Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Dzikość dzieciństwa – recenzja książki „Dzikie stwory”

Kiedy jest się dzieckiem, wyobraźnia pracuje pełną parą. Umysł tworzy niesamowite wizje światów, które nigdy nie istniały, ale wszak mogłyby istnieć. Co by się jednak stało, gdyby jeden z takich uniwersów faktycznie pojawił się na naszej drodze, akurat wtedy, gdy obrażeni na rodziców i cały świat postanowiliśmy uciec z domu? Jedną z możliwości przedstawia Dave Eggers w powieści „Dzikie stwory”.

Max jest typowym przedstawicielem chłopców w wieku dziewięciu lat: lubi bawić się w wojnę, kłócić z rodzeństwem i przebierać w różne stroje, w tym w jego ulubiony – kostium wilka. Pewnego dnia, po sprzeczce z mamą i braku zainteresowania ze strony siostry przenosi się do wymyślonego świata, zamieszkałego przez dziwne stwory. Dzięki chłopięcemu sprytowi, Max przekonuje rdzennych mieszkańców tajemniczej krainy, by go nie zjadali, ale uczynili swoim królem. Od tej pory zostaje on przywódcą całej zgrai.

Książka jest pełna metaforycznych przedstawień tego, co dzieje się w głowie chłopca. Tytułowe dzikie stwory posiadają cechy, które Max sam w sobie dostrzega. Ponadto dociera do niego, że nie jest łatwo być królem, a samotność to taka straszna trwoga, jak śpiewał niegdyś Dżem. Myśli i zachowania chłopca przedstawione są w bardzo wiarygodny sposób, dzięki czemu czytelnik może lepiej utożsamić się z bohaterem.

„Dzikie stwory” Dave’a Eggersa nie są autonomicznym dziełem, lecz twórczością zależną, powstałą na bazie dwóch innych utworów. Pomysłodawcą przygód chłopca był Maurice Sendak, którego książka „Where the Wild Things Are ” sprzedała się w nakładzie prawie 20 mln egzemplarzy. Następnie na jej podstawie nakręcono w 2009 roku film o tym samym tytule i dopiero na bazie scenariusza filmowego Eggers stworzył swoją powieść. Jest to jednak pełnoprawna, dobra książka, mogąca zrekompensować polskim czytelnikom fakt, iż jej literacki, ilustrowany pierwowzór nie został u nas dotąd przetłumaczony.

Jeśli ktoś zastanawia się, czy „Dzikie stwory” są książką dla niego, to powinien zwyczajnie po nią sięgnąć by samodzielnie się o tym przekonać. Wbrew pozorom nie jest to książka dla dzieci, albo przynajmniej nie wyłącznie dla nich – zawiera głębsze refleksje i metafory których rówieśnik bohatera powieści mógłby nie wyłapać. Mimo to, albo też dzięki temu – czyta się ją bardzo dobrze.

Ocena: 4/5

Dyskusja