Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Biologiczne s-f – recenzja książki „Teranezja”

Powieść science-fiction, autorstwa programisty z wykształceniem matematycznym, budzi w czytelniku różne nadzieje i obawy. Zazwyczaj spodziewa się on dzieła wymagającego, napisanego ciężkim, naukowym językiem. Liczy na powieść przepełnioną futurologicznymi wynalazkami, bądź niezwykłymi udoskonaleniami ludzkiego ciała. Obawia się natomiast, że wspomniane zabiegi odbędą się kosztem fabuły, że okaże się ona przewidywalna bądź po prostu nudna. „Teranezja” to przykład książki, gdzie obawy się sprawdzają, a nadzieje nie zostają do końca spełnione.

Historia, przedstawiona na kartach książki, dotyczy losów Prabira i jego siostry, Madhusree. Rodzeństwo wraz z rodzicami zamieszkuje malutką wyspę, tytułową Teranezje. Czytelnik zapoznaje się z opisem przybycia na wyspę podczas wymiany wiadomości między Prabirem, a mieszkanką Nowego Jorku. Chłopiec wyjawia przy tym cel rodziców, którym jest przeprowadzenie badań nad mutacjami tamtejszych motyli. Autor, Greg Egan, w ciekawy sposób wprowadza czytelnika w historie owadów, która jest początkiem późniejszych mutacji.

Badania są na dobrej drodze, lecz wybuch wojny domowej zmusza naukowców do przerwania eksperymentów. Sytuacja i atmosfera konfliktu przypomina tą, w jakiej znaleźli się Polacy w czasie stanu wojennego. Tok nieprzychylnych zdarzeń zmusza rodzeństwo do opuszczenia wyspy, lecz, jak się okazuje, nie na stałe. Po dwudziestu latach spokojnego życia i pogodzeniu się z przeszłością Teranezja przypomina o sobie. Dzieje się tak za sprawą wyjazdu naukowego Madhusree, która pragnie rozwiązać zagadkę pewnej mutacji i opublikować pracę rodziców.

Fabuła ma spory potencjał, jednak nie został on wykorzystany przez Egana. Książka jest przewidywalna w wielu momentach, a także opatrzona w nudne fragmenty. Przede wszystkim wpłynęły na to przypuszczenia bohaterów na temat mutacji. Otóż rozmyślań tych jest zdecydowanie za dużo. Nie dość, że nie wnoszą one zbyt wiele w rozwój akcji, to spowalniają, już i tak toczącą się powoli, akcję. Co prawda znajdzie się trochę ciekawych momentów (jak np. wspomniana wymiana listów), lecz nie są one wystarczająco długie i dobre, by nadrobić minusy tych złych fragmentów.

Akcja powieści toczy się w latach 2010-2030, więc ramy czasowe są nam dość bliskie, a to zdecydowanie wpływa na odbiór książki. W czytelniczych oczach staje się ona bardziej realistyczna. Realizm podnosi także technologia, która prawie niczym nie odróżnia się od naszej obecnej. Tematycznie dzieło Egana kręci się wokół biologii i genetyki, w związku z tym autor operuje wieloma terminami naukowymi. Świadczy to o biegłości językowej autora, bogatym warsztacie językowym i rozeznaniu w temacie.

Podsumowując – naukowy, wymagający styl to nie wszystko. Powieści Egana brak „tego czegoś”, co sprawia, że oczarowany czytelnik nie może oderwać się od lektury, a wszystkie jego myśli skierowane są ku bohaterom. Mimo to, większość fanów Egana z pewnością sięgnie po „Teranezję”, pozostali zaś mogą z tego pomysłu zrezygnować.

Dyskusja