Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Egzorcysta”

Wędrówki po największych klasykach filmowego horroru ciąg dalszy – tym razem proponuję przyjrzeć się niewątpliwie jednemu z najbardziej rozpoznawalnych i utytułowanych obrazów grozy w historii kina. „Egzorcysta”, bo o nim mowa, to kultowy film William Friedkina, który mimo niemal czterdziestu lat od premiery, ciągle budzi żywe emocje w fandomowym światku.

[img=right]http://www.bestiariusz.pl/images/filmy/obrazki/exorcist1.jpg[/img]Fabuła „Egzorcysty” przedstawia się niezbyt skomplikowanie. Aktorka Chris McNeil zauważa u swojej córki szereg dziwnych zachowań. Dziewczynka nagle staje się niegrzeczna, a z czasem rodzi się w niej niepojęta agresja. Badający ją lekarze stwierdzają jednak, że z medycznego punktu widzenia z Regan wszystko jest w porządku. Wbrew temu jednak, stan dziewczynki systematycznie się pogarsza. Zrozpaczona Chris zwraca się o pomoc do miejscowego księdza, ojca Karrasa. Wraz z ojcem Merrinem, doświadczonym egzorcystą, dochodzą do wniosku, że Regan została opętana przez diabła. Jedyna nadzieja na ratunek tkwi w egzorcyzmach.

Trudno oceniać „Egzorcystę” jak każdy inny film. Dziś, tak wiele lat po premierze, biorąc pod uwagę wszystkie osiągnięcia dzieła Friedkina i legendę, która wokół niego narosła, jakiekolwiek słowa krytyki byłyby nie na miejscu. Bo i prawdę powiedziawszy, w „Egzorcyście” niewiele można krytykować. Mimo upływu czasu, nadal pozostaje to najbardziej wyrazisty, przekonywający, a przede wszystkim – przerażający obraz opętania człowieka przez demona, jaki kiedykolwiek poznało kino.

Na tak spektakularny sukces „Egzorcysty” złożyło się wiele czynników. Z całą pewnością obraz zyskał na naturalności dzięki wiarygodnej grze aktorów. Mijałoby się z celem wybieranie tych odtwórców ról, którzy wypadli najlepiej, gdyż tak naprawdę oglądając „Egzorcystę” ma się wrażenie, że oni wcale nie grają, a wręcz przeciwnie, tragedia przedstawiona w filmie jest rzeczywistą tragedią wszystkich biorących w nim udział. Przerażona, niewierząca matka, niewinne i bezbronne dziecko zniewolone przez demona, wypełniający swe posługi kapłani, nie do końca pewni z czym tak naprawdę mają do czynienia – wszystkie te kreacje przedstawione zostały w sposób niezwykle wyraźny i trafiający do odbiorcy.

[img=left]http://www.bestiariusz.pl/images/filmy/obrazki/exorcist2.jpg[/img]Mocną stroną „Egzorcysty” są dźwięk i muzyka. Ten pierwszy daje się zauważyć zwłaszcza w scenach, gdy Regan przemawia swym demonicznym głosem. Został on tak przekształcony, iż rzeczywiście wydaje się, jak gdyby wydobywał się z gardła piekielnej istoty. Jednak nie tylko głos Regan buduje całokształt udźwiękowienia, pozostałe jego aspekty również przedstawiają się w „Egzorcyście” bardzo pozytywnie. Nie inaczej jest z muzyką, odtwarzaną w odpowiednio wybranych momentach, dzięki czemu perfekcyjnie podkreśla wszechobecną atmosferę niepokoju. Warto dodać, że także Polacy mają swój udział w tworzeniu „Egzorcysty”, bo chociaż muzyka została skomponowana przez Jacka Nitzsche, to wykonał ją polski chór.

Akcja w filmie Friedkina rozwija się dość mozolnie. Wszelkie wątki poboczne, które początkowo wydają się nie mieć większego znaczenia dla fabuły, liczne wizyty Regan u lekarzy czy sceny przedstawiające relacje Chris z córką nie zostały tu wplecione bez powodu i są wspaniale zwieńczone w końcowych kilkunastu minutach. Egzorcyzmy, jakie zostają odprawiane nad Regan, ich przebieg, a także nieustanne działania demona prezentują się doprawdy zatrważająco. Niektóre sceny czy też ujęcia zapisały się wręcz w annałach klasyki gatunku i późniejsze filmy grozy niejednokrotnie do nich nawiązywały, czy wręcz dosłownie je kopiowały.

[img=right]http://www.bestiariusz.pl/images/filmy/obrazki/exorcist3.jpg[/img]Trzeba jednak zauważyć, że „Egzorcysta” kryje w sobie pewną głębię. Nie jest to jedynie zapis opętania młodej dziewczyny okraszony schematycznym ukazaniem procesu katolickich egzorcyzmów. Patrząc na tragedię Regan i jej matki, trudno nie zadać sobie pytania o istotę zła bądź jego źródła. Friedkin pokazuje, że pod jego wpływem może się znaleźć de facto każdy z nas, a także obnaża niemoc człowieka wobec działania nadnaturalnych sił. Demon gra z bohaterami, w pewien mroczny sposób manipuluje nimi i oddziałuje na nich, poddając w wątpliwość ich wiarę czy budząc poczucie winy. Zakończenie całej historii jest niejednoznaczne – chociaż pierwotnie miało być skrajnie wręcz optymistyczne, to reżyser celowo wyciął z obrazu odpowiednie sceny, zmuszając widza do myślenia i głębszych refleksji. Patrząc na całokształt ostatecznej wersji „Egzorcysty”, trzeba przyznać, że był to słuszny zabieg.

„Egzorcysta” w reżyserii Williama Friedkina to film wybitny, z którym powinien zapoznać się każdy, kto mieni siebie sympatykiem horroru. Jest to niezaprzeczalny klasyk, który odbił na gatunku silne piętno, a któremu następcy zazwyczaj nie dorastają do pięt. Jeden z tych kultowych horrorów, posiadających własną, oryginalną magię, pozwalającą przerażać widza nieustannie, gdy się do niego wraca. Na pytanie, czy warto obejrzeć, odpowiadam: trzeba.

Ocena: 10/10

Tytuł: Egzorcysta
Tytuł oryginału: Exorcist
Reżyseria: William Friedkin
Scenariusz: William Peter Blatty
Muzyka: Anton Webern, Jack Nitzsche
Data premiery: 1973-12-26 (świat)
Czas trwania: 122 minuty
Obsada: Ellen Burstyn, Max von Sydow, Lee J. Cobb, Kitty Winn, Jack MacGowran

Ocena: 10/5

Dyskusja