Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Jest ryzyko, jest zabawa – recenzja książki „Szatański interes”

W otaczającym nas świecie na pozór brak miejsca na rzeczy niezwykłe i paranormalne. Ale tylko na pozór. Nikt z nas nie może być przecież pewny, że policjant, urzędnik bankowy czy jakikolwiek inny szary przechodzień to nie jest przypadkiem żywiołak, anioł lub inna istota o korzeniach nadnaturalnych. Albo nawet sam Dziadek Mróz.

W wydanym ponownie „Szatańskim interesie” (wydanie pierwsze ukazało się w 2005 roku) przyjdzie nam spotkać parę bohaterów, znanych polskiemu czytelnikowi ze zbiorku opowiadań „Linia Ognia”. Pierwszym z nich jest Pawlo Morozow, który naprawdę jest Dziadkiem Mrozem. Druga osoba w duecie to Matylda – młoda wiedźma.

Świat nieustannie się zmienia. Aby przetrwać, trzeba się umieć dostosować. Ta ewolucyjna konieczność sprawiła, że wszystkie niezwykłe i nadnaturalne stworzenia postanowiły żyć w ukryciu lub w przebraniu. Wilkołaki czy diabły mogą uprawiać zwykłe zawody. Nie wszystkim to jednak pasuje. Są jeszcze kapryśni, zapomniani pomniejsi bogowie. Ale i oni potrafią się zmienić celem przetrwania. Z tym, że wcale nie chcą się dostosować.

Książka ta to faktycznie zbiór trzech opowiadań. Są one jednak ze sobą powiązane fabularnie i, choć można czytać je z osobna, to zestawione razem w ciągu chronologicznym stanowią jedną, spójnie przedstawioną powieść.

W pierwszym opowiadaniu poznajemy Dziadka Mroza, który nie roznosi już prezentów grzecznym dzieciom. Okazał się równie dobry w innej profesji – komandosa. Głównym bohaterem kolejnych dwóch opowiadań jest już Matylda. Obie postacie są wykreowane w bardzo ciekawy i wnikliwy sposób. Mają swoje wady i zalety. Sprawia to, że łatwo jest nam uwierzyć w ich realność. Mrozow ma słabość do Matyldy, a i on nie jest jej obojętny. Ona z kolei ma bardzo duży problem z akceptacją własnej odmienności, to znaczy z faktem bycia wiedźmą.

Akcje wszystkich opowiadań są skonstruowane w bardzo interesujący sposób. Autor swobodnie zmienia czasy, bawi się nimi i żongluje wedle własnej potrzeby. Na przykład w drugim opowiadaniu, pt: „Sprawa Wewnętrzna”, Pacyński przedstawia akcje w dwójnasób. Retrospekcje, ukazane w zeznaniach Matyldy, mieszają się z czasem teraźniejszym, w którym nie brak ciekawych, choć nie tak dynamicznych zwrotów akcji.

Kolejnym zjawiskiem wyróżniającym książkę na plus jest błyskotliwy, niemal czarny humor. Tomasz Pacyński wykorzystuje bardzo wiele jego odmian i rodzajów. Jest humor sytuacyjny, którego przykłady możemy znaleźć w działaniach diabła Mulcibera. Nieudolny, piekielny agent i przyjaciel Matyldy, raz po raz, czasami pod postacią kota, wpada w nie lada tarapaty. Dowcip pojawia się też bardzo licznie w partiach dialogowych i tych należących do narratora. Cięty język ma przede wszystkim sama Matylda ale i Abbadon – szef agencji, w której pracuje dziewczyna. Wszak i sam diabeł musiał się dostosować do nowych realiów, toteż pracuje dla samej „góry”, a kotły ze smołą na nikim w dzisiejszych czasach nie robią już wrażenia.

„Szatański interes” porusza jednak wiele poważnych zagadnień. Są to między innymi problematyka ochrony środowiska czy sprawa korupcji, która jest robactwem drążącym wiele różnych organizacji i firm. Także takich, w których zjawisko to nie powinno mieć miejsca, ponieważ jest ono grzechem.

Te cechy charakterystyczne możemy jednak znaleźć i w innych polskich, poczytnych powieściach z nurtu fantastyki. Jest jednak coś, co wyróżnia rzeczy napisane przez Pacyńskiego. W „Szatańskim interesie” widać zamiłowanie autora do broni, zwłaszcza palnej. W tekstach raz po raz pojawiają się fachowe nazwy i terminologie, związane z różnymi odmianami pistoletów.

Książka ta powinna przypaść do gustu wszystkim tym, którzy rozmiłowali się w polskiej fantastyce. Realia świata przedstawionego przypominają bardzo te rodem z „Siewcy Wiatru” Mai Lidii Kossakowskiej. Zbiór opowiadań jest też godnym następcą swojego poprzednika, „Na linii frontu”. To pozycja naprawdę godna zauważenia podczas przeglądania regałów księgarni.

Niestety, z racji śmierci autora w 2005 roku, są to ostatnie opowiadania dotyczące Matyldy i Morozowa.

Ocena: 8/10

Dyskusja