Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kryminalne zagadki – recenzja książki „Zaułek diabła”

Przyjęło się, że „siódemka” przynosi szczęście. Część populacji wierzy w to i usilnie stara się opatrzyć swoje życie patronatem tej magicznej liczby. Niektórzy ludzie przedstawiają zaś postawę neutralną (nie mają zdania na ten temat), a jeszcze inni najzwyczajniej w świecie w to nie wierzą. W myśl pierwszej grupy można przyjąć, że zamieszkanie pod numerem siódmym powinno być udane.

Bohaterka „Zaułku Diabła” Andrewa Taylora opuszcza swego agresywnego męża i przenosi się do kamienicy, opatrzonej numerem siódmym. Lydia szuka poprawy dla swojego losu, lecz, jak przystało na kryminał, znajduje tylko zagadkę, której rozwiązanie zmienia jej życie. Na tajemniczą sprawę, której rozwikłania podjęła się bohaterka, składają się dwie sytuacje – wyprute serca, wysyłane do właściciela kamienicy i zniknięcie jego kochanki, panny Penhow.

Lydia postanawia podjąć prywatne śledztwo, jednak nie jest w tym osamotniona. Z pomocną dłonią przychodzi jej młody Wentwood, siostrzeniec zaginionej, który liczy na obfity spadek. Swoistą konkurencję dla tej pary stanowi podstarzały policjant, który samotnie przygląda się sprawie od dawna. Każdy z zainteresowanych kieruje się innymi pobudkami, dzięki czemu postacie są wyraźnie zarysowane. Widać też zmianę, jaka zachodzi w głównej bohaterce. Z niepewnej kobiety staje się osobą twardo stąpającą po ziemi. Zmienia się także Wentwood, który zaczyna powątpiewać w swoją materialną postawę. Przedstawienie metamorfoz bohaterów podnosi ich wiarygodność, a także budzi czytelniczą sympatię.

Dobry poziom wykreowania postaci nie zostaje przeniesiony na inne płaszczyzny powieści. Choć „Zaułek Diabła” zalicza się do kryminału, to jednak nie wzbudza on wielkich emocji, a także nie przyciąga na długo. Lekturę brytyjskiego autora można podzielić na trzy stadia. W pierwszym pisarz rozkręca akcję, która wciąga czytelnika. Gdy tempo wydarzeń jest na wysokich obrotach, powieść przechodzi w stadium drugie, wprowadzające wątki poboczne. Niestety, wątki te tylko rozbijają akcję, nie wnosząc nic w zamian. Ostatnie stadium próbuje naprawić błędy poprzedniego, poprzez ponowne wessanie czytelnika. Poprawa następuje dopiero na ostatnich stronach powieści.

Zakończona lektura pozostawia po sobie bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony mamy tu dobrze wykreowanych bohaterów, częściowo wartką akcję i gęsty klimat kryminału. Nieszczęśliwie w pewnym momencie autor gubi myśli przewodnie, wybijając odbiorcę z czytelniczego rytmu, przez co przyjemność, płynąca z lektury, zostaje zakłócona. Tym niemniej – książkę przeczytać warto, by wyrobić sobie własne zdanie na jej temat.

Dziękujemy wyd. ZYSK i S-ka za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.

Ocena: 3/5

Dyskusja