Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ścina z nóg i nie tylko – recenzja książki „Rzeźnik drzew”

Andrzej Pilipiuk przechodzi sam siebie jeśli chodzi o liczbę swoich publikacji wydanych na naszym rynku ostatnimi czasy. Gdy dany autor pisze jedną książkę za drugą, zwykle pojawia się pytanie czy jego dzieła utrzymują swój poziom.

„Rzeźnik drzew” to trzeci zbiór opowiadań, w których nie pojawia się tak charakterystyczna dla Pilipuka postać wiejskiego egzorcysty-bimbrownika: Jakuba Wędrowycza. Mimo to, dwie poprzednie książki tego typu: „2586 kroków” i „Czerwona gorączka”, zostały bardzo ciepło przyjęte przez polskich czytelników.

Najnowsza książka zawiera dwanaście różnej długości opowiadań. Większość z nich utrzymana jest w klimatach grozy i horroru. Niektóre zawierają charakterystyczny dla pisarza ironiczny i cyniczny humor, inne są zupełnie poważne. Tematyka poszczególnych tytułów jest bardzo zróżnicowana. Są to historie o pogromcach zombie, tajnych agentach lub terrorystach i rewolucjonistach. Często akcje dzieją się w innych wymiarach i rzeczywistościach, a czasami są to normalne, znane każdemu miasta. W jednym z opowiadań przyjdzie czytelnikowi spotkać nawet postać doktora Skórzewskiego – bohatera kilku historii z wcześniejszych zbiorów.

Tytułowe opowiadanie to zdecydowanie jedno z tych, które zawierają największą dawkę grozy i trzymają w napięciu aż do końca. W jednym ze starych cmentarnych drzew zalągł się złowrogi demon, który swą obecnością wywołuje u ludzi szaleństwo i nakłania ich do mordu. Tylko przedstawiciel kasty rzeźników drzew może sobie poradzić z tym złym duchem. Problem polega jednak na tym, że profesja ta została już dawno zapomniana, a na cmentarzu padają pierwsze ofiary.

Zdecydowanie najciekawszym opowiadaniem wydaje się być „Czytając w ziemi”. Historia ta jest bardzo przemyślana pod względem fabularnym i kreacji głównych bohaterów. Dwaj naukowcy wraz z grupką studentów-praktykantów zostają zwabieni ciekawym znaleziskiem na zapomnianą przez Boga i cywilizację wieś. Owe znalezisko to kawałek urny twarzowej, wykonanej przez dawno wymarłą kulturę. Jednak pewnych grobów nawet po wielu setkach lat nie powinno się odkopywać.

Pilipiuk ukazuje w tym tytule swoje zamiłowanie do archeologii. W sposób czytelny i przejrzysty przedstawia jej tajniki czytelnikowi. Można śmiało stwierdzić, że śledząc wątki tego utworu, czytający jest się nawet w stanie czegoś dowiedzieć pożytecznego o tej nauce: jak wygląda codzienna praca archeologa, zabezpieczanie zbiorów i miejsca wykopalisk.

Trudno jest jednoznacznie wskazać na najsłabsze opowiadanie, znajdujące się w „Rzeźniku Drzew”. Zwyczajnie takich nie ma. Tylko krótka forma niektórych tytułów, takich jak „Połoz” czy „Szkolenie”, może pozostawiać u czytającego pewien niedosyt i chęć poznania dalszego przebiegu akcji. Autor jednak specjalnie skonstruował te historie krótkimi, by w sposób dowcipny zamknąć je klamrą wykonaną z błyskotliwej i dowcipnej pointy.

Co bardzo łatwo daje się dostrzec w każdym z opowiadań Andrzeja Pilipiuka to fakt, że są one oryginalne i świeże. Żadne z tytułów nie dublują swoich pomysłów i wątków. Każde z nich to osobna fabuła, która jest w stanie efektywnie oczarować podczas czytania. Wprost nie sposób oderwać się od lektury, więc „Rzeźnik drzew” to pozycja pochłaniająca bardzo dużo czasu. Choć zbiór ten jest bardzo gruby, to odkładając go na półkę, ma się ochotę zaraz do niego wrócić i poznać kolejne historie.

Książka ta to bardzo dobry wybór, godny polecenia każdemu. Bez względu na to, czy ktoś lubi ten gatunek literatury czy dopiero go poznaje. Nawet jeśli darzy się go antypatią to historie, które utkał Pilipiuk w swoim najnowszym zbiorku, mogą go przekonać aby zmienił swe zdanie.

Ocena: 9/10

Tytuł: „Rzeźnik drzew”
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Data wydania: maj 2009
Liczba stron: 488
ISNB: 978-83-7574-079-0
Cena: 34,90

Dyskusja