Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Zakonnica”

Do obejrzenia „Zakonnicy” skłonił mnie znajomy, wydając o tym filmie bardzo pochlebną opinię. Mówił o ciekawej fabule, zaskakującym zakończeniu i dobrych efektach specjalnych. Postanowiłem samodzielnie się o tym przekonać. Okazało się, że „Zakonnica” to tak naprawdę przeciętny – żeby nie powiedzieć „słaby” horror klasy B.

Pozornie zwykła szkoła. Pozornie sześć zwykłych 15-latek. Brutalna prawda jest taka, że każdego dnia dziewczyny są terroryzowane i maltretowane przez okrutną opiekunkę. Pewnego dnia zakonnica odkrywa, że jedna z dziewczyn jest w ciąży i próbuje ją „oczyścić”. Jej przyjaciółki patrząc na torturowaną w okropny sposób koleżankę, decydują się jej pomóc. Zakonnica znika, a kilka dni później szkoła zostaje zamknięta z nie do końca jasnych powodów. Mija 17 lat. Każda z dziewczyn poradziła sobie z odbudowaniem swojego życia. Nie kontaktują się ze sobą, żeby nie wspominać tamtych okropnych wydarzeń. Ale pewnej nocy jedna z nich zostaje brutalnie zamordowana. Po kilku dniach następna. Pozostałe wiedzą, że zakonnica wróciła żeby się mścić i decydują się stawić jej czoła. Jedynym sposobem by ją pokonać jest wrócić do starej, zamkniętej szkoły. Eva – 17 letnia córka jednej z zamordowanych kobiet, przyłącza się do nich ze swoimi przyjaciółmi. Wkrótce odkrywa przerażające fakty ze swojej przeszłości.

„Zakonnica” niewątpliwie miała pewien potencjał. Zabierając się za oglądanie filmu nie spodziewałem się większych cudów, byłem jednak przekonany, że przyjdzie mi zobaczyć obraz oryginalny, z innowacyjnymi pomysłami. Oczekiwania te spotęgował fakt, iż motyw z zakonnicą nie został jeszcze zanadto wyeksploatowany przez twórców kina grozy, a także to, że film jest od początku do końca hiszpański, a więc być może nienaznaczony hollywoodzkim piętnem. Nic z tego. O ile pomysł z siostrą rzeczywiście stanowi jeden z nielicznych plusów obrazu, o tyle hiszpańscy twórcy wyraźnie starali się zamerykanizować swoje dzieło. W rezultacie otrzymujemy kiepską produkcję, powielającą powszechnie znane, utarte schematy, będącą tak naprawdę marną parodią horroru.

Pod względem technicznym „Zakonnica” nie wybija się na tle dziesiątek podobnych produkcji. Gra aktorska pełna jest wpadek i niedoróbek. Nawet wcielająca się w główną bohaterkę Anita Briem, nie stanęła na wysokości zadania i wypadła na prawdę średnio. Aktorom wcielającym się w postacie drugoplanowe, również można wiele zarzucić, choć trzeba przyznać, że jest kilka wyjątków. Jednym z nich jest Oriana Bonet, odgrywająca Eulalię. Wprawdzie w „Zakonnicy” pojawia się zaledwie parę razy i to tylko na kilka krótkich chwil, jednak okazało się to wystarczająco wiele, by zrobić na mnie dobre wrażenie. Nieco lepsze wrażenie pozostawia oprawa muzyczna. Wprawdzie „Zakonnica” nie jest ucztą dla ucha, jednak dźwięk i muzyka towarzyszące oglądaniu z pewnością mogłyby zbudować w widzu napięcie, gdyby film miał jakikolwiek klimat. A nie ma. Scenariusz czerpie garściami z popularnych filmów grozy, zwłaszcza zaś z azjatyckich hitów takich jak „Dark Water”. Akcja rozwija się dość szybko, dzięki czemu oglądając film, widzowi nie nuży się. Wyraźnie za to widać, że twórcy silili się na oryginalne i zaskakujące zakończenie. Skutek jest jednak mizerny. Tuż przed pojawieniem się na ekranie napisów końcowych stwierdziłem, że to wszystko już było. Gdzieś już to widziałem…

„Zakonnica” nie straszy, mimo, że reklamowana jest jako horror. Jest tutaj kilka jump-scenek, ale nawet one nie spełniły swego zadania. Plus należy się twórcom za wykonanie zjawy siostrzyczki – zarówno jej wygląd, jak i jakość animacji stoją na wysokim poziomie. Mimo to jednak, film ogląda się bez większych emocji. Nie narzekałem na nudę, lecz losy bohaterów były mi całkowicie obojętne, a opowiadana historia wydała mi się mało przejmująca. Koniec końców seans był niezbyt emocjonujący.

Mimo najszczerszych chęci, o „Zakonnicy” mogę powiedzieć niewiele dobrego. Film Luisa De La Madrid miał pewien potencjał. Można było zrobić z tego ciekawy i oryginalny kawałek kina. Twórcy zaserwowali nam jednak ghost story, w którym pełno jest różnego rodzaju błędów i niedociągnięć, a przede wszystkim – korzystania z dawno utartych schematów. „Zakonnicę” da się oglądać – ale jako odskocznię od bardziej ambitnych produkcji, a i wówczas należy traktować to z przymrużeniem oka. Ci, którzy spodziewają się czegoś nietypowego, wyróżniającego się spośród masy powstałych niedawno horrorów, z pewnością będą zawiedzeni.

Ocena: 3/10

Tytuł: Zakonnica
Tytuł oryginału: La Monja, AKA The Nun
Reżyseria: Luis De La Madrid
Scenariusz: Manu Diez
Muzyka: Luc Suarez
Data premiery: 2005-05-12
Czas trwania: 100 minut
Kraj: Hiszpania
Obsada: Oriana Bonet, Anita Briem, Tete Delgado, Belen Blanco, Alistair Freeland

Ocena: 3/5

Dyskusja