Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Z komputera do książki – recenzja książki „Sacred: Anielska Krew”

By zaistnieć na rynku, produkt powinien dziś być promowany multimedialnie. Do odbiorcy dociera on w różnych formach: jako film, książka, gra komputerowa lub gadżet. Tak też jest w przypadku pierwszego tomu „Kronik Ancarii”, powiązanego z niemiecką grą hack and slash „Sacred”. Zazwyczaj publikacje tego rodzaju rozczarowują. Zazwyczaj są przeznaczone dla fanów, którzy kupią wszystko, co jest związane z głównym produktem. Zazwyczaj nie warto w ogóle zaprzątać sobie nimi głowy. A jak jest w przypadku „Anielskiej Krwi”?

Okazuje się, że zaskakująco dobrze, jak na książkę będącą rozszerzeniem świata znanego z gry. Mimo tego, że jest to dość przewidywalne czytadło, to jest niezłą rozrywką. Ta prosta i niezobowiązująca opowieść ma w sobie coś co sprawia, że z zainteresowaniem pochłaniamy kolejne strony.

Akcja książki rozgrywa się w okolicach Moorbrook, leżącego w odludnych i mroźnych rejonach Ancarii. Osadę terroryzuje mordercza bestia. Jej ofiarą padają wyłącznie młode kobiety, jeszcze dziewice. Pokonania potwora podejmie się główna bohaterka książki – wampirzyca Zara. W czasie swej tułaczki po kraju trafia ona na Falka – lekkomyślnego i awanturniczego młodzieńca. Spotkanie to odmieni los Zary i nada jej życiu sens. Przyniesie też szansę na odkupienie win z przeszłości.

Fabuła nie jest najmocniejszą stroną książki. Wydarzenia układają się w logiczną całość, ale są przewidywalne. Mimo to historia wciąga. Przedstawiona przez Steve`a Whittona historia ma specyficzny nastrój. W przeciwieństwie do wielu książek fantasy (zwłaszcza heroic fantasy) jest ona nostalgiczna i smutna. W świecie tym nie ma miejsca na ckliwość i sentymenty. Jest brutalnie i krwawo, a co za tym idzie – bardziej realnie niż w innych książkach. Jednocześnie w tekście pokazane są uczucia bohaterów, przez co chwilami bywa sentymentalnie. Wykreowane przez autora postacie są dopracowane. Nakreślone przez niego motywy ich postępowania nie sprawiają wrażenia naciąganych. Bez wątpienia najważniejszą postacią i jednocześnie tą, która zdominowała karty książki, jest Zara. Choć nie zaskakuje i nie odbiega mocno od stereotypu pozytywnego bohatera (mimo mrocznej i krwiożerczej natury), to jest ona interesująca i wbudza sympatię. Wampirzyca nie jest klasyczną przedstawicielką tego rodzaju. Nie obawia się światła słonecznego ani krzyży czy czosnku. Jest za to bardziej wytrzymała i odporna na ból. I dużo zręczniejsza od zwykłego człowieka.

Do książki nie można się przyczepić od strony językowej. Opowieść prowadzona jest dynamicznie i obrazowo, m.in.dzięki zastosowaniu krótkich zdań. Warto to podkreślić, gdyż pierwszy rodział książki straszy długimi, skomplikowanymi zdaniami. Oto przykład: „Nie można było stwierdzić, ile ofiar pociągnęła za sobą ta rzeź, ale ziemia aż do miasta Mhurag-Nar, które w słabym świetle poranka górowało nad okolicą niczym monumentalny pomnik grobowy, pokryta była niczym innym jak martwymi ciałami, nieskończonym dywanem trupów, na którym tu i tam posilały się wrony, których pożądliwe krakanie wypełniało odchodzącą noc niczym złowrogie echo przedłużające przebrzmiałe krzyki.” Jest to niezwykle meczące. Za to opisy wystroju karczm i panującej tam atmosfery mogłyby być wzorem dla niejednego mistrza gry. Trochę gorzej wygląda sposób przedstawiania walk. Są one do siebie niezwykle podobne i polegają na kilku powtarzających się sekwencjach. W rezultacie nużą i zamiast porywać, denerwują. W oczy rzuca się też zbyt często powtarzany w dramatycznych momentach zwrot, że „świat wstrzymał oddech” lub, że „zatrzymał się na krótką chwilę”. Są to jednak drobiazgi, które, jeśli przymknąć na nie oko, nie przeszkadzają.

I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jedna rzecz – to, jak wydano książkę. Nie chodzi tu o drobne i stosunkowo rzadko występujące błędy edytorskie (Zaraz zamiast Zara, brak liter, a nawet słów w zwrotach), które choć rzucają się w oczy i są irytujące, można jakoś przeboleć. Problem polega na tym, że do księgarń trafiła pewna ilość egzemplarzy, z których zniknęły strony 241-256, za to podwójnie wydrukowano strony 257-272. Do tak poważnych niedopatrzeń nie powinno dochodzić, zwłaszcza w wypadku wydawnictwa o takiej renomie jak Fabryka Słów. Chcąc kupić książkę trzeba więc zwrócić uwagę na to, czy jest to pierwsze wydanie i czy nie mamy w rękach wybrakowanego egzemplarza.

Tytuł: Sacred. Anielska krew
Cykl: Kroniki Ancarii
Tom: 1
Autor: Steve Whitton
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 2008-10-10
Liczba stron: 320
ISBN-13: 978-83-7574-034-9
Oprawa: miękka
Wymiary: 113 x 183 mm
Cena: 27,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostepnienie darmowego egzemplarza do recenzji.

Dyskusja