Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ścieżka w mrok – recenzja komiksu „Star Wars – Komiks 9/2009”

Wrzesień przyniósł fanom Gwiezdnych Wojen prawdziwy wysyp komiksów. Między innymi jest wśród nich dziewiąty numer miesięcznika: „Star Wars – Komiks”.

Już na wstępie warto zaznaczyć, że najnowszy numer jest grubszy o szesnaście stron, czyli w sumie liczy ich aż sześćdziesiąt cztery. Wrześniowy zeszyt oferuje czytelnikom wyjątkowo tylko dwie historie, a nie trzy jak dotąd.

Pierwszą z nich jest dzień z życia Boby Fetta – jednego z najsłynniejszych łowców nagród w galaktyce. Z filmu „Epizod II: Atak Klonów” wiemy, że jego ojciec – Jango Fett, zginął z rąk mistrza Jedi, Mace Windu. Choć w rzeczywistości Boba jest tylko klonem Jango, żywił do niego głęboką miłość i poprzysiągł zemstę wszystkim Jedi. Historia zawarta w tym numerze magazynu nosi tytuł „Być Bobą Fettem”. Opowieść ta traktuje o jego uczuciach i czci, którą darzy ojca. Pokazuje także, że łowca nagród jest wyrozumiały i potrafi uszanować więzy rodzinne innych istot, pamiętając swoją osobistą tragedię. Scenariusz, ukazujący niewątpliwie lepszą stronę charakteru Boby Fetta, to zasługa Jason Hall.

Za stronę graficzną opowieści odpowiada rysownik Stewart McKenny. Jego kreska jest przejrzysta i oszczędna. Kontury postaci bywają czasami uproszczone i są lekko kanciaste. Mimo to postacie są poprawne anatomicznie, narysowane w klasycznym, komiksowym stylu. Żywa kolorystyka i estetyczne cieniowanie przykuwają oko czytelnika.

Druga opowieść to niewątpliwie gwóźdź programu. Komiks „W nieznane”, na podstawie scenariusza autorstwa Wellesa Hartleya, to perełka wśród gwiezdnowojennego komiksu.

Po Rozkazie 66, zgodnie z którym żołnierze-klony miały dokonać natychmiastowej eksterminacji Jedi, rycerze ci zmuszeni są walczyć o własne życie. Ta opowieść traktuje o kilku z tych, którzy przeżyli. Jedni z nich jak Dass Jennir łączą swe siły z byłymi Separatystami, by walczyć z nową, wrogą siłą. Inni, mając na uwadze tylko przetrwanie, wolą się ukryć i doczekać lepszych, bardziej dogodnych okoliczności do walki. Bardzo dobrze widać, że nowa sytuacja dla rycerzy okazuje się strasznym dramatem i wymaga wielu drastycznych poświeceń.

Opowieść ta jest wstępem do albumu „Mroczne Czasy: Ścieżka donikąd”, który ma się niedługo ukazać na naszym rynku. „W nieznane” w oryginale zostało wydane w dwóch zeszytach „Republic” (numery 79-80), dlatego też historia ta jest znacznie dłuższa niż te standardowo prezentowane przez polski miesięcznik.

Rysunek w tym komiksie to coś, na co warto zwrócić szczególną uwagę. Artysta Dough Wheatley postawił na bardzo ciekawą technikę grafiki, a chodzi tu o fotorealizm. W praktyce oznacza to, że każdy kadr komiksu to istna uczta dla oka. Rysunki, pozbawione konturów, stworzone są przede wszystkim poprzez kontrasty barw, co sprawia że przypominają bardziej malarskie obrazy niż klasyczny komiks. Kadrowanie jest też bardzo przemyślane i dobrze rozplanowane. Jednym z najefektowniejszych rysunków jest panorama, przedstawiająca stojące w ogniu schody świątyni Jedi na Corusant.

Numer dziewiąty magazynu zawiera także jedną stronę poświęconą publicystyce. Tym razem traktuje ona o realiach wspomnianej już serii „Mroczne Czasy”. Dzięki temu artykułowi o wiele łatwiej będzie rozeznać się w albumie, który swoją premierę będzie miał już 2 października na łódzkim Międzynarodowym Festiwalu Komiksu.

Mimo że wrześniowy numer zawiera tylko dwie historie, pismo nie traci na jakości. Wręcz przeciwnie. Dzięki scenariuszom i rysunkom w obu opowieściach, przyjemność płynąca z lektury dziewiątej edycji „Star Wars – Komiks” roku 2009 jest bardzo wysoki. To zakup absolutnie wart przemyślenia przez każdego fana komiksów i świata „Gwiezdnych Wojen”.

Dyskusja