Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Bohater z mrożonki – recenzja książki „Zaginiona flota: Nieulękły”

Space Opera to specyficzna odmiana science fiction, skupiająca się na kosmicznych, romantycznych podróżach czy bitwach międzygwiezdnych. Doskonałym przedstawicielem tego gatunku, obok „Gwiezdnych Wojen” czy „Babylon 5”, może być wielotomowy cykl Jack’a Campbella o Zaginionej Flocie. Pierwsza książka tej serii nosi tytuł „Nieulękły”.

Sojusz już od ponad wieku toczy wojnę ze Światami Syndyku. Nikt w tym krwawym spektaklu nie zbliża się ani o krok do zwycięstwa. Wielu zapomniało już nawet o co toczą boje. Nowe pokolenia rodzą się właśnie po to, by umrzeć na froncie. Czy stanie się coś, co może być przełomem w tej wojnie?

John „Black Jack” Geary zostaje wybudzony z hibernacji. Przez blisko sto lat znajdował się w porzuconej kapsule ratunkowej, gdzieś na dawno niepenetrowanych rubieżach. Okazuje się, że dla całego Sojuszu jest on bohaterem. Mało tego, przez te wszystkie lata jego postać otoczona została tak wielką legendą, że obudzonemu przyjdzie się zmierzyć z praktycznie boskim kultem. Manewry i rozkazy, które pomogły mu wygrać ostatnią w jego życiu potyczkę, stały się marzeniem dla wielu młodych kadetów. Dla Gearego wydarzenia te miały miejsce niespełna dwa tygodnie temu, dla wszystkich innych to fakty z podręczników do historii.

Geary szybko musi zmierzyć się z innymi problemami. Pośmiertnie został awansowany do stopnia kapitana. Po zamordowaniu przez Syndyk dotychczasowego dowódcy floty, to właśnie on jest teraz najwyższy stopniem. Niejako wbrew swej woli musi teraz objąć przywództwo. Wojsko jest jednak w stanie rozsypki. Wszyscy są tak wpatrzeni w Johna- bohatera z mitów, że nie może on odmówić podjęcia próby uratowania całej sytuacji. Na szczęście, udaje mu się wyciągnąć flotę z pierwszej opresji. Geary jednak nie do końca ma powody do radości. Szczęśliwy manewr poszerza mu tylko grono fanatycznych wielbicieli. A kolejne wyzwanie stanie przed „Black Jackiem” już chwilę później.

Przeżywanie wewnętrznych problemów na tle wydarzeń na miarę światową, to jeden z wyznaczników space opery, odróżniających ją od innych powieści science – fiction. Geary wie, że nie może zawieść swoich podwładnych. Zdaje sobie sprawę także z tego, że jest tylko omylnym człowiekiem, a nie bohaterem z legend. Autor doskonale uwidocznia wszelkie rozterki swojego bohatera. Dzięki temu czytelnikowi łatwo jest się z tą postacią utożsamić.

Pierwszy tom „Zaginionej Floty” to nie tylko space opera, ale i powieść militarna. Campbell był w przeszłości oficerem Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. W „Nieulękłym” doskonale widać wszystkie związane ze służbą wspomnienia samego autora. Używa on przede wszystkim fachowej terminologii dotyczącej statków. Życie na okręcie międzygwiezdnym nie różni się w zasadzie niczym od tego spotykanego na morskich jednostkach. Powieści nadają także realizmu zwroty związane z taktyką i logistyką działań wojennych.

Warto zauważyć, że w powieści Campbella istnieją prawa fizyki, tak często naginane w innych space operach. Na przykład fale radiowe lub video docierają do okrętów flagowych ze znacznym opóźnieniem. Przez to sytuacja na polu bitwy widoczna na monitorach to już niedaleka przeszłość. Trzeba to bezwzględnie brać pod uwagę, bo każdy wydany bez odpowiedniego wyprzedzenia rozkaz, może być rozkazem wydanym do nieżyjących już podwładnych.

„Nieulękły” to powieść wciągająca i oryginalna. Bardzo możliwe, że czytelnik, który dopiero co odłożył książkę na półkę, po przeczytaniu kilku, kilkunastu stron będzie miał ochotę szybko do niej wrócić, aby zaspokoić swoją ciekawość, jak Black Jack wyszedł z kolejnej opresji. Pierwszy tom „Zaginionej floty” bardzo dobrze rokuje na całą serie. Jeżeli kolejne książki utrzymają ten poziom, to zakup całej serii będzie wart każdej złotówki.

Ocena: 4/5

Dyskusja