Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kwestia wierności – recenzja komiksu „Star Wars – Komiks 11/2009”

Listopadowy numer miesięcznika „Star Wars – komiks” wita czytelników postacią mrocznego lorda Sith : Darth Vadera na okładce. Magazyn na powrót zamieścił trzy osobne historie, a nie jak w dwóch ostatnich miesiącach – dwie.

Pierwszą z nich jest opowieść o tytule „Lojalność”. Na krótko po akcji filmu „Zemsta Sithów” w podległej Imperatorowi armii nie brak niepewności i zwątpienia. Choć wojna oficjalnie się skończyła, a Jedi zostali ogłoszeni zdrajcami, nie wszyscy w to wierzą. Wysokiej rangi oficerowie, werbowani z ludności cywilnej, nie podlegają przecież ślepo władzy Palpatina tak jak klony. Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że coś jest nie do końca w porządku. Wszak Jedi byli honorowymi i prawymi towarzyszami broni, mającymi na uwadze wyłącznie dobro Republiki. Darth Vader wie, że nie wszyscy oficerowie mogą pozostać lojalni. Dlatego też spisuje nazwiska wojskowych, których kwestia posłuszeństwa może budzić wątpliwości na specjalnej liście. Jednym z nich jest Sagoro. Teraz przyjdzie mu walczyć o życie i możliwość odnalezienia porzuconej przed wojną rodziny. Nie będzie to jednak łatwe.

Historia ta jest autorstwa Johna Ostrandera – jednego z najznamienitszych scenarzystów komiksów spod znaku Star Wars. Trzeba przyznać, że w tej opowieści pokazał on swój kunszt w całej okazałości. Jest ona nie tylko ciekawa i wciągająca, ale trzyma w napięciu aż do samego końca. Planeta Coruscant pełna jest niebezpieczeństw i sprzedajnych ludzi, którzy chętnie przypodobają się nowej władzy. Uciec z niej jest niezwykle trudno.

„Lojalność” prezentuje się także bardzo dobrze pod względem rysunkowym. Klasyczna komiksowa, a zarazem realistyczna, kreska Luke’a Rossa znakomicie podkreśla wszelkie walory scenariusza. Światłocień nie jest zbyt kontrastowy, ale za to dodane komputerowo efekty świetlne dobrze wydobywają głębie rysunków.

Dwie pozostałe historie, zawarte w tym numerze, to już raczej wypełniacze. Jedna z nich : „Planeta umarłych”, autorstwa Steve’a Nilesa, opowiada o epizodycznej historii Hana Solo. Pochodzi ona z czasów, w której wraz z Chewbaccą, zajmowali się jeszcze przemytem, aby spłacić długi. Jak sam tytuł wskazuje, trafiają na nawiedzoną planetę. Jak na złość kończy im się paliwo. Jednak zaradny Han wyjdzie cało i z tej opresji. Można więc stwierdzić, że scenariusz tej historii jest stworzony jako krótka anegdotka, którą Han mógłby opowiadać w kantynach. Nie wnosi nic ciekawego, a finał jest łatwy do przewidzenia. Ot łatwa i przyjemna w odbiorze opowieść.

Rysunki do „Planety umarłych”, autorstwa Davide’a Fabbriego, dobrze podkreślają ten lekki charakter. Postacie narysowane są w sposób przejrzysty i klarowny, w klasycznym komiksowym stylu ubiegłych dekad. Choć poprawnie anatomicznie, nie obfitują jednak w nadmiar detalu. Podobnie ma się sprawa z tłem – to co można o nim powiedzieć to fakt, że jest przedstawione estetycznie, wręcz tylko poprawnie.

Ostatni tytuł numeru to „Fale grozy”. Ta historia, napisana przez Miltona Freewatera, mimo że krótka, potrafi jednak utrzymać czytelnika przez moment w napięciu. Na planecie Kamino, gdzie klonuje się wojska dla Republiki, ktoś dokonuje sabotażu rozpylając wirus, który w postaci kropelkowej jest śmiertelny tylko dla zduplikowanych żołnierzy. Para Jedi, Kit Fisto i Aayla Secura, będzie musiała rozwiązać ten problem. W opowieści widać także, że między tymi bohaterami zawiązuje się uczucie, które jest wyeksponowane w innych zeszytach.

Rysunki Adriany Meio to plus na konto „Fali Grozy”. Oddała ona deszczowy klimat planety w specyficzny sposób, aby podkreślić mroczną aurę tej opowieści. Punktowe, zdawkowe oświetlenia czy duże zbliżenia w poszczególnych kadrach doskonale budują klimat.

Podsumowując, tegoroczny, jedenasty numer pisma jest numerem dobrym, a nawet bardzo dobrym. Mimo że zdominowała go jedna historia, to dwie pozostałe mogą zadowolić czytelników na różnych od siebie polach: tych chcących historii łatwych lub z dreszczykiem. Magazyn „Star Wars – komiks” spełnia więc swoje zadanie w stu procentach, prezentując polskiemu czytelnikowi najciekawsze i różnorodne historie ze świata Gwiezdnych Wojen.

Dyskusja