Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Hokus pokus…Lord Hokus Pokus – recenzja komiksu „Antresolka Profesorka Nerwosolka”

Kultowe i klasyczne. Tak w skrócie można opisać komiksy Tadeusza Barańczaka. Jeden z nich, czyli „Antresolka profesorka Nerwosolka” – wydana po raz pierwszy jako album w 1985 roku – to zbiór historyjek, które ukazywały się w Świecie Młodych w latach 1981-82. W 2003 roku Egmont wznowił ją w edycji kolekcjonerskiej ze zmienioną okładką.

Komiks przedstawia dwie przygody profesora i jego elokwentnej gosposi, Entomologii Motylkowskiej. Są one dalszym ciągiem opowieści wydanej w albumie „Skąd się bierze woda sodowa i nie tylko”. Profesorowi udaje się wyruszyć w upragnioną podróż kosmiczną. Powodzenie wyprawy staje jednak pod znakiem zapytania. W wyłowionej z przestrzeni kosmicznej butelce, bohaterowie znajdują wiadomość o czyhającym na nich niebezpieczeństwie. W historyjce grasuje Mól Książkowy. Co gorsza, zły lord Hokus-Pokus chce wykorzystać naszych bohaterów, by przejąć kontrolę nad komiksem (nie przypomina się komuś czasem Adler i Piątkowski?). W drugiej opowieści Nerwosolek i Entomologia wyruszają w rejs. Po drodze czeka na nich wiele przygód. Spotkają Neptuna, który ma manię wywoływania burz, nieistniejącego węża morskiego, latającego holendra i mnóstwo innych postaci.

Fabuła nie jest jednak najistotniejszym elementem „Antresolki”. Kolejne przygody poznajemy chętnie, ale o atrakcyjności tego komiksu decyduje tak naprawdę niebanalny – bo absurdalny i jednocześnie inteligentny – humor. To dzięki niemu komiks czyta się jednym tchem. Baranowski bawi się słowem, często wykorzystując już istniejący frazy i powiedzenia. Przykładem mogą tu być gry słowne o stylach pływania (motylkowy, delfin, ale i klasyczny, gotycki, romański), czy napis na drogowskazie „Alfa Centauri, Alfa Romeo, Alfabet”. Rymowanki i teksty, wymyślone przez autora, wywołują nie tylko wesołość, ale i napady niekontrolowanego śmiechu. Również fakt, iż bohaterowie wiedzą o tym, że są tylko postaciami z komiksu, jest okazją do dowcipów.

Baranowski bawi nie tylko treścią, ale i formą. Na jednej ze stron Entomologia wykorzystuje ramkę między obrazkami, by wydostać się z opresji. Na innej, profesor wychodzi z kadru, by podnieść zwianą ze stołu kartkę z narysowanym komiksem. Daje to świetny, trójwymiarowy efekt. To tylko dwa przykłady, a komiks jest naszpikowany tego typu zabawami. Warto zwrócić uwagę na nietuzinkowy – nawet jak na dzisiejsze standardy – układ kadrów. Gdy w jednej z przygód Entomologia dostaje czkawki, razem z nią trzęsie się cały obraz. Sporo jest plansz, które choć tworzą razem jeden rysunek, są podzielone na osobne kadry. Dzięki temu komiks, mimo upływu lat, wciąż pachnie świeżością i jest niezwykle dynamiczny. To zresztą elementy typowe dla stylu Baranowskiego. Oprócz tego mamy tu jeszcze przerysowane, karykaturalne postacie, zaokrągloną kreskę i kolorowe, ciepłe barwy, co podkreśla żartobliwą i lekką atmosferę komiksu.

Upływ czasu nie wpłynął również za bardzo na aktualność albumu. Tylko niektóre żarty, które odnoszą się do dawno minionej rzeczywistości PRL, mogą okazać się niezrozumiałe. Nie każdy młody czytelnik od razu rozpozna nawiązanie do kryzysu energetycznego w latach osiemdziesiątych. Nie każdy będzie wiedział jak wygląda pralka Frania lub co to jest Pewex. Na szczęście dla nich, odniesienia te nie są na tyle mocno osadzone w realiach Polski Ludowej, żeby nie można było się dobrze bawić przy czytaniu. Zresztą – „Antresolka” w jakimś sensie pełni w ten sposób również funkcję edukacyjną.

Potwierdzeniem tego są i inne nawiązania. Dotyczą najróżniejszych tematów – głównie kulturowych (bajka o śpiącej królewnie, Odyseusz i syreny, partytura do Marszu Tureckiego Mozarta, „Piotruś Pana”), ale i historycznych (Titanic i góra lodowa, wspomniany już kryzys) czy geograficznych (Morze Sargassowe, Trójkąt Bermudzki). W ten sposób komiks wpisuje się w typową dla historyjek obrazkowych okresu PRL tendencję: bawić ucząc. Chociaż można raczej wątpić, żeby było to główne założenie przy tworzeniu tego komiksu.

Po przeczytaniu albumu czytelnik czuje się naładowany optymizmem i pozytywnymi emocjami. Z tego powodu komiks jest świetną propozycją dla dzieci, zwłaszcza że zło nie jest tu tak naprawdę złe. Lord Hokus-Pokus nie jest bardziej groźny od Gargamela ze Smerfów, a i Mól Książkowy to całkiem sympatyczne stworzenie.

„Antresolka Profesorka Nerwosolka” jest doskonałym sposobem na to by się zrelaksować. Oferuje rozrywkę na najwyższym poziomie. Dla miłośników historyjek obrazkowych – pozycja obowiązkowa. Pozostali – niezależnie od wieku i upodobań – również powinni po nią sięgnąć. Oczywiście o ile lubią abstrakcyjny i inteligentny humor. Miłośników „żołnierskich” dowcipów raczej znudzi.
[code][/code]

Dyskusja