Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kolor niewidzialności – recenzja książki „Indygo”

Indygo – kolor kojarzony z ciemnym błękitem, a jednak nazwany inaczej. Niektórzy uważają, iż nie da się go zobaczyć ludzkim okiem, że do widzenia potrzeba znacznie więcej. Umiejętności postrzegania należy ćwiczyć, lecz wysiłki najwytrwalszych mogą zostać nagrodzone. Indygo stanowi też motyw przewodni powieści Grahama Joyce’a pod takim samym tytułem.

„Indygo” opowiada historię przyrodniego rodzeństwa, Jacka i Louise. Całe życie wiedli osobno, jednak ich losy splatają się w momencie śmierci ojca i wykonania jego testamentu. W jednym z zapisów ekscentryczny tata zarządził, że aby Jack dostał swoją część spadku, musi wydrukować napisaną przeń książkę. Początkowo mężczyzna nie widzi w tym nic trudnego i, choć nigdy nie darzył ojca szczególnie ciepłymi uczuciami, postanawia wykonać jego wolę.

Załatwianie spraw spadkowych wymaga także współdziałania siostry Jacka. Drugie w życiu spotkanie rodzeństwa przebiega w napiętej atmosferze. Odnoszą się wzajem bardzo życzliwie, jednak nie mogą oderwać od siebie oczu. Kryje się za tym coś więcej niż tylko rodzinna ciekawość. Mężczyzna z podziwem patrzy na swoją elegancką i piękną siostrę. Także Louise jest wyraźnie zainteresowana bratem. Oboje są także zawstydzeni zaistniałą sytuacją.

Najciekawsza postacią, wykreowaną przez Joyce’a, jest jednak Tim, wspomniany denat. Ojciec Louise był niesamowicie bogaty i charyzmatyczny. Potrafił manipulować praktycznie każdym. Sam Jack z irytacją mówi, że odczuwa, iż nawet po śmierci robi wyłącznie to, co ojciec zaplanował. Tim jednak wolał się otaczać artystami niż własnymi dziećmi. Przyciągał do siebie również piękne kobiety, które były jego zdecydowaną słabością. Najważniejsze jest jednak to, iż napisał przewodnik po ćwiczeniach, wspomagających widzenie indygo.

Fabuła powieści rozgrywa się w Chicago i w Rzymie. Autor niejako ubocznie wprowadzał elementy nastrojowości, typowej dla obu tych miast (jakkolwiek skrajnie różnej w tych przypadkach). Jednak sama atmosfera miejsca ustępuje wobec opisywanych zdarzeń. W powieści pojawiają się elementy przerażające, konfliktowe, ale także i humorystyczne. Całość dobrze się ze sobą komponuje, choć nie zachwyca. W „Indygo” brakuje czegoś, co pozwoliłoby zapamiętać tę książkę na dłużej.

Problematyka powieści nie jest bardzo zróżnicowana. Autor skupił się na zarysowaniu interesującej fabuły oraz samego konceptu mitycznego indygo. Niemniej wyraźnie ukazany jest motyw zakazanej braterskiej miłości, zaufania oraz bezwzględnej manipulacji. Joyce ociera się także o inne zagadnienia, ale nie przykłada do nich specjalnej wagi. Dzięki temu dostaliśmy wciągający thriller, który wart jest przeczytania, ale niekoniecznie zapamiętania.

Dyskusja