Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

O tym jak ważne są skarpety – recenzja książki „Potworny Regiment”

Wiele książek o Świecie Dysku Terry’ego Pratchetta, nawiązuje w jakiś sposób do znanych historii i kanonów. Tym razem, w trzydziestej trzeciej książce, autor postanowił wykorzystać znany i lubiany motyw armii. A konkretniej kobiet, które poprzez przebranie, zaciągnęły się do armii.

Wszystko zaczęło się od Polly Perks, która, aby odnaleźć brata, staje się rekrutem do borograviańskiej armii. Przebranie za chłopca nie było wielkim problemem. Wystarczyło tylko ściąć włosy i nałożyć spodnie. Problemem okazało się zachowywanie jak chłopiec. Dłubanie w nosie, puszczanie bąków (i czerpanie z tego przyjemności), a także przeklinanie w bardziej skomplikowany sposób, niż używanie słów „motyla noga”, to nie lada wyzwanie dla dobrze wychowanej dziewczyny. A poza tym wszystkim, dla chłopaków najważniejsze są zrolowane skarpetki. I to wsadzone w spodnie, trochę pod pasem. Wydaje się nawet, że to one nimi rządzą.

Kolejna kwestia, komplikująca Polly odzyskanie brata, to trwająca wojna. Wojna ta trwa już od niepamiętnych czasów, a wywołała ją kwestia sporna co do granicy z sąsiednim krajem. Granicę tę wyznacza rzeka, która co roku zmienia swój bieg, więc Borogravia, zdążyła z wojny uczynić już sport narodowy. Tym razem jednak wojna przybierze nowe oblicze. Po pierwsze dlatego, że zainteresowanie konfliktem okazało Ankh-Morpork, największe miasto na Dysku, a po drugie dlatego, że w żołnierskie mundury przebrało się o wiele więcej kobiet, niż wymaga tego literacki kanon.

Aby doprawić jeszcze bardziej fabułę „Potwornego regimentu”, ojczyznę Polly spotyka coś jeszcze bardziej bezsensownego niż ciągłe walki. Bezsensowna religia boga Nuggana sprawia w kraju sporo zamieszania. Jest to jedyny bóg, który średnio raz w tygodniu dodaje do swojego pisma świętego aktualizację, zawierającą kolejne obrzydliwości, których należy unikać. Problem w przestrzeganiu tych przykazań polega na tym, że dotyczą one rzeczy trywialnych jak kolor niebieski czy puzzle.

Indywidualności w powieści jest naprawdę wiele. Wśród szeregowców znajdują się między innymi przedstawiciel wampirów, trolli a nawet klanu Igorów. Szczególną uwagę czytelnika niewątpliwie przykuje postać sierżanta Jackruma. Ten charyzmatyczny człowiek wie doskonale jak sterować swoimi przełożonymi „uprzedzając” ich rozkazy. Potrafi też delikatnie sugerować, jakie decyzje powinni podejmować generałowie. Z niejednego pieca już jadł chleb w swoim żołnierskim życiu. Czasami okazywało się, że tym chlebem była noga kompana.

Humor zawarty w powieściach Prattchetta, to standardowy wyróżnik tych książek na polu literatury fantasy. Tym razem jest on oczywiście żartem wydania „żołnierskiego”. Dotyczy więc wyżej wymienionego kanibalizmu czy nieczystych zagrań podczas bójek. Trzeba jednak podkreślić, że pod maską żartów, kryją się bardzo mądre przesłania i alegorie. W „Potwornym regimencie” na celownik wzięta została wojna, religia, ale także problem własnej tożsamości czy równouprawnienia. Wiadomo, że kobiety mogą być lepsze od mężczyzn w różnych dziedzinach życia. Zdarza się jednak, że mogą być od nich lepsze po prostu w byciu mężczyznami.

„Potworny regiment” to, jak wiele książek Pratchetta, godna uwagi literatura, mimo że trudno mówić tu o jakieś odkrywczości. Ta powieśc niczym nie wybija się ponad pozostałe książki tego autora. Jednak, podobnie jak inne, stoi na bardzo dobrym poziomie, dlatego warto i ją poznać.

Ocena: 8/10

Tytuł: „Potworny Regiment”
Tytuł oryginału: „Monstrous Regiment”
Autor: Terry Prattchet
Cykl: Świat Dysku
Tom: 33
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawca: Prószyński S-ka
Data wydania: 2008
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka
Cena: 29,90 zł

Dyskusja