Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Duet znowu ratujący świat – recenzja książki „Homo bimbrownikus”

Jak sam Andrzej Pilipiuk w trakcie udzielania wywiadów czy na licznych prelekcjach przyznaje, nie może uwolnić się od Jakuba Wędrowycza. Ta postać wykreowana przez pisarza stała się bohaterem kolejnego, piątego już zbioru opowiadań.

Jakub Wędrowycz to dobrze znany na całym świecie egzorcysta-bimbrownik. Znają go nawet przedstawiciele papieskiej inkwizycji i demony z piekła rodem. Nawet w Niebie go znają. A to przede wszystkim przez jego skłonności do bitki i wypitki. Sławę przyniosła mu też jego niesamowita, stuprocentowa skuteczność. Wypełni każde zlecone mu zdanie, jeśli tylko nagroda będzie odpowiednia. Zazwyczaj jeśli nagrodą będzie alkohol.

Zamiłowanie do alkoholu to nie jest tylko zwykła pijacka słabostka. Wendrowycz jest przedstawicielem gatunku Homo-Bimbrownikus. W jego przypadku wypite trunki zamieniają się w czystą energie życiową i magiczną. Tak, Jakub zna się na czarach, umie też przenosić się w czasie. Wszystkie te wyżej wymienione czynniki sprawiają, że egzorcyście przyjdzie przeżyć wiele niesamowitych przygód.

W najnowszym zbiorku czytelnicy otrzymują wyjątkowo tylko cztery opowiadania. A ściślej rzecz ujmując, trzy opowiadania i jedną minipowieść. Ostatni tytuł w publikacji jest bowiem znacznie obszerniejszy niż pozostałe. W przeciwieństwie też do poprzednich tomików, w tym Jakub dysponuje znacznie większym spektrum magicznych zdolności. Nie oznacza to jednak, że nie woli on polegać bardziej na mocy swojego sprytu. Zwłaszcza, że magia bywa czasem zawodna.

Pierwsze co można powiedzieć pozytywnego o najnowszej książce Andrzeja Pilipiuka to fakt, że czyta się tę pozycję nadzwyczaj szybko. Nagłe zwroty akcji, dynamizm i pędząca na złamanie karku fabuła intrygują czytelnika do tego stopnia, że trudno mu się będzie oderwać. Ta książka to prawdziwy magnes. Raz wzięta do ręki nie pozwala się tak łatwo odłożyć z powrotem na półkę. Prostota i przystępność języka, jakim operuje pisarz, dodatkowo ułatwia błyskawiczne przyswajanie lektury. Zbliżając się więc do końca tomu, zapewne niejeden z czytelników będzie żałować, że „Homo-Bimbrownikus” już się kończy.

Pilipiuk i w tej książce postarał się, aby każdy scenariusz przygód egzorcysty był nieszablonowy. Jakubowi przyjdzie zmagać się z diabłem, inkwizycją, plemiennymi szamanami. Nawet po własnej śmierci przysporzy nie lada problemów przedstawicielom zaświatów.

Humor to kolejna zaleta tej książki. Niebanalne dowcipy sytuacyjne i humor osobowy to już znaki szczególne dla powieści Pilipiuka. Najważniejsze jest to, że wymyślanie zabawnych sytuacji zdaje się przychodzić autorowi z łatwością i lekkością. Literat nie zawahał się w swojej fabule umieścić wielu ironicznych alegorii do realnego świata. Wytyka wady zamieszkujących warszawską Pragę dresiarzy, zachłanności średniowiecznych awanturników czy skąpstwa producentów filmowych.
Warto wspomnieć też o fakcie, że każda historia kończy się też dowcipną pointą. Zazwyczaj zawiera się ona w jednym akapicie lub nawet zdaniu i jest bardzo dobrym podsumowaniem całej opowieści.

Reasumując, najnowszy zbiór opowiadań o Wędrowyczu nie powinien zawieść miłośników tego bohatera. Ci, którzy jeszcze go nie znają, mają teraz wyśmienitą okazje ku temu. „Homo-bimbrownikus” to książka godna polecenia absolutnie każdemu. Zaciekawia, bawi i sprawia, że czas spędzony na tej lekturze na pewno nie jest stracony.

Tytuł: „Homo bimbrownikus”
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo:Fabryka Słów
Data wydania: sierpień 2009
ISBN-13: 978-83-7574-188-9
Liczba stron: 360
Oprawa: Miękka
Seria: Bestsellery polskiej fantastyki
Cena: 32.90

Dyskusja