Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Stygmaty”

Odkąd pamiętam, zawsze lubiłem filmy poruszające tematy związane z religią, traktujące o różnego rodzaju przepowiedniach, opętaniach i klątwach. Idealnym przykładem są „Stygmaty” w reżyserii Ruperta Wainwrighta. Reżyser przypomniał o sobie trzy lata temu filmem „Mgła”, ale to właśnie „Stygmaty” zyskały uznanie widzów, jest to jeden z moich ulubionych horrorów o tej tematyce.

Frankie Paige (Patricia Arquette) jest wolnym duchem, bez trosk i zmartwień, bez obiecującej kariery i… bez wiary w Boga. Jak sama mówi – kocha siebie taką, jaką jest. Nagle jednak jej życie zmienia się całkowicie. Narażona na paranormalne ataki, krwawienia z nadgarstków i stóp, smagana niewidzialnym biczem i raniona kolcami niewidzialnej cierniowej korony, szuka pomocy, której nikt nie potrafi jej udzielić. Sprawą zaczyna interesować się Watykan, niezadowolony z powstałego wokół niej sensacyjnego rozgłosu. Do przeprowadzenia śledztwa zostaje wyznaczony Ojciec Kiernan (Byrne). To, czego jest świadkiem całkowicie przekonuje go o prawdziwości stygmatów. Wierzy, że Frankie przekazuje słowa samego Chrystusa, słowa tak niebezpieczne, że niektórzy wysocy rangą urzędnicy Kościoła Rzymsko-Katolickiego gotowi są uciszyć na wieki każdego, kto miał, ma i będzie miał z nimi styczność.

Pod względem technicznym film jest bez zarzutu. Na uwagę zasługuje dobra gra aktorska. Trudne zadanie miała przed sobą przede wszystkim Patricia Arquette, wcielająca się w stygmatyczkę. Na szczęście wywiązała się z niego niemal bezbłędnie. Istotną rolę zagrał również Gabriel Byrne, czyli ojciec Andrew Kiernan, kapłan sprawujący opiekę nad Frankie. Spisał się dość dobrze, lecz nie pokazał nic odkrywczego. Bardzo ciekawą postacią jest kardynał Houseman, grany przez Jonathana Pryce’a. Fanatycznie oddany Kościołowi jako instytucji, skłonny posunąć się do najbardziej haniebnych czynów w imię religii i własnych przekonań, zrobił na mnie duże wrażenie. Grzechem byłoby nie wspomnieć o oprawie muzycznej, która stoi na wysokim poziomie. Odgrywane utwory idealnie wkomponowują się w tło, stopniowo budując napięcie u widza.

Opowiedziana historia jest nietuzinkowa, nieczęsto można zobaczyć film o błogosławieństwie, bądź klątwie, poruszający tematykę stygmatów. O ile jednak w rzeczywistości stygmatykami zostawali ludzie głębokiej wiary, jak na przykład ojciec Pio, o tyle w filmie Wainwrighta chrystusowych ran doznaje dziewczyna będąca ateistką. Chcąc nie chcąc, Frankie zmuszona jest do dźwigania tego krzyża. Jak się później okazuje, jej cierpienie ma głębszy sens, niż można by początkowo przypuszczać.

Dzieło w żaden sposób nie krytykuje wiary w Boga. Natomiast w bardzo złym świetle przedstawia Kościół Katolicki. Nigdy nie byłem zwolenników jakichkolwiek ataków pod adresem Kościoła. Jako wierzący i praktykujący chrześcijanin, zdaję sobie jednak sprawę z błędów, jakie instytucja ta popełniała na przestrzeni wieków i popełnia do dziś. Dlatego rozumiem, a często nawet przyznaję rację ludziom, którzy je wskazują. Jednak krytyka w wykonaniu twórców filmu jest wręcz nachalna, jestem przekonany, że po pewnym czasie zirytowałaby nawet zawziętego antyklerykała.

Podsumowując, „Stygmaty” to porządny, dobrze zrealizowany film z pogranicza thrilleru i horroru. Dobra gra aktorów, porządna oprawa muzyczna i ciekawy scenariusz sprawiają, że z dziełem Wainwrighta zdecydowanie warto się zapoznać.

Ocena: 8/10

Tytuł: Stygmaty
Tytuł oryginału: Stigmata
Reżyseria: Rupert Wainwright
Scenariusz: Tom Malone, Rick Ramage
Muzyka: Elia Cmiral, Billy Corgan
Data premiery: 2001-08-17 (Polska), 1999-09-10 (świat)
Czas trwania: 103 minuty
Kraj: USA
Obsada: Patricia Arquette, Gabriel Byrne, Jonathan Pryce, Nia Long, Thomas Kopache

Ocena: 8/5

Dyskusja