Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kosmiczna zbrodnia – recenzja książki „Zoroaster. Gwiazdy umierają w milczeniu”

Rafał Dębski to jeden z najbardziej poczytnych polskich autorów fantastyki. Na przestrzeni ostatnich lat rodzimi czytelnicy mieli okazję sięgnąć po trzy jego powieści i antologię, a autor kilkakrotnie udowadniał, że czuje się dobrze w dowolnych, fantastycznych konwencjach. Jego najnowsza książka zdaje się to potwierdzać.

Adam Bartold jest pilotem zwiadowczego statku kosmicznego. Podczas jednej z wypraw jego maszyna ulega awarii i musi przymusowo lądować na tytułowym Zoroastrze – księżycu oddalonym o tysiące lat świetlnych od naszej galaktyki. Zatrzymuje się w lokalnej bazie naukowej. Nie tak dawno temu doszło tu do wypadku, w którym zginęli ludzie. Jednak im lepiej Bartold poznaje sprawę, tym więcej poszlak wskazuje, że nie była to zwyczajna kosmiczna katastrofa.

Akcja najnowszej książki Rafała Dębskiego osadzona jest w dalekiej przyszłości. Ludzkość zasiedliła już znaczną część kosmosu. Na obcych planetach powstają liczne bazy kosmiczne, a człowiek nieustannie dociera do nowych miejsc. Jednak całkowite ujarzmienie kosmicznej przestrzeni w dalszym ciągu wydaje się nierealne. Wraz z opanowywaniem coraz większych obszarów, wyniki badań ekspedycji naukowych jasno wskazują, że wszechświat jest znacznie większy, niż wskazywałyby na to dotychczasowe szacunki i wyobrażenia. Rafał Dębski w „Zoroastrze” również zwrócił uwagę na małość człowieka wobec całego uniwersum, a na kartach książki nie unika tematów związanych z nauką. Wielokrotnie wyjaśnia pewne zjawiska dokonujące się wokół i na Zoroastrze, nie pomijając specyficznych form życia istniejących na księżycu. Czyni to jednak bardzo zgrabnie, wplatając informacje w dialogi między bohaterami.

Szczególnym atutem „Zoroastra” są bohaterowie. Autor stworzył kilka barwnych postaci, nie tylko przekonujących, sprawiających wrażenie będących ludźmi z krwi i kości, ale przede wszystkim nieobojętnych czytelnikowi. W miarę czytania przekonujemy się, kim tak naprawdę jest Adam Bartold, a pełne ironicznego humoru dialogi z jego udziałem dają obraz pilota jako niezwykle inteligentnego i przebiegłego detektywa. Interesującą personą jest Sara, jedna z członków załogi, znana z nieciężkich obyczajów, a z którą Bartold wchodzi w bliskie relacje. Jest też kilkoro drugoplanowych, pojawiających się tu i ówdzie bohaterów, mających do odegrania mniejsze role. Niezależnie od tego, jak ważna dla fabuły jest dana postać, Dębski niemal każdej nadał niepowtarzalny, indywidualny charakter, przez co ich losy poznaje się z niesłabnącym zainteresowaniem.

Styl pisarski Rafała Dębskiego pozostawia niewiele do życzenia. Autora cechuje lekkość pióra, ta sama, którą popisywał się w swoich poprzednich utworach. „Zoroastra” czyta się lekko i przyjemnie. Dębski nie zanudza czytelnika, ale z drugiej strony nie jest to lektura na tyle porywająca, by nie móc oderwać się od czytania.

Najnowsza powieść Rafała Dębskiego to przyjemne czytadło, miejscami zmuszające do myślenia, ale ostatecznie lekkostrawne nawet dla czytelnika nieprzyzwyczajonego do fantastyki naukowej. Ciekawa fabuła, przekonujący bohaterowie, a także dobry stosunek ceny do jakości książki sprawia, że przy braku lepszych alternatyw warto po „Zoroastra” sięgnąć.

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.

Ocena: 3/5

Dyskusja