Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

I żyli długo i szczęśliwie – recenzja książki „Nowe Królestwo”

Drugi tom „Wojen Świata Wynurzonego” pozostawiał sporo do życzenia. Przewidywalny, bez świeżości i pozbawiony oryginalnych pomysłów, nie zachęcał do sięgnięcia po ostatnią, trzecią odsłonę cyklu. Przeczytałem ją jednak i muszę przyznać, że po znacznie słabszych „Dwóch Wojowniczkach”, „Nowe Królestwo” stanowi przyzwoite uwieńczenie historii młodej zabójczyni.

Gildia zamierza dotrzeć do Sana, wnuka Nihal, aby wykorzystać jego ciało do wskrzeszenia dawnego tyrana o imieniu Aster. W tym samym czasie Dubhe i jej sojusznicy trafiają na ślad talizmanu mocy, który może przeszkodzić sekcie w osiągnięciu celu. Młoda zabójczyni jest coraz bliżej wyzwolenia Świata Wynurzonego spod władzy Dohora, bezlitosnego króla Krainy Słońca, a zarazem uwolnienia się od nałożonej przez niego klątwy.

„Nowe Królestwo” z całą pewnością nie jest książką pasjonującą i wciągającą, do której będzie się wielokrotnie wracało. Ostatni tom „Wojen Świata Wynurzonego” okazał się jednak przyjemną lekturą, w równym niemal stopniu co pierwsza odsłona cyklu. Trudno powiedzieć, by Troisi była oryginalna, by pchnęła gatunek na nowe tory, albo chociaż stworzyła dzieło, o którym pamiętać będą przyszłe pokolenia. Jednak trylogia wydana przez Videograf II z całą pewnością przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy w fantasy poszukują przyjemnej, lekkiej lektury, stanowiącej chwilową odskocznię od rzeczywistości, tudzież będącą przerwą między bardziej ambitnymi dziełami.

Trzeba przyznać, że mało którą książkę czyta się równie szybko i lekko, co „Wojny Świata Wynurzonego”. Duży wpływ ma na to styl autorki, która pisze prostym i zrozumiałym językiem oraz skupia się przede wszystkim na przedstawieniu akcji i konkretnych wydarzeń, nie zaś na wewnętrznych rozterkach bohaterów czy filozoficznych wywodach. W efekcie trafiają się w „Nowym Królestwie”, jak i w całej trylogii postacie płytkie i bez charakteru, choć dla przeciwwagi można się natknąć na stosunkowo ciekawe kreacje, jak chociażby główna bohaterka.
Ogólnie rzecz biorąc, przyjemność płynąca z czytania jest znaczna, pod warunkiem, że nastawimy się przede wszystkim na czystą rozrywkę, bo to właśnie oferuje nam „Nowe Królestwo”.

Nie można mieć jakichkolwiek zastrzeżeń względem wydawnictwa Videograf II. Wydanie „Nowego Królestwa” stoi na podobnym poziomie, jak w przypadku poprzednich tomów. Korekta i redakcja spisały się bez zarzutu. Podczas lektury nie natknąłem się na błędy w edycji czy chociażby literówki. Podobnie jak to miało miejsce w poprzednich odsłonach, wysoki poziom prezentuje ilustracja na okładce, autorstwa Paolo Barbieri’ego. Cena książki pozostaje bez zmian i wynosi niecałe trzydzieści pięć złotych, a treść mieści się na czterystu pięćdziesięciu sześciu stronach.

Słowem podsumowania, „Nowe Królestwo” to przyjemna, lekka lektura, która przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy poszukują niewymagającej, ale wciągającej fantasy. Licia Troisi stworzyła trylogię, która chociaż nie jest wybitna, to z całą pewnością godna odnotowania, zwłaszcza gdy szuka się miłego czytadła w sam raz na chłodny, zimowy wieczór.

Ocena: 6+/10
Ocena całej trylogii: 6/10

Tytuł: Nowe Królestwo
Tytuł oryginału: Un nuovo regno
Cykl: Wojny Świata Wynurzonego, tom 3
Autor: Licia Troisi
Wydawnictwo: Videograf II
Tłumaczenie: Zuzanna Umer
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 456
ISBN: 83-7183-584-1
Cena: 34,50zł

Dyskusja