Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Labirynty Zelaznego jako monady

O Rogerze Zelaznym i „Kronikach Amberu” napisano już wiele. Zwracano uwagę na świetny styl pisarza, zagmatwane intrygi czy niesamowitą spójność świata przedstawionego. Stosunkowo niewiele jednak miejsca w analizach poświęcono temu, co przewija się przez wszystkie dziesięć tomów cyklu – koncepcji magii. Niby wytrawny fantasta niejedno w życiu czytał, magów pokonywał i smoki zabijał, a mimo to Logrus i Wzorzec wprowadzają pewne novum do kanonu, do którego wszak Zelazny bezapelacyjnie przetarł sobie drogę.

Wzorzec – egzemplifikacja ładu

O Wzorcu posiadamy szczegółowe informacje, z których jednak nie wynika jednoznaczna odpowiedź, czym on w istocie jest. Z pewnością jest to potężne źródło mocy. Co więcej, na podstawie pewnych faktów możemy mniemać, iż jest to twór o podzielnej naturze. Z jednej strony wiemy, że Wzorzec zawarty jest w Klejnocie Wszechmocy. Za pośrednictwem tego potężnego, magicznego przedmiotu można nawet tworzyć nowe wzorce. Czy więc w klejnocie znajduje się jakiś metawzorzec, czy może wszystkie wzorce są sobie równoważne, bądź w istocie są tym samym bytem?

Próba odpowiedzi na powyższe pytanie wymaga doprecyzowania kilku faktów. Po pierwsze należy dociec, skąd wziął się Wzorzec w klejnocie. Według Chaosytów klejnot był Lewym Okiem Węża, odebranym mu przez Jednorożca. Wynikałoby z tego, iż początkiem tego źródła mocy jest właśnie Wąż. Nic w tym dziwnego, skoro na początku był chaos. W przypadku stworzonego przez Zelaznego uniwersum, zdanie to należy odczytać dosłownie. Przed powstaniem Amberu istniał tylko Chaos – królestwo oparte na wiecznej zmianie, nad którym opiekę sprawował właśnie Wąż Chaosu.

Zakładając, iż takie rozumowanie jest prawidłowe, dochodzimy do wniosku: Wzorzec pochodzi z Chaosu. Jest to konkluzja niezwykle interesująca, zwłaszcza w kontekście dalszych rozważań na temat innego źródła mocy, wyprowadzonego niejako wprost z Chaosu – Logrusu. Zanim jednak zagłębimy się w systematykę Labiryntu, warto wspomnieć o pozostałych cechach Wzorca jako bytu uporządkowanego.

Wzorzec, znajdujący się pod zamkiem w Amberze, we wnętrzu góry Kolvir, został stworzony przez Dworkina za pomocą wspomnianego wcześniej klejnotu. Jest to nowy labirynt – stały i niezmienny, wokół którego powstała niezmieniająca swych kształtów kraina Amber oraz jej liczne Cienie. Nie wchodząc głębiej w specyfikę świata, choć być może jest to częściowo nieuniknione, należy wspomnieć o inicjacji Wzorcem, przez którą przechodzą Amberyci.

Każdy, kto wywodzi się od Oberona, musi przejść przez Wzorzec, co jest swoistym dowodem jego pochodzenia. Dzieje się tak dlatego, iż ten, w czyich żyłach nie płynie krew Amberu – zginie, próbując podążać za Wzorcem, przedstawionym jako jaskrawa linia labiryntu. Prawidłowe pochodzenie nie gwarantuje jednak zwycięstwa – przejście Wzorca jest niezwykle trudne i wyczerpujące dla psychiki, zaś zboczenie z obranej ścieżki również kończy się zgonem.

Na tym etapie analizy warto zwrócić uwagę na kwestię krwi, której symbolika jest wszakże niezwykle bogata. W tym jednak przypadku dziedzictwo Oberona służy jako dodatkowy czynnik porządkujący – Wzorzec jest tym stabilnym źródłem mocy, będącym niejako w opozycji wobec chaotycznego Logrusu. Tym silniej staje się więc uporządkowany przez fakt, iż tylko określeni krwią wybrańcy mogą czerpać z jego źródła.

Kolejnym pytaniem, bezpośrednio związanym z Wzorcem, jest pytanie o płynące z niego korzyści. Otóż jeśli ktoś dotrze do środka Wzorca, będzie mógł znaleźć się w dowolnym Cieniu poprzez sam tylko akt woli. Koncepcja ta jest o tyle zrozumiała, że wszak wszystkie Cienie powstały jako refleksy stworzenia amberowskiego Wzorca, toteż z pewnością są z nim w jakiś sposób powiązane.

Logrus – kwintesencja chaosu

Jak mimochodem zostało zauważone wcześniej – w opozycji do uporządkowanego Wzorca znajduje się Logrus. Wydawać by się mogło, iż jest to labirynt wcześniejszy, bardziej pierwotny, skoro to w nim niejako egzystował Wąż Chaosu. Obserwacja ta jednak po głębszej analizie okazuje się fałszywa. Skoro Wzorzec znajdował się w Oku Węża, to nie można powiedzieć, by był wtórny wobec Logrusu, chyba że przyjęlibyśmy pełną uroku koncepcję, iż powstał dopiero po wyodrębnieniu klejnotu. Niezależnie od przyjętych założeń, niewątpliwie jest to źródło mocy analogiczne dla Wzorca.

Osoba, która przebędzie Logrus, zyskuje dodatkowe umiejętności magiczne, a ponadto może stworzyć artefakt, wykorzystywany potem w sztuce magicznej. Nadzwyczajne właściwości uzyskuje bowiem przedmiot, który Chaosyta zabierze ze sobą w drogę poprzez Logrus. Przykładowo – zabrany przez Merlina sznur nabył zdolność wykrywania niebezpieczeństwa, stawania się niewidzialnym czy w razie potrzeby – unieszkodliwiania przeciwnika. Oprócz tego, przejście Logrusu pozwala na wędrówki w Cieniu, jak również na przywoływanie znaku tegoż labiryntu. Można wtedy z niego czerpać różne przedmioty, wyciągając je z Cieni.

Wyraźnie widać więc powiązania między oboma źródłami mocy. Natura tych powiązań pozostaje jednak enigmatyczna. Fakt istnienia zależności między Wzorcem i Logrusem można jednak wyprowadzać ze stwierdzonego wcześniej wspólnego pochodzenia obu źródeł mocy. Najważniejszymi cechami wspólnymi tych labiryntów jest ich świadomość i swoista niezależność, objawiająca się możliwością tworzenia upiorów.

Czyżby monady?

Nie da się ukryć, że do pewnego momentu zarówno Wzorzec jak i Logrus można było sobie wyobrażać jako niezdefiniowane źródła mocy – na podobnej zasadzie jak opisuje się czakramy czy miejsca święte. Jednak fakt przypisania labiryntom świadomości, a nawet inteligencji, niewątpliwie sytuację komplikuje. Oba byty urastają do rangi monad.

Tam zaś, gdzie nie ma części, nie jest możliwa ani rozciągłość, ani kształt, ani podzielność. Monady te są tedy właściwymi atomami natury i jednym słowem pierwiastkami rzeczy.

(G. W. Leibniz, Monadologia, , teza nr 3.)

Leibniz, twórca teorii monad, mówił o nich jako o bytach duchowych, które nie mają charakteru czasowego ani przestrzennego. Według jego koncepcji monady są autonomiczne, co znaczy, że jedna monada nie oddziałuje na drugą. Z drobnymi modyfikacjami pasowałoby to do obu labiryntów. Wszak podróż przez Logrus jest niezależna od wędrówki przez Wzorzec. Co prawda prawdopodobnie jedyną osobą, której udało się przejść oba labirynty, jest Merlin, jednak wynika to z wymogu określonego pochodzenia, nie zaś z niemożności posiadania władzy nad oboma źródłami mocy.

Najciekawszą kwestią jest niewątpliwie zagadnienie świadomości. Monady w ujęciu Leibniza posiadają perspektywę, dążenia i postrzeżenia. Labirynty u Zelaznego zyskują za to niemal ludzką świadomość – mogą się z człowiekiem komunikować i niezaprzeczalnie są to twory rozumne.

Interesujące jest to, co Leibniz pisał o monadach:

Podobnie jak miasto z różnych stron oglądane wydaje się coraz to inne i stanowi jakby zwielokrotniony perspektywicznie widok, tak dzięki nieskończonej mnogości substancji prostych tyle samo jest jakby rozmaitych wszechświatów, które są wszelako widokami tego samego wszechświata odpowiadającymi rozmaitym punktom widzenia każdej monady.

(Cyt. za: A. Renaut, Era jednostki – przyczynek do historii podmiotowości, tłum. D. Leszczyński, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2001, s. 44)

Opis ten wręcz idealnie odzwierciedla sytuację Amberu i Cieni, powstałych na skutek rozmycia stałości królestwa poprzez działanie Dworców Chaosu. Istnieje nieskończona ilość takich światów równoległych, będących wariantami Amberu. „Wszystko jest gdzieś w cieniach”, a więc eksplorują one pełne spektrum możliwych wszechświatów – alternatywne historie, alternatywne krainy, a nawet alternatywne prawa fizyki i metafizyki.

Co więcej, monady są jak odbijające się nawzajem lustra, zniekształcające obraz w większym lub mniejszym stopniu. Można by się więc pokusić o stwierdzenie, że Wzorzec jest odbiciem hierarchicznie wyższej monady – Logrusu, bądź odwrotnie. Wtedy jednak pojawia się nieuniknione pytanie o monadę najwyższą. Leibniz miał Boga jako monadę szczególną, zaś Zelazny… tu pole do najrozmaitszych interpretacji pozostaje otwarte. Może Jednorożca?

Warto jeszcze wspomnieć o upiorach tych, którzy przeszli przez któryś z labiryntów. Wtedy duch stanowi niejako klon takiej osoby. Zachowuje on nawet pamięć tego, który przeszedł przez Wzorzec/Logrus – aż do momentu przejścia. Byty te nie są zbyt długotrwałe, chyba że napiją się krwi Amberyty lub, odpowiednio dla Logrusu – Chaosyty. W tym kontekście szczególnie istotna jest kategoria pamięci, gdyż u Leibniza istnieje monada zwana „duszą”. Różni się ona od innych właśnie tym, że posiada nie tylko percepcję, ale i pamięć.

Co z tą książką?

Powyższe rozważania w żaden sposób nie rozstrzygają, jaka jest prawdziwa natura Logrusu i Wzorca. Zakreślają jednak pewien krąg możliwości, wokół których można poszukiwać odpowiedzi na pytania związane z koncepcją magii u Zelaznego. Wielość dopuszczalnych rozwiązań odzwierciedla to, co jest reprezentatywne dla całej serii o Amberze – mnogość wątków, skomplikowanie świata, spójność systemów i rozwiązań.

Być może ktoś, kto jeszcze nie przeczytał „Kronik Amberu” po zaznajomieniu się z tym tekstem uzna, że to strasznie skomplikowane książki. Będzie to prawdą. Zelazny znakomicie konstruuje powieści, zapewniając rozrywkę intelektualną na najwyższym poziomie. Z drugiej jednak strony, skonsternowany czytelnik tego artykułu pomyli się w swym surowym osądzie, gdyż cykl ten jest również po prostu klasycznym fantasy, które czyta się z przyjemnością, płynnie poruszając się poprzez wartko rozgrywaną akcję.

Dziękujemy wyd. ZYSK i S-ka za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.

Dyskusja