Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Rec”

W roku 1998 światło dzienne ujrzała japońska wersja „Ringu”. Olbrzymi sukces tego horroru zapoczątkował światową modę na filmy grozy z dalekiego wschodu. Zaczęły powstawać kolejne mniej lub bardziej udane produkcje, zresztą znajdując rzesze widzów, a nasz rynek został zalany wieloma bardzo podobnymi do siebie gniotami z Azji. Drugim ważnym nurtem jaki rozwinął się w okresie 1998 – 2008 były horrory stylizowane na amatorskie. Boom na takie kino został zapoczątkowany przez „Blair Witch Project” i o ile stylistyka dalekowschodnia już się przejadła, to ten kierunek aktualnie trwa i ma się dobrze. Przykładem może być niedawny, dobrze przyjęty „Cloverfield”, czy właśnie „Rec”.

„Rec” jest kolejnym mainstreamowym filmem z Hiszpanii wyświetlanym w naszych kinach. Największy rozgłos zdobył oscarowy „Labirynt Fauna” Guillermo del Toro. Dobrą famę podtrzymał „Sierociniec”, a reżyserowie Jaume Balaguero i Paco Plaza stwierdzili widocznie, że nakręcenie horroru w aktualnie modnej konwencji będzie dobrym pomysłem. I nie pomylili się. Ich dzieło zyskało uznanie wśród widzów i przyniosło na świecie kilkadziesiąt milionów dolarów zysku.

Na tym przykładzie warto zwrócić uwagę na to, jak bardzo filmy nie wyprodukowane w USA różnią się od hollywoodzkiej sieczki. Najbardziej kasowe pseudo-horrory ostatnich lat to triumf gore, czyli cykl „Piła”, „Hostel”, nie mówiąc nawet o takich wybrykach jak np. „Sadysta”. Widz jest dosłownie gwałcony przez uszy i oczy. Brak w tych produkcjach elementu nadprzyrodzonego oraz zaskoczenia, które jest tak ważne w prawdziwych filmach grozy.

A „Rec” zaskakuje. I to bardzo pozytywnie. Od czasów „Egzorcyzmów Emily Rose” żaden horror mnie tak nie przeraził. Film jest bardzo oszczędny w środki wyrazu. Brak tu jakichkolwiek efektów specjalnych (poza dobrą charakteryzacją). Brak jest muzyki i narratora opisującego, ale to jest właśnie specyfika prowadzenia kamery „z ręki”. Wszystko czego dowiadujemy się o bohaterach i ich sytuacji, wiemy z kamery, która jest wśród nich. Dzięki takiemu zabiegowi widz ma wrażenie, że jest uczestnikiem wydarzeń, a nie tylko biernym obserwatorem. Na pewno pamiętacie sceny z projektu „Blair Witch”, gdy wystraszeni uczestnicy wyprawy uciekali w popłochu z namiotów lub gonitwę po opuszczonym domu w środku nocy. Te wspomnienia znowu odżywają. Takie filmy jak „Cloverfield”. czy właśnie „Rec”, potwierdzają tezę, że w tym gatunku można jeszcze niejedno zrobić. Hiszpańska stylistyka, dla wielu egzotyczna, tylko potęguje wrażenia.

Aktorzy zagrali bardzo naturalnie i wykazali się tym samym olbrzymią klasą i umiejętnościami. Jestem pewien, że ludzie pozostawieni sam na sam z nieznanym, zamknięci w klatce z diabłem, zachowywaliby się podobnie. Oko obiektywu jest dla odtwórców bezlitosne, zwłaszcza jeżeli brak jest jakiejkolwiek aranżacji przestrzeni filmowej (przynajmniej pozornie). Do uzyskania zamierzonego efektu twórcy nie muszą uciekać się do żadnych sztuczek typu obcinanie planu, czy manipulacja światłem. Kamera widzi tylko w dwóch trybach – nocnym i normalnym, oświetlenie jest słabe lub prawie go nie ma. Trzeba umieć tak zagrać. Dlatego całej ekipie filmowej należy się duży szacunek: dla reżyserów za wizję i umiejętną jej realizację, dla techników za ascetyczny, ale wyrazisty montaż i przede wszystkim dla aktorów, którzy potrafili zagrać postacie z krwi i kości. Również jeżeli chodzi o dialogi, to są one naturalne i niewymuszone. Fani „Klanu” nie będą zachwyceni.

Napięcie dozowane jest bardzo umiejętnie, a w ostatnich 15 minutach sprawiło, że jak dziecko zakrywałem oczy. Film zaczyna się bardzo spokojnie: dziennikarka z operatorem robią reportaż o pracy strażaków na nocnej zmianie. Z czasem jednak sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Z pozoru standardowa interwencja do zatrzaśniętej w mieszkaniu kobiety, przeradza się w walkę o przetrwanie. Budynek zostaje otoczony przez wojskowy kordon, a przebywająca wewnątrz grupa zostaje poddana przymusowej kwarantannie. Ludzie boją się, nie mają informacji, są pozostawieni sami sobie, a wkrótce zaczynają ginąć. Do końca też nie wiadomo, co jest przyczyną strasznych wypadków w hiszpańskiej kamienicy. Niebezpieczny wirus, eksperyment medyczny, a może opętanie – czarna magia. Końcówka filmu nie jest jednoznaczna w tej kwestii, dając pole do popisu naszej dociekliwości i wyobraźni.

Polecam Wam „Rec”, ponieważ jest to prawdziwy horror, może nie nowatorski, trochę odtwórczy, ale za to bardzo dobrze zrealizowany i trzymający w napięciu od początku do końca. Naprawdę straszny.

Ocena: 8/10

Tytuł: Rec
Tytuł oryginału: Rec
Reżyseria: Jaume Balaguero, Paco Plaza
Scenariusz: Jaume Balaguero, Paco Plaza
Data premiery: 2008-08-14 (Polska), 2007-08-29 (Świat)
Czas trwania: 80 minut
Kraj: Hiszpania
Obsada: Manuela Velasco, Ferran Terraza, David Vert, Vincente Gil, Pablo Rosso, Jorge Serrano i inni…

Ocena: 8/5

Dyskusja