Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Recenzja książki „Magazyn fantastyczny nr 19”

Jeśli zapytać kogoś o papierową prasę fantastyczną, to na usta cisną się dwa tytuły: „Nowa fantastyka” i „Science Fiction, Fantasy i Horror”. Na rynku istnieje jednak jeszcze jedno pismo, które zajmuje się tą tematyką (nie licząc nowego „Fantasy & Science-Fiction” i specjalistycznego „Czasu fantastyki”). Chodzi oczywiście o „Magazyn fantastyczny”, kwartalnik prowadzony przez Roberta Zarębę. Mimo wielu narzekań na to pismo (a błędy korektorskie są tu najmniejszym problemem) i tu trafiają się perełki, po które warto sięgnąć.

W trzecim numerze roku 2010 takim tekstem jest opowiadanie Marcina Kreczmera, „Świat studni”. Historia ta balansuje na granicy horroru w stylu Gaimana i baśni. Jest tu mroczna tajemnica, jest magiczny świat znajdujący się tuż obok naszego, a trójka głównych bohaterów to dzieci. Kreczmerowi udało się stworzyć świetną atmosferę, tu rzeczywiście można poczuć, że zagrożenie jest realne. Być może to przez dosłowność, z jaką autor opisuje wydarzenia, co nie oznacza, że epatuje brutalnością. Udało mu się także stworzyć przekonujących bohaterów. Biorąc pod uwagę fakt, że są nimi dzieci, nie było to zadanie łatwe.

Z pozostałych tekstów wyróżnia się „Syrenka” Marcina M. Drewsa, w której wrocławski detektyw próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczych zaginięć kobiet. Ciekawe przedstawienie potwora, odpowiedzialnego za całą aferę, i nietypowe umiejętności głównego bohatera, zwracają uwagę. Poza tym, opowiadanie to jest jednak typowym przykładem pulpowej prozy, gdzie liczy się akcja lub konkretna atmosfera, a nie jakieś głębsze przesłanie.

Zarówno „Syrenka” jak i kilka innych tekstów numeru jest dość schematycznych i powierzchownych. Chodzi tu o „Strach” Macieja Lewandowskiego, „Azyl” Macieja Łosia, „Upalne lato” Grzegorza Kordasza i „Skórę” Rafała Nawrockiego. Mimo tego, że narracja w każdym tekście jest prowadzona w różny sposób, a każdy z nich opowiada o czym innym („Skóra” jako jedyna w tym gronie należy do gatunku fantasy), to jednak albo brak im czegoś, co przykuwałoby do lektury, albo problemem jest styl autora, którym nie jest on w stanie porwać czytelnika. Z nich wszystkich jedynie „Azyl” zasługuje na większą uwagę. Nie tyle ze względu na swą długość, ale na realizację pomysłu. Autor irytuje jednak czytelnika licznymi dygresjami.

W numerze mamy jeszcze zabawną miniaturę „W moim domku” Krzysztofa T. Dąbrowskiego, humorystyczny tekst Pawła Lacha „O tym jak Hans…” (miły ale przeciętny) oraz mętne „Czarne wody” Adama Marciniuka. To drugie opowiadanie, choć zawiera ciekawe pomysły, to jednak nie satysfakcjonuje czytelnika. Trzy historie w nim przedstawione nie tworzą jednolitej opowieści, a zakończenie nie wyjaśnia dlaczego zostały one razem zebrane.

Lepiej niż z opowiadaniami jest z publicystyką. Mamy tu felieton Andrzeja Pilipiuka, rozmowę z Dawidem Kainem i artykuł o superbohaterskich duetach w komiksach DC i Marvela. Szczególnie ten ostatni tekst jest interesujący i aż szkoda, że nie ma więcej tego typu materiałów w numerze. Może w następnym „Magazynie fantastycznym” będzie już ich więcej. Możemy też pewnie liczyć na kontynuację, gdyż artykuł ten to część pierwsza.

Trzeci numer „Magazynu fantastycznego” nie zadowoli na pewno wymagającego czytelnika, wychowanego na „Nowej fantastyce”. Niezależnie od tego jednak, co byśmy o nim sądzili, warto wiedzieć co się w nim znajduje. Może nas bowiem ominąć coś takiego jak „Świat studni” Kreczmera – który choć na pewno nie wybitny, to jednak na tyle dobry, by zainteresować się tym, co autor ten jeszcze napisze.

Dyskusja