Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Cywilizacyjne choroby ludzkości – recenzja książki „Mars”

Czerwona Planeta – te dwa słowa przez wiele lat rozpalały wyobraźnię niezliczonej rzeszy ludzi. Astronomowie, kosmonauci, wizjonerzy i fantaści – wszyscy oni chociaż raz śnili wielki sen, w którym człowiek stawia pierwsze kroki na Marsie. Wizja takiej chwili zawładnęła także umysłem Rafała Kosika, który w swej powieści pt. “Mars” porusza problematykę kolonizacji tej planety.

Akcja powieści rozgrywa się na Czerwonej Planecie trzysta lat od chwili, gdy ludzie opracowali technologię, pozwalającą na częściowe skraplanie i pozyskiwanie wody. Doprowadziło to do natychmiastowego rozwoju kolonii. Na Marsa zaczynają emigrować wszyscy ci, którym nie udało się zrobić kariery na starej, przeludnionej Ziemi. Błahe wydają się problemy z przystosowaniem do trudniejszego, marsjańskiego klimatu i tamtejszych niedostatków wobec ogromu możliwości, otwierających się dla ludzi przybywających na Czerwoną Planetę.

W poszukiwaniu pracy i lepszego życia trafia tu także Allen, młody chłopak, który na Ziemi zajmował się konserwacją maszych mechanicznych. Chłopak okazuje się jednak utalentowany i szybko nabywa nowe umiejętności. Niejako przy okazji poznaje dziewczynę, w której się zakochuje, a która, jak to zwykle bywa, wciąga go w poważne tarapaty.

“Mars” nie jest bynajmniej historią na bazie romansu z planetą w tle. Jak sugeruje tytuł, Czerwona Planeta jest motywem przewodnim całej powieści. W miarę czytania poznajemy jej historię oraz pierwszego, marsjańskiego archeologa. Dowiadujemy się, z jakimi trudnościami musi sobie poradzić człowiek, by przetrwać w niegościnnych warunkach. Obserwujemy mechanizm obronny planety, która próbuje pozbyć się najeźdźców, a także nowe, nieznane dotąd zjawiska socjologiczne. Tworzące się społeczeństwo jest inne od tego znanego z Ziemi. Ludzie uciekają w udoskonaloną rzeczywistość wirtualną, interakcje międzyludzkie słabną. Społeczeństwo formuje się tylko po to, by w niedalekiej przyszłości zginąć.

Tematyka terraformowania Marsa była poruszana wiele razy, tak w publikacjach popularnonaukowych i naukowych, jak w beletrystyce. Pierwszym więc pytaniem, które zadać sobie musi czytelnik, sięgający po “Mars”, jest zagadnienie zasadności pisania kolejnej książki, dotykającej tego tematu. Otóż świeżość powieści Kosika nie leży w samym pomyśle, który w ogólnym zarysie zdaje się całkiem wyeksploatowany. Wartość tej historii wyznacza sposób, w jaki została przedstawiona. Czytając “Mars”, ulubionym bohaterem, z którym czytelnik może się utożsamiać, staje się sama, niemal spersonifikowana Czerwona Planeta.

Autor sprawnie włada słowem, dzięki czemu można odczuć klimat, panujący na Marsie w okresie osadniczym. Barwne opisy nowinek technologicznych i sposobów rozwiązywania problemów egzystencjalnych, takich jak brak naturalnego jedzenia, pozwalają na lepsze zrozumienie pobudek, rządzących zachowaniem bohaterów. Wykreowane postacie są mniej lub bardziej realne. Jednak nawet naiwność niektórych scen nie odbiera przyjemności czytania. Wszak w tej powieści liczy się tylko Mars.

Od strony wydawniczej książka prezentuje się bardzo dobrze. Klasyczna, czerwonawa okładka przedstawia startujące w niebo rakiety i modernistyczne wieżowce, co znakomicie oddaje klimat powieści. Trzeba przyznać wydawnictwu Powergraph, że w doborze okładek dla swoich nowości wydawniczych spisuje się znakomicie.

Jeśli ktoś waha się czy warto sięgnąć po “Mars” Rafała Kosika, to lepiej będzie, jeśli zacznie wreszcie czytać. Niewątpliwie jest to lektura przyjemna i godna uwagi. Autorowi udało się połączyć wciągającą opowieść z nieco moralizatorską refleksyjnością, co razem tworzy dobrą, wartą poznania historię.

Książka jest objęta patronatem Bestiariusza.

Tytuł: „Mars”
Autor: Rafał Kosik
Wydawca:POWERGRAPH
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Rok wydania: 2009
Wydanie: 2
Ilość stron: 430
Cena: 29.00 zł

Dziękujemy wyd. Powergraph za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.

Dyskusja