Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Jak żreć należy – recenzja komiksu „Garfield ABC obżarstwa”

Ulubiona pora dnia Garfielda? Cóż, wybór jest trudny. W końcu może to być zarówno poranne śniadanie, pora obiadowa, pora na przekąskę czy pora na kolację. Ale jedno jest pewne. W jakiś sposób wiąże się ona z jedzeniem. To właśnie tej czynności poświęcony jest albumik „ABC obżarstwa”.

Nie da się ukryć – temat to niezwykle istotny. W końcu bez jedzenia żyć się nie da i Garfield jest tego dosłownym ucieleśnieniem. Czytając paski przyglądamy się z zazdrością jak kocur pochłania jedną potrawę za drugą. Bo przecież każdy z nas chciałby jeść tak jak on. Bez ograniczeń, bez zahamowań, bez przejmowania się szerokością w talii, liczbą kalorii, delektując się smakiem jedzenia. Jemu wolno – nam nie bardzo. Jedzenie jest wszak przyjemnością niepozbawioną konsekwencji. Trzeba liczyć się z tym, że ktoś nas w końcu wyśle na wagę. A kto, wiedząc, że je za dużo, odważy się zważyć? Zwłaszcza, jeśli ze strony wagi można usłyszeć złośliwe komentarze. Z kociego punktu widzenia urządzenie to jest zupełnie zbędne. Dużo lepsza byłaby większa lodówka. Bez alarmu. I bez zamka elektronicznego.

Kwestie ilości posiadanych kilogramów nie są jednak najgorsze. Prawdziwy problem pojawia się wraz ze straszliwym zwrotem: NA DIETĘ. To od razu wywołuje panikę i stres, a kto się stresuje więcej je. Na Garfielda żadna dieta jednak nie działa. Po prostu zbyt często robi sobie w jej trakcie przerwy obiadowe. Jedynym skutkiem takiej operacji jest nie utrata wagi, a zmniejszenie prędkości tycia.

Jak tu przecież powstrzymywać się od jedzenia, skoro wokół jest go tak dużo? Menu Garfielda jest naprawdę bogate. Łatwiej wymienić czego w nim nie można znaleźć, niż to, co się nim znajduje. Trzeba jednak wspomnieć o kawie i pączkach, o hamburgerach i obiadach Jona (i sąsiadów), o jedzeniu dla kotów. Nawet Odie przez przypadek trafi Garfieldowi do paszczy. Kiedy kot je nie należy zbyt blisko podchodzić. I lepiej nie zostawiać kota głodnego. Bywa wtedy naprawdę wredny.

W zaserwowanym przez Egmont albumie w zasadzie można dostrzec tylko jeden, typowy dla książeczek z serii ABC Garfielda, minus: za szybko się je czyta. Pasków mogłoby być więcej, ale i tak biorąc pod uwagę to, że chętnie się do nich wraca, komiks wart jest swojej ceny. Oczywiście fan i tak kupi w ciemno. Pozostali, jeśli szukają dobrej rozrywki i odprężenia lub po prostu chcą podleczyć swoje kompleksy (jestem na diecie, dbam o linię), również mogą po niego sięgnąć. Na pewno będą się dobrze bawić.

Dyskusja