Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Powrót na planetę Majipoor – recenzja książki „Valentine Pontifex”

Robert Silverberg to niewątpliwie jeden z najsłynniejszych brytyjskich autorów science-fiction. Wykreował wiele fantastycznych światów, obcych planet, innych wymiarów, krain oddalonych w czasie i przestrzeni.

„Valentine Pontifex” to trzeci tom napisanego przez niego cyklu „Kroniki Majipooru”, traktującego o wydarzeniach na planecie Majipoor – olbrzymie dziesięciokrotnie większym od Ziemi, zamieszkanym przez wiele rozumnych ras. Poza ludźmi żyją tu między inny starożytne Metamorfy, malutcy Vroonowie, dwugłowi Su-Suherisi czy czteroręcy Skandarzy. Do tej pory wszystkie te rasy żyły w dostatku i zgodzie. Kwitł między nimi handel i nie toczyły między sobą większych potyczek. Wszystko to jednak do czasu, nad planetą gromadzą się bowiem ciemne chmury.

Akcja książki toczy się kilka miesięcy po wydarzeniach przedstawionych w pierwszym tomie cyklu, „Zamku Valentine’a”. Tytułowy bohater został władcą i zgodnie z tradycją właśnie rozpoczął swój pierwszy Wielki Objazd planety, jego sny wypełniają jednak bardzo złe przeczucia. Na planecie Majipoor senne widziadła odgrywają niezwykle ważną rolę, a te dręczące władcę okazują się trafne. Najstarsza na planecie rasa, zwana Metamorfami, pragnie pozbyć się innych ludów. Poprzez liczne intrygi i knowania ściąga na Majipoor głód i inne plagi. Spokojni mieszkańcy planety po raz pierwszy naprawdę poznają strach. Aby uratować swoich podwładnych Koronal Valentine musi się zrzec tronu.

Robert Silverberg w „Valentine Pontifex” buduje napięcie w sposób bardzo ciekawy i złożony. Choć z początku wydaje się to bardzo żmudne i czasochłonne, okazuje się, że książka potrafi czytelnika zaintrygować. Wstęp do powieści może i jest trochę przydługi, ale to świadomy zabieg literacki. Ma on pokazać kontrast między dotychczasowym i odmienionym życiem mieszkańców planety i dramatyzm przemian. Wyżej wymienione czynniki powinny doprowadzić do wielkiego finału – i tak faktycznie jest. Rozgrywa się on jednak tak błyskawicznie, a wątek Metamorfów zepchnięty jest tak mocno w cień, że może to pozostawić uczucie lekkiego niedosytu. Rozwiązanie akcji dzieje się tak naprawdę na kilku ostatnich stronach, trudno więc mówić o klasycznym wielkim finale z fajerwerkami.

Autor postanowił przedstawić o wiele szczegółowiej niż w „Zamku Valentine’a” świat i życie codzienne na planecie. Ukazuje w „Valentine Pontifex” niewidoczny dotychczas drugi, a nawet trzeci plan. To plus dla wszystkich tych, którzy cenią sobie urealnienie światów fantastycznych. Przekładając kolejne karty powieści czytelnik nie tylko pozna zaułki i zakamarki miasta, ale i takie detale jak ceny różnych rodzajów żywności na targach i bazarach. Takie drobne elementy zebrane razem sprawiają, że planeta Majipoor staje się jeszcze bardziej rzeczywistym miejscem, a czytelnikowi łatwiej jest się utożsamić z bohaterami.

Wielu z nich czytelnik poznał już w pierwszej części cyklu. Jest to między innymi trupa żonglerów, która w pierwszej książce przygarnęła głównego bohatera: Carabella, Lisamon, a także Deliamber czy Zalzan. W odróżnieniu od „Zamku” te postacie nie przeżywają już tak dynamicznego rozwoju. Są raczej tylko elementem tła i po prostu osobami, które przewijają się na dalszych planach. Tylko młody Hissune przeżywa prawdziwy rozwój osobowości i charakteru. Śledzenie jego ewolucji jest bardzo ważne dla fabuły. A że proces ten przedstawiony jest bardzo wnikliwie, szybko staje się on ważną zalet opowieści.

Podobnie jak w przypadku dwóch poprzednich części cyklu, tak i tę trudno określić jednoznacznie w kategoriach przynależności gatunkowej. W książce występuje bowiem wiele elementów fantasy, które równoważą się i mieszają z elementami typowymi dla science – fiction. Królewskie rody czy istoty o magicznych lub ponadzmysłowych mocach idą w parze z nowoczesną technologią i zaawansowanymi mechanizmami.

Podsumowując, „Valentine Pontifex” to godna kontynuacja serii. Powinna zadowolić wszystkich tych, których zainteresowała gigantyczna planeta Majipoor. Drobny niedosyt, który mogą odczuć niektórzy względem finału jest rzeczą dyskusyjną i nie powinien przysłaniać przyjemności wypływającej z dobrze napisanej powieści.

Tytuł: „Valentine Pontifex”
Autor: Robert Silverberg
Seria: Kroniki Majipooru
Wydawnictwo: Solaris
Język wydania: polski
Oprawa: Miękka
Data premiery: 2009-04-07
Cena rynkowa: 41,90 zł

Dyskusja