Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Tolkien w komiksie – recenzja komiksu „Hobbit – Komiks”

Wydany ponad pół wieku temu „Hobbit, czyli tam i z powrotem” okazał się bestsellerem na miarę światową. Wielu czytelników i miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena, autora tej powieści, uważa nawet, że to ta książka zapoczątkowała nurt fantasy w literaturze. Nic dziwnego, że powieść ta prędzej czy później musiała doczekać się adaptacji komiksowej.

Tytułowy hobbit, Bilbo Baggins, wiedzie spokojne i wygodne życie w zaściankowej krainie Shire. Spokojne, ale też i bardzo nudne. Wielkie wydarzenia zazwyczaj omijały ten region Śródziemia. Teraz zapukają wprost do jego drzwi, a pukającym jest czarodziej Gandalf, który wraz z drużyną krasnoludów zaproponuje Bilbowi posadę włamywacza. Hobbity doskonale się do tego nadają. Są niskiego wzrostu, a przy tym potrafią bardzo cicho poruszać się na swoich bosych stopach. To dzięki tym cechom wytypowano Bilba jako pomoc w misji. Krasnoludy pragną odzyskać skarb swego narodu, zawłaszczony przez złego smoka Smauga, który osiadł w ich dawnej, ojczystej krainie, na Samotnej Górze.

Twórcami scenariusza komiksu są Sean Deming i Charles Dixon. Jest on tylko sztywną adaptacją powieści i praktycznie niczym więcej. Obaj panowie nic nowego do fabuły nie wnoszą. Co prawda to plus, ponieważ wiele osób mogłoby mieć im za złe zmiany w kultowym dziele. Mimo to, mogli spróbować pokazać sceny ukazane w książce z trochę innej perspektywy, albo pokazać zakulisowo wydarzenia, o których w oryginale tylko się wspomina. Tymczasem scenarzyści trzymają się tak kurczowo książkowego pierwowzoru, że jest to wręcz rażące. Zwłaszcza ze względu na zmianę medium, którym przekazywana jest opowieść o Bilbo Bagginsie. W książce przygoda była wartka i dynamiczna. Ta zawarta w komiksie już taka nie jest. Słowa narratora zawarte w ramkach przytłaczają czytelnika do tego stopnia, że komiks przypomina bardziej bogato ilustrowaną książkę niż album. Historia traci przez to na dynamice, staje się bardziej statyczna, a momentami wręcz nużąca.

Pod względem rysunków komiks nie wygląda rewelacyjnie. Graficznie powieść Tolkiena została potraktowana jako dzieło skierowane tylko i wyłącznie do młodszych, co zostało dobitnie podkreślone. Całość wydaje się przesadnie baśniowa, dziecięca i naiwna. Żywe, pastelowe barwy, słaby kontrast i zniwelowanie światłocienia do minimum sprawiają, że historia wydaje się płaska i pozbawiona wyrazu. Nic nie zapowiada powagi i głębi, swoistego drugiego planu, jaki uwidacznia się w pozostałych tekstach Tolkiena w wykreowanym przez niego mitologicznym świecie Śródziemia. „Hobbit” został potraktowany bardzo beztrosko o czym świadczy nawet sposób przedstawienia postaci. Ich twarze są pucułowate, mają duże nosy i zaczerwienione policzki. W rezultacie daje to bardzo karykaturalny obraz, jakby wyjęty żywcem z bajek Walta Disneya.

Wydanie, które ukazało się nakładem firmy Amber jest już drugim polskim wydaniem tego komiksu. Kilka lat temu przy okazji premiery filmowej adaptacji innej powieści Tolkiena „Władca Pierścieni” komiks pojawił się w ofercie „Zielonej Sowy”. W przypadku wznowienia tylko okładka ma inną grafikę, ale tak jak poprzednio dostępna jest ona w dwóch wariantach: twardej i miękkiej.

Przed zakupem tego komiksu należy się więc porządnie zastanowić. Pozycja ta skierowana jest przede wszystkim do młodszych czytelników i najbardziej zagorzałych fanów prozy Tolkiena. Inni mogą poczuć się rozczarowani. O wiele lepiej sięgnąć po książkowy pierwowzór, który na pewno da więcej satysfakcji szerszemu gronu odbiorców. No, chyba że szuka się komiksu skierowanego do dziecka.

Dyskusja