastykę, okazała się niewypałem. Pierwszy tom cyklu nie ma w sobie nic, co kazałoby mi z wytęsknieniem czekać na następną część. Wręcz przeciwnie – przyzwyczajony do wysokiego poziomu prozy Pilipiuka, tym razem zawiodłem się na nim niemiłosiernie.

Ocena: 4/10

Tytuł: Norweski dziennik. Tom 1 – Ucieczka
Tytuł oryginału: Norweski dziennik. Tom 1 – Ucieczka
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2005
Ilość stron: 352
ISBN: 83-89011-47-6
Cena: 25,00zł

Dyskusja