Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja filmu „Koszmar z Ulicy Wiązów II – Zemsta Freddy’ego”

Po tym, jak w 1984 roku wielki komercyjny sukces „Koszmaru z Ulicy Wiązów” uratował New Line Cinema przed bankructwem, postanowiono nakręcić jego kontynuację. Reżyserem nie został Wes Craven, a stanowisko to objął nikomu wówczas nieznany Jack Sholder. Nie zawiódł on nadziei tysięcy fanów nożopalcego zabójcy – „Zemsta Freddy’ego” jest idealnym przykładem, że można nakręcić sequel nie ustępujący niczym części pierwszej.

Minęło pięć lat, odkąd szalony psychopata Freddy Krueger został odesłany z powrotem do piekła przez nastoletnią Nancy. Do domu, w którym morderca został pokonany, wprowadza się małżeństwo Walshów, z kilkuletnią córeczką i siedemnastoletnim synem Jesse’m. Wkrótce chłopak zaczyna śnić koszmarne sny. Pojawia się w nich tajemniczy mężczyzna o spalonej twarzy, ze stalowymi ostrzami zamiast palców u dłoni. Tym razem jednak Freddy nie zabija we śnie – próbuje opętać chłopca, przejąć jego ciało i za jego sprawą dokonuje mordów. Wkrótce przyjaciele nastolatka zaczynają ginąć w niewyjaśnionych okolicznościach.

„Koszmar z Ulicy Wiązów II” to podobnie jak 'jedynka', wyśmienity horror, który dawno już wpisał się w poczet klasyki gatunku, choć od początku pozostawał w cieniu poprzednika. „Zemsta Freddy’ego” to obraz równie przerażający, jak dzieło Wesa Cravena z 1984 roku, choć znacznie się od niego różniący. Najważniejsze jednak, że Sholderowi udało się zachować to, co wyróżniało pierwszą część na tle dziesiątek innych horrorów – niesamowity klimat, mroczny nastrój, który sprawia, że podczas oglądania widz siedzi wbity w fotel i ani myśli oderwać się od ekranu. Składa się na to wiele rozmaitych czynników, choć na ich czele stoją niewątpliwie świetna gra aktorska, dobrze przygotowana scenografia oraz, przede wszystkim, kreacja Freddy’ego. To właśnie Krueger stanowi największy atut opisywanego filmu. Ku mojemu zadowoleniu, w drugiej części „Koszmaru z Ulicy Wiązów” pojawia się on na ekranie znacznie częściej niż w pierwszej. Scen z udziałem mordercy jest w tu znacznie więcej, ale nie wpływa to ujemnie na jego wizerunek i nie odbiera mu aury paranormalności. Wręcz przeciwnie, Freddy jest równie przerażający jak dawniej, a sceny takie jak te, w których pokazuje Jesse’mu swój mózg czy zabija trenera baseballa, należą do najlepszych w całej serii.

Zmianie względem części pierwszej uległa także obsada. Wśród odtwórców głównych ról ten sam pozostał tylko Robert Englund, czyli filmowy Freddy Krueger. Rola Jesse’a przypadła w udziale Markowi Pattonowi. Spisał się on bez zarzutu, wykreowany przez niego Jess jest niezwykle przekonujący. Tym bardziej dziwi więc fakt, że po roli w „Zemście Freddy’ego” Patton pojawił się już tylko w jednej produkcji i do dziś nie wzbogacił filmowego dorobku. Warto także zwrócić uwagę na świetną kreację Kim Myers, wcielającą się w Lisę Webber, dziewczynę Jesse’a. Dla niej z kolei rola w „Zemście Freddy’ego” okazała się furtką do filmowej kariery – także dziś można ją zobaczyć w nowych hollywoodzkich produkcjach.

Wielkim atutem „Koszmaru z Ulicy Wiązów” była nastrojowa, mroczna muzyka w kompozycji Charlesa Bernsteina. W „Zemście Freddy’ego” za ten aspekt filmu odpowiada już kto inny – mianowicie, słynny Christopher Young. Przyznam, że trudno jest mi jednoznacznie ocenić nowy podkład. Z jednej strony nie sposób odmówić Youngowi kompozytorskich zdolności – muzyka jest naprawdę dobra i odpowiednio dobrana, stanowiąc doskonały czynnik budujący w widzu napięcie i uczucie niepewności. Z drugiej jednak – to nie Bernstein, którego nuty miały w sobie pewną magię, specyfikę, którego styl był zwyczajnie nie do podrobienia.

W ogólnym rozrachunku „Zemsta Freddy’ego” wypada bardzo dobrze. Film Sholdera tylko minimalnie ustępuje poziomem dziełu Wesa Cravena i stanowi łakomy kąsek dla każdego szanującego się miłośnika filmowego horroru. Ci, którzy oglądali już Freddy’ego w pierwszym wcieleniu, wcielenie drugie zobaczyć muszą. Ci zaś, którzy jeszcze z Kruegerem się nie poznali – powinni zrobić to czym prędzej, zaczynając jednak od obrazu Cravena. Ręczę, że nie spotka ich zawód.

Ocena: 8/10

Tytuł: Koszmar z Ulicy Wiązów II – Zemsta Freddy’ego
Tytuł oryginału: Nightmare on Elm Street II – Freddy’s Revenge
Reżyseria: Jack Sholder
Scenariusz: David Chaskin
Muzyka: Christopher Young
Data premiery: 1985-11-01
Czas trwania: 87 minut
Kraj: USA
Obsada: Robert Englund, Mark Patton, Kim Myers, Robert Rusler, Clu Gulager

Ocena: 8/5

Dyskusja