Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Szachownica żyć – recenzja książki „Zaksięgowani”

Każdy wielbiciel pojedynków szachowych wie, ile trudu kosztuje zwycięstwo. Szach – mat! Te dwa słowa zawierają w sobie potęgę i grozę. Starcie dobiegło końca, stworzeni zostali nowi zwycięzcy i wielcy przegrani. Szczególnie emocjonująca jest walka o życie, toczona przez rozmaite figury w naszych głowach.

Jakub Małecki w najnowszym zbiorze swoich opowiadań, pt. „Zaksięgowani” ukazuje czytelnikowi różne historie. Większość z nich jest brutalna albo straszna. Leje się krew, demony otaczają człowieka z każdej strony, mimo że i bez tego jest on na granicy obłąkania. Najczęściej zresztą tę granicę przekracza. Małecki obnaża najgorsze cechy ludzkiej natury – nie tylko poprzez sugestywne obrazy, ale nade wszystko poprzez swoistą grę uczuciową z czytelnikiem. Z jednej strony można mieć ochotę z niesmakiem zatrzasnąć książkę, z drugiej jednak z coraz większą fascynacją pochłania się kolejne strony.

Opowiadania zawarte w tym zbiorze są zróżnicowane, jednak konwencja wszystkich pozostaje taka sama. Brudny świat, zepsuci ludzie, budzące grozę istoty i bolesne upadki bohaterów to najczęściej pojawiające się motywy. Niektóre z nich są naprawdę straszne, tym straszniejsze, że zło dosięga istot najbardziej bezbronnych („Pocałunek Białego Chłopca”). Inne z kolei są obrzydliwe, w klasycznie turpistycznym stylu („Król Ruger na zbutwiałym tronie”). Trafiają się teksty niemal na modłę kryminału („Pisarze i Mordercy”) oraz takie, w których czytelnik szepcze bohaterowi „nie umieraj” („Każdy umiera za siebie”).

Jedno jest pewne – czytając „Zaksięgowanych” nie sposób się nudzić. Małecki nie tworzy nowych światów – wszystkie okropieństwa umieszcza w tym jedynym uniwersum dostępnym zmysłowo dla człowieka. Dzięki temu zabiegowi jego opowiadania jeszcze mocniej oddziałują na wyobraźnię. Wyalienowana jednostka pośród normalnego, zdrowego społeczeństwa nikogo nie dziwi. Każdy spotkał w życiu pijaka, złodzieja albo szaleńca. Mało kto jednak słucha bredni „zalanego w trupa” kloszarda.

Tym silniej uderza wizja Małeckiego, będąca swoistym studium przypadku od strony samego zainteresowanego. Po przeczytaniu kilku opowiadań z tego zbioru nasuwa się czytelnikowi jedna refleksja. Nigdy nie wiesz, kto po prostu bredzi, a kto właśnie przegrywa szachowy pojedynek z demonami, choćby były one tylko imaginacją jego schorowanej duszy.

Reasumując, trudno powiedzieć, żeby „Zaksięgowani” byli dobrą pozycją. To określenie byłoby zdecydowanie mylące w stosunku do opisywanej przez autora brzydoty. Niewątpiwie jednak zbiór ten zawiera bardzo dobrze napisane, mocne teksty. Małeckiemu udało się stworzyć to, co często kończy się spektakularną porażką – napisał tom równych, wciągających opowiadań, obok których nie sposób przejść obojętnie. Nawet jeśli czasem pozostawią po sobie niesmak – w żadnym razie nie jest to niesmak literacki.

Dyskusja