Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Początek uczłowieczania – recenzja komiksu „Tytus Harcerzem”

z tuszu zrodzonego

Od pierwszego wydania przygód Tytusa, Romka i A’tomka minęło już ponad 52 lata. A mimo to bohaterowie stworzeni przez Papcia Chmiela (Henryka J. Chmielewskiego) są darzeni tak duża sympatią, że do sprzedaży trafiło kolejne wznowienie ich pierwszych przygód.

Tytus to szympans, który bardzo pilnie potrzebuje pełnego uczłowieczenia. Misji tej, w duchu niesienia wszelkiej pomocy, podejmują się harcerze – Romek i A’tomek. Chłopcy nie mają łatwego zadania, gdyż Tytus wiele rzeczy traktuje po swojemu, kierując się małpią logiką. Harcerzom przysparza to problemów, zaś czytelnikowi śmiechu, bo sytuacje, do których doprowadza rezolutny Tytus, są naprawdę komiczne. Nawet najzwyklejsza próba nauczenia szympansa poruszania się samodzielnie po ulicy, co potrafią już małe dzieci, kończy się sprytnie zaplanowanym przez Tytusa kawałem. Jednak i Romkowi z A’tomkiem nie brak werwy i rezolutności. Cała trójka wymyśla kolejne przedsięwzięcia, aby odłożyć potrzebne pieniądze na obóz harcerski. To doprowadzi do wielu zabawnych sytuacji, gdyż trudno jest zarobić, gdy nie wszystko wychodzi zgodnie z planem. Na przykład na życzenie właścicielki, pomocni harcerze przemalowują jej pokój. Czynią to jednak tak wiele razy, że pomieszczenie zmniejsza drastycznie swą powierzchnię.

Humor to drugi po fabule, najmocniejszy element tego komiksu. Żarty są nie tylko dowcipne, ale i bardzo bystre, a czasami także ironiczne. Historia działa na zasadzie „bawiąc uczyć”. Autor postawił sobie za zadanie wyedukować młodszych czytelników pod wieloma różnymi kątami.

Komiks pod względem graficznym prezentuje się naprawdę dobrze. Kreska jest prosta i oszczędna, co dobrze podkreśla humorystyczny charakter zeszytu. Warto podkreślić, iż wznowienie komiksu zawiera oryginalne plansze sprzed ponad pięćdziesięciu lat i jest tak samo wydany w formie broszurowej. Zeszyt zawiera na przemian kolorowe i czarno-białe strony. Taki zabieg wynika z tego, że pierwsze wydawnictwo, „Horyzony”, szukając oszczędności, zdecydowało się zaoszczędzić na farbie. Papcio Chmiel po 1989 roku, w kolejnych wznowieniach komiksu, pomalował wszystkie strony. Wywołało to niemałe oburzenie ze strony fanów, którzy zdążyli pokochać Tytusa. Nie była to też jedyna zmiana nowszych wydań. Przykładowo, Tytus we wznowieniu w jednej ze scen wbiega do wagonu metra, a w oryginale do tramwaju. W 1957 roku w Warszawie nie było jeszcze linii metra. W oryginalnej historii brak też dwóch stron, na których Tytus powstaje z rozlanej przez Papcia plamy tuszu. Autor postanowił wprowadzić swoją postać do komiksu o wiele, wiele później.

Warto jeszcze wspomnieć, że najnowsza edycja została uzupełniona o życiorys Tytusa oraz genezę powstania komiksu. Cena zeszytu jest naprawdę niska, gdyż wynosi niecałe 4 zł, co jest niewątpliwym plusem. Aktualny wydawca – Prószyński i S-ka, zdecydował się wydać w podobnej cenie kolejne 24 książeczki.

Z przygodami Tytusa zdążyły zżyć się co najmniej trzy pokolenia Polaków. Czy przygody sympatycznego człekokształtnego nadal mają coś do zaoferowania młodszym czytelnikom, którzy dorastają w czasach nie nasyconych tak bardzo ideologią, w jakich powstał komiks? Z całą pewnością tak! Można nawet wysnuć śmiałą tezę, że ten komiks powinien mieć znaczą rolę w wychowaniu dzieci. Wszak rodzice zapewne sami, gdy byli mali, mieli w rękach zeszyt z przygodami trójki harcerzy. Zapewne te dwa starsze pokolenia, rodziców i dziadków, z chęcią, chociażby dla sentymentu, gdy ujrzą komiks za szybą kiosku, zdecydują się na zakup.

Dyskusja