Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

To co najlepsze w roku 08? – recenzja książki „Kroki w Nieznane 2008”

Wszelkie antologie łączy jeden problem – kompilacja takich opowiadań, aby poziom książki był równy, niezależnie od tego, czy zawiera teksty marne czy świetne. Trzymając pierwszy raz w ręce „Kroki w nieznane 2008” zapewne niejeden z czytelników zada sobie pytanie, co prezentuje sobą ten konkretny zbiór.

Pierwsza seria „Kroków w nieznane” ukazywała się w naszym kraju w połowie lat 70. dwudziestego wieku. Redaktorem naczelnym był wtedy Lech Jęczmyk. W sześciu wydanych tomach oferował on zestawienie najciekawszych światowych opowiadań. Dla ówczesnych czytelników „Kroki” były praktycznie jedynym ich źródłem. Z przyczyn politycznych zabroniono jednak wydawania tych antologii. Wznowiono je dopiero w 2005 roku. Przez trzy lata zajmował się tym Konrad Walewski, a w tym roku zastąpił go na tym stanowisku Mirek Obarski.

Premiera książki była więc wielce wyczekiwana. Apetyt czytelników wzmagał się, zaś lista autorów czwartego tomu „Kroków w nieznane” zapełniała się. To, co rzucało się od razu w oczy, to fakt, że, w stosunku do zeszłych lat, pisarzy amerykańskich w dużej mierze zastąpiono brytyjskimi. Jedynym pisarzem ze wschodniej części naszego globu jest Kir Bułyczow.

Już pierwsze opowiadanie pt.: „Ostatnia z form P”, autorstwa Jamesa Van Pelta, to prawdziwy strzał w dziesiątkę. W niedalekiej przyszłości Ziemię skazi radioaktywne promieniowanie. Wszelkie formy życia dotykają najróżniejsze mutacje. Na świat przychodzi coraz więcej martwych, a coraz mniej zdrowych dzieci. Główny bohater tego opowiadania posiada podupadające obwoźne zoo, w którym za opłatą pokazuje różnego rodzaju mutanty. Mało kto jednak chce płacić za oglądanie dziwactw, które może zobaczyć na co dzień. Wszystko wskazuje na to, że interes trzeba będzie zamknąć. Autor wykazał się niesamowitą pomysłowością przy układaniu tej fabuły, a także błyskotliwym humorem, co doprowadza do zaskakującego finału.

Innym bardzo udanie rozwiniętym opowiadaniem z pewnością jest „Luminous”. Autor, Greg Egan, w charakterystyczny dla siebie sposób udowadnia, że wszystkie prawa nauk ścisłych mogą być jednocześnie prawdziwe i, paradoksalnie, sprzeczne ze sobą. To odkrycie doprowadza w efekcie do zaskakujących wniosków. „Luminous” można z całą pewnością zaliczyć do perełek tego zbiorku, takich jak chociażby „Śmiercionałci” Teda Kosmatka czy „Kambierz i Żelazny Baron: Baśń ekonomiczna” Daniela Abrahama.

W antologii, jak to często bywa, zdarzają się i opowiadania na średnim poziomie, które pozostawiają czytelnika z lekkim niedosytem. Przykładem na to może być „Odmiana Bowdlera”, autorstwa Jamesa Lovegrove’a. W wojskowych laboratoriach powstaje złośliwy wirus, który sprawa, że ludzie zaczynają kląć i wyrażać się niecenzuralnie. Ten intrygujący i, co najważniejsze, oryginalny pomysł nie został jednak dostatecznie dobrze rozwinięty. Opowiadanie wraz z biegiem akcji nie wciąga czytelnika już tak dobrze jak pierwsze jego strony.

Podobnie ma się sprawa z „Ostatnim Winnebago” Connie Willis. Jest to ciekawe, post apokaliptyczne opowiadanie o świecie przyszłości, w którym psy są tak rzadkie, że za zabicie jakiegokolwiek grozi większa kara niż za uśmiercenie człowieka. Doskonały pomysł nie został jednak dostatecznie dobrze rozwinięty. Mimo bardzo dobrej budowy akcji i zarysu świata brakuje odpowiedniej charyzmy, która wybiła by ten tekst do czołówki „Kroków w nieznane 2008”.

Niestety i w tym zbiorku nie brakuje opowiadań słabych. Jednym z nich jest „Jezus Chrystus, Reanimator” Kena MacLeoda. Jezus Chrystus ponownie powraca na Ziemię. Tym razem naucza inaczej – prowadzi internetowego bloga. Opowiadanie z założenia miało być humorystyczne, w efekcie jest nużące i nudne. Czytelnikowi może być trudno przebrnąć przez kolejne strony niezbyt klarownych pomysłów. Marka, jaką stały się „Kroki w nieznane” na naszym rynku, mogła by się swobodnie obejść bez tego typu opowiadań.

Warto zauważyć, że choć antologia datowana jest na rok 2008, to kilka tekstów w niej opublikowanych ma już swoje lata. Na przykład tekst „Kobieta po przejściach” Bretnora pochodzi z lat pięćdziesiątych. A od premiery opowiadań Egana i Bułyczowa minęło już kilka lat.

Jak widać, dobór opowiadań w almanachu na rok ubiegły stoi na bardzo różnym poziomie. Zdarzają się tu tytuły słabsze, bądź takie, które zbytnio eksplorują już i tak za dobrze znane motywy fantastyki naukowej. Jednak w zbiorze przeważają opowiadania, które śmiało można polecić każdemu fanowi Science – Fiction, jak i tym, którzy lubią nieszablonowe, ciekawe pomysły i dobry humor.

Ocena: 6,5/10

Autor: almanach fantastyki
Data wydania: Luty 2009
Forma: Opowiadania
Gatunek: Science fiction
Tłumaczenie: red. Mirek Obarski
Twarda oprawa: TAK
Wydawnictwo:Solaris
Cena: 49,90 zł

Dyskusja