Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Sowy, anioły i skrzydlaki – recenzja książki „Skrzydlak”

Odpowiedź na pytanie: jaka powinna być literatura młodzieżowa, nie jest ani trywialna ani prosta do sprawdzenia. Najlepiej zacząć od podpytania dzieci o czym chcą przeczytać. Zgodnie z współczesnymi trendami w literaturze młodzieżowej, można przypuszczać, że usłyszymy: o niesamowitych przygodach, o zakazanej miłości, niech będzie szybko i niebezpiecznie. Wydawca jednak musi pamiętać o misji kształtowania młodych umysłów, dlatego książki dla takich odbiorców powinny nieść jakieś przesłanie. Nie musi być ono wcale oczywiste ani nachalne, ale niech będzie dla czytelnika odczuwalne.

„Skrzydlak” Davida Almonda na pierwszy rzut oka zdaje się być taką właśnie książką. Wyrazista okładka o ciemnych, nasyconych barwach, wzbudza w młodszym odbiorcy dreszczyk emocji. Opis wydawcy sugeruje treść książki: będzie tu tajemniczy stwór, trochę sowa, trochę anioł. Będzie też młody bohater i jego chora siostrzyczka, wokół której toczy się akcja. Wszystko to wygląda zachęcająco, jednak obiecuje zbyt dużo względem tego, co rzeczywiście zawiera.

Michael to rezolutny chłopiec w wieku szkolnym, który wraz z rodzicami przeprowadza się do innego domu. Początki w nowym miejscu są dla niego trudne – niedawno narodzona siostrzyczka jest ciężko chora, rodzice zabiegani i smutni, a chłopiec znajduje się daleko od swoich kolegów. Z nudów zagląda do starego, rozwalającego się garażu, w którym czeka na niego niespodzianka – tajemniczy Skrzydlak. Wraz z Miną, jego nową sąsiadką, postanawia dowiedzieć się więcej o nieoczekiwanym gościu.

Fabularnie ta opowieść wygląda interesująco. Znajdujemy zagadkę, którą trzeba rozwikłać, zaś między Michaelem i Miną pojawia się pierwsze uczucie. Problemem jest jednak kreacja bohaterów. Czytelnik nie może oprzeć się wrażeniu, że są oni bardzo jednowymiarowi, choć były momenty, w których autor starał się przełamać to odczucie. Niestety, działanie to nie było konsekwentne, w związku z czym dostajemy bezbarwnych bohaterów. Zwłaszcza przedstawienie tytułowego Skrzydlaka rozczarowuje. Dowiadujemy się o nim w gruncie rzeczy bardzo niewiele. Potencjał dla tej postaci był ogromny – początkowo mógł budzić grozę, potem zniecierpliwienie, nareszcie – sympatię. Proces ten był jednak zbyt mało uwypuklony, w efekcie czego Skrzydlak wiele traci na swoim potencjalnym uroku. Najlepiej skonstruowaną postacią jest Mina, która w swojej naturalności i swoistej bezczelności potrafi mimo wszystko ująć czytelnika.

Krzywdzące byłoby stwierdzenie, że „Skrzydlak” jest powieścią słabą. To zgrabnie napisana historia, pełna przenikających ją ciepłych uczuć. Jest to opowieść o przyjaźni, miłości i dobroci, ubrana w elementy niesamowitości. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, do kogo jest ona skierowana. Okładkowa grafika sugeruje najmłodszego odbiorcę, który jednak prawdopodobnie znudzi się szybko zbyt wolną akcją i problemami Michaela. Starszy czytelnik z kolei mógłby uznać, że ta historia jest dla niego zbyt banalna, że brakuje w niej fajerwerków, a opisywane zagadnienia nie są już jego kłopotami. Mamy więc do czynienia ze swoistym niedopasowaniem treści i formy do czytelnika.

Tak naprawdę wydaje się, iż docenić walory powieści Davida Almonda może dopiero dojrzalszy czytelnik. Odbiorca, któremu nie zależy już na wartkiej akcji, może lepiej wczytać się w treść i docenić wartość tej pozycji. Także wielokrotnie cytowana poezja Williama Blake’a, choć dodaje uroku całej opowieści i stanowi swoiste kleszcze kompozycyjne, raczej nie zachwyci młodszego czytelnika. Wszystko to czyni tę powieść piękną, ale niedostosowaną do dzisiejszego odbiorcy.

Trudno jednoznacznie polecić tę powieść wszystkim, niewłaściwe jest jednak, by jej nie polecać wcale. To znakomita lektura dla czytelników, którzy lubią ciepłe, choć momentami smutne opowieści z dobrym zakończeniem. Książkę tę warto też polecić spokojnym marzycielom i romantycznym duszom. Wszystkim jednak, którzy kochają akcję i awanturnicze przygody – odradzam, gdyż się znudzą.

Dziękujemy wyd. ZYSK I S-KA za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.

Ocena: 2.5/5

Dyskusja