Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Wycieczka turystyczna na Świat Dysku – recenzja komiksu „Kolor Magii”

„Świat dysku” to świat wykreowany przez angielskiego pisarza, Terry’ego Pratchetta. Świat ten zyskał olbrzymią popularność, a osiągnął to dzięki niebanalnie skonstruowanej fabule, ciekawym postaciom i olbrzymiej dawce dobrego humoru. Popularność ta jest tak wielka, że książki z cyklu doczekały się adaptacji nie tylko w postaci filmów fabularnych i animacji, ale także i komiksu.

„Kolor Magii” to pierwszy tytuł z serii, tak więc i jako pierwszy na polski rynek musiał trafić komiks pod tym samym tytułem. Fabuła nie odbiega praktycznie w ogóle od pierwowzoru. Głównymi bohaterami są nieudolny mag Rincenwind i pierwszy turysta Świata Dysku, Dwukwiat. Historia zaczyna się w momencie, gdy ten drugi przybywa do największego miasta na Dysku – Ankh-Morpork. Jego naiwność, wynikająca z nieświadomości tego, co grozi mu z rąk licznych złodziei i oszustów (czyli praktycznie każdego mieszkańca Ankh), sprawia, że bardzo szybko przykuwa uwagę Rincenwinda. A dokładniej, to Bagaż Dwukwiata przykuwa jego uwagę.

Bagaż to niezwykła, chodząca na setkach małych nóżek skrzynka, wykonana z drewna myślącej gruszy – materiału pożądanego przez każdego, nawet marnego maga. Tak oto losy obu bohaterów zostają ze sobą połączone. Rzuceni w wir wielu przygód wychodzą cało z opresji tylko dzięki szybkiemu talentowi Rincewinda do ucieczki. Na domiar złego, w głowie maga kryje się jedno z najpotężniejszych zaklęć świata. Obdarzone własną świadomością, w momentach zagrożenia ciśnie się ono nieproszone na usta. Jego wypowiedzenie może jednak zmienić całą rzeczywistość.

Za adaptację książki Pratchetta odpowiada Scott Rockwell. Jak już wspomniano, autor trzyma się sztywno swego literackiego pierwowzoru – w pewnych momentach aż do przesady. W książce wiele dowcipów kryło się w słowach narratora. Tu w komiksie zostały one przytoczone w tak dużej ilości, że kwestie w ramkach czasami za bardzo przytłaczają czytelnika. W chwilach, gdy ciągną się one przez kilka stron, bez partii dialogowych, może to być nawet nużące. Na szczęście relacje między tekstem w ramkach, a akcją komiksu zostały zachowane w takich proporcjach, że komiks nie stał się ilustrowaną powieścią.

Należy przyznać, że grafik, Steven Ross, włożył bardzo dużo pracy w narysowanie tego komiksu. Jego kreska jest estetyczna i czytelna. Postacie są trochę karykaturalnie przedstawione, co dobrze odzwierciedla komediowy styl opowieści. Dobrym przykładem może być Hrun Barbarzyńca, u którego przerost mięśni jest niemalże groteskowy. W przypadku głównych bohaterów literackich, ich wizualizacja często bywa niebezpieczna, gdyż każdy czytelnik inaczej sobie ich wyobraża. Niemniej w przypadku Rincenwinda i Dwukwiata ich wygląd dobrze pokrywa się z opisem Pratchetta. Rysownik miał duże pole do popisu i widać, że czerpał pełnymi garściami z własnej wyobraźni. Jego Świat Dysku ma dużo elementów wyglądających futurystycznie (na przykład budynki czy zbroje), co trochę odbiega od typowej fantastyki „średniowiecznej”.

Dobór kolorów dla tego albumu komiksowego jest dość specyficzny. Rysunki utrzymane są w dość jasnych, prawie pastelowych barwach. Brak walorowania czy częste pomijanie cieniowania sprawia, że całość obrazu wygląda bajkowo i nierealnie. Te czynniki również podkreślają fantastyczność przedstawionej historii.

Komiks ten jest całkiem udaną adaptacją książki. Niemniej posiada on kilka wad, a styl rysunku swą prostotą nie każdemu może odpowiadać. Mimo to, nie tylko fani Pratchetta powinni sięgnąć po komiksową adaptację „Koloru Magii”.

Dyskusja