Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Cieplejsze czasy – recenzja książki „Lato Helikonii”

W literaturze fantastycznonaukowej bardzo ważna jest innowacja i oryginalność dzieła. Wiele jest powieści o uprowadzeniu przez obcych czy kosmicznych wojnach, lecz często są to historie powielające ustalone już wzorce. Są jednak książki, które mogą zaoferować coś nowego czytelnikowi. Jedną z nich jest cykl Briana W. Aldissa o planecie Helikonii.

Autor w swej powieści postanowił oprzeć zasadę funkcjonowania wykreowanego przez siebie świata na fakcie, że astronomiczny rok Helikonie trwa wiele dziesięcioleci. To pociąga za sobą konsekwencje w postaci pór roku, które ciągną się przez całe pokolenia mieszkańców. A są to dwie rasy – władcy zimy, fagory i ludzie, którzy dominują, gdy świat się ogrzewa. Wiosna się kończy, glob zbliża się coraz bliżej do słońca o nazwie Freyr. Zaczyna się globalne, trwające stulecia, lato.

Przez nagrzanie klimatu ludzie stają się coraz bardziej zdeterminowani. Pragną wybić fagory co do nogi, a jeśli to się nie uda, to zepchnąć je na granice wyniszczenia. Ocieplenie klimatu jest także siłą sprawczą dla całego szeregu mutacji flory i fauny. Te, aby przetrwać, muszą się dostosować.

Mimo że „Lato Helikonii” to drugi tom trylogii, można ją śmiało traktować jako oddzielną od „Wiosny Helikonii” powieść. Po bohaterach z pierwszej części nie pozostało wiele, w zasadzie nic oprócz historii. Tylko wspólne realia spajają obie książki w jeden cykl. Nie mniej autor doskonale ukazał jak kolosalny rozwój osiągnęła planeta wraz z ociepleniem klimatu. Ludzie nie mieszkają już w prymitywnych wioskach, założyli olbrzymie miasta i zbudowali zamki.

Przez ten fakt powieść trafi nieco na charakterze powieści spod znaku SF, a zaczyna balansować na granicy fantasy. Pojawiają się charakterystyczni dla tego nurtu wojownicy i władcy. Zarysowuje się bardzo ciekawy wątek monarchy Jandol Anganola, który staje na skraju obłędu. Niestety, zdarzają się i o wiele słabsze momenty fabuły, które wydają się wręcz wymuszone, jak choćby wątki dotyczące pomniejszych polityków czy samej planety.

Styl powieści jak i jej fabuła są bardzo niejednorodne i balansują od wciągających momentów do stron, które mogą czytelnika znużyć. Wszystko to dobrze widać w warstwie językowej powieści. Taki niejednolity miszmasz może bardzo niekorzystnie odbić się na przyswajalności lektury. Niestety, pod tym względem powieść wypadła gorzej od pierwszego tomu cyklu.

Jednak, podobnie jak w „Wiośnie”, Aldiss bardzo dużo miejsca poświęca na debaty i rozmyślania natury filozoficzno-teologicznej. Książka jest pełna tego typu refleksji i przemyśleń. Autor stara się w ten sposób przybliżyć czytelnikowi sposób myślenia zwykłych przedstawicieli tak niezwykłych, z naszego punktu widzenia, cywilizacji.

Mimo drobnych niedociągnięć, powieść posiada liczne plusy, które rekompensują jej wady. Sprawia to, że drugi tom cyklu, podobnie jak pierwszy, jest pozycją godną uwagi każdego, kto poszukuje nietuzinkowej fantastyki i SF.

Ocena: 7/10

Autor: Brian W.Aldiss
Cykl: Heliconia
Cykle numer: 2
Data wydania: 17-11-2008
Tłumaczenie: Marek Marszał
Oprawa: twarda
Ilość stron: 528
Cena: 49,90
ISBN:83-89951-96-7
EAN:9788389951967
Wydawnictwo:Solaris

Dyskusja