Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Przeszłość Janga – recenzja komiksu „Star Wars – Komiks. Wydanie Specjalne 3/2009. Jango Fett: Łowy”

Ostatnie wydanie specjalne na rok 2009 magazynu „Star Wars – komiks” przybliżyło polskiemu czytelnikowi kolejną historię życia jednej z ważniejszych dla gwiezdnej sagi postaci. Tym razem jest to sylwetka Jango Fetta, „ojca” najsłynniejszego łowcy nagród galaktyki – Boby Fetta i pierwowzoru genetycznego dla armii klonów. Co sprawiło, że to właśnie on ma być wzorcem dla republikańskiej armii superżołnierzy? To właśnie ten zeszyt, o tytule „Jango Fett – łowy”, zdradzi odpowiedź na to pytanie.

Jango Fett urodził się na jednej ze spokojnych planet w rodzinie farmerów. Sielanka rodzinna szybko została przerwana przez wojnę pomiędzy dwoma grupami Mandalorian. Jedna z nich to bezwzględni mordercy nazywający siebie Gwardią Śmierci. Druga strona pozostaje wierna ideałom, które przyświecały tym wojownikom przed podziałem. To właśnie do niej przyłączy się Jango tuż po zamordowaniu przez Gwardię jego rodziny. Wkrótce stanie się najlepszym z nich. A także jako ostatni przeżyje ich masakrę, do jakiej przyczynili się Jedi.

Historię Janga poznajemy wraz z Hrabią Dooku, który na zlecenie swojego mistrza Dartha Sidiousa szuka wojownika godnego wzięcia udziału w mrocznym planie przejęcia władzy w galaktyce. W scenariuszu pojawiają się więc liczne retrospekcje. Raz są to strzępki informacji, które Hrabia poznał; innym razem zeznania torturowanego przyjaciela Janga, a jeszcze innym razem własne wspomnienia Fetta. Trzeba przyznać, że autor opowieści, Haden Blackman, skonstruował ją w sposób bardzo interesujący i przemyślany. Sama historia Janga też nie jest sztampowa. Jest wielowątkowa i mieszają się w niej przyjaźń, oddanie, zemsta i nienawiść.

W komiksie przedstawiono wiele różnych i złożonych charakterów. Mamy do czynienia nie tylko z pierwszoplanowym Jangiem, ale i z innymi Mandalorianami, m.in. ich przywódcą, a zarazem nauczycielem Fetta – Jasterem Mereelem i jego przeciwieństwem, hersztem Gwardii Śmierci Vizslą. Zemsta na tym drugim to dla Janga cel, który przyświecał mu przez młodzieńcze lata. Vizsla reprezentuje sobą wszystko to, co zepsute i egoistyczne. Nie zawaha się strzelić komuś w plecy, a przecież tego prawdziwi Mandalorianie nie tolerują.

Za rysunki do tego albumu odpowiada znany rysownik Ramon F. Bachs. Wizualne przedstawienie przez niego postaci to klasyczna, zachodnia kreska z pewnymi innowacjami. W niektórych ujęciach bohaterowie mają nie tylko większe oczy ale także dłonie i stopy. Pomysł ten nie przeszkadza w odbiorze. Sprawia nawet, że komiks nabiera dynamizmu dając złudzenie ruchu w kadrach. Kontury postaci są zaznaczone wyraźnie i wypełnia je podstawowa barwa. Światłocień, choć oszczędny, nadaje odpowiednie wrażenie głębi. Jak w większości nowoczesnych komiksów i te rysunki zostały delikatnie podrasowane komputerowo co doskonale widać na ujęciach zawierających efekty świetlne i wybuchy.
Rysownik doskonale zadbał także oto by pokazać jak wiek i doświadczenia wpłynęły na bohaterów komiksu. Przykładowo Hrabia Dooku, w „Łowach” ma jeszcze brązowe włosy, a nie siwe jak w filmie „Atak Klonów”, kiedy to przyszło nam go poznać po raz pierwszy.

Trzecie specjalne wydanie magazynu „Star Wars – Komiks” to zeszyt bardzo ciekawy. Zawiera nie tylko wciągającą i nieszablonową historię godną postaci Janga Fetta, ale i miłe dla oka, estetycznie wykonane rysunki. Prawie stustronicowy komiks nie powinien więc rozczarować czytelników.

Dyskusja