Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Klasyczne wampiry i ich pogromczyni – recenzja książki „Cyrk potępieńców”

Temat wampirów od dawna był szeroko znany, zarówno w filmach jak i w literaturze. Wąpierze stały się elementem kultury popularnej. Klasycznie istoty te były przedstawiane prawie jako demony, które swe dusze zaprzedały diabłu. Pomimo to, ich potęga, nieśmiertelność i siła dla wielu ludzi pozostaje fascynująca. Niektórzy nawet jej pożądają.

Nie można tego powiedzieć o Anicie Blake. Ona doskonale wie, że wampiry to potwory. I cóż z tego, że w jej świecie nauczyły się koegzystować z ludźmi? I co z tego, że założyły nawet własny ruch religijny „Kościół Wiecznego Życia”? I co z tego, że walczą o prawa wyborcze, skoro i tak od czasu do czasu, któryś z nich pragnie zakosztować na nowo ludzkiej krwi? Za to fakt, że jeden z wampirów najwyraźniej zakochał się w Anicie, może zbić ją z tropu.

Ale wróćmy na chwilę do kwestii picia ludzkiej krwi. Okazało się, że wampiry równie dobrze mogą funkcjonować na posoce zwierzęcej, dlatego też ludzie czują się w miarę bezpiecznie. Panuje jako taki względny pokój, a raczej zawieszenie broni. Taki stan rzeczy jest oczywiście bardzo kruchy i łatwo można go obrócić w perzynę. Na pewno może przyczynić się do tego fakt, że ktoś zaczyna mordować ludzi. Ślady zębów są dość jednoznaczne.

Anita to egzekutor wampirów, oczywiście tylko tych, które złamały prawo. Jeżeli jakikolwiek dopuścił się ataku na człowieka, sam na siebie wydaje wyrok zakołkowania. Do tej pory takie wypadki zdarzały się sporadycznie. Wampiry są kontrolowane przez mistrzów, którym tymczasowo zależy na pokoju. Ale teraz kobieta ma do czynienia z czymś zupełnie nowym. To już nie jeden wampir – odszczepieniec ma ochotę na ludzką hemoglobinę. Teraz poluje całe stado. I najwyraźniej mają swojego mistrza, któremu to odpowiada.

Eksterminacja potworów to nie jedyne zajęcie głównej bohaterki powieści. Jej stałym etatem jest też wskrzeszanie zombie. Tak, dokładnie tak – Anita jest animatorką. Urodziła się z cennym talentem do ożywiania umarlaków. Zdolność ta jest dochodowa, bo bardzo się przydaje. Zwłaszcza, gdy nie ma testamentu albo nieboszczyk musi podać hasła do kont bankowych i tak dalej i tak dalej.

Panna Blake jest zatem postacią bardzo ciekawą, bo złożoną. Powieść przedstawiona jest właśnie z jej punktu widzenia. Anita wcale nie jest twardą panią terminator, która bez mrugnięcia oka jest w stanie wbić każdemu kawałek drewna w serce. Jej życie to raczej balansowanie na krawędzi. Traumatyczne przeżycia i niestabilny tryb życia również odbijają się na jej psychice. Bohaterka czasami żałuje, czasami się waha, ale wie co ma robić. W czasie akcji nie ma przecież miejsca na wątpliwości. Dopiero w zaciszu domowym może na spokojnie wszystko przemyśleć. Wtedy pojawiają się też wątpliwości.

„Cyrk Potępieńców” to powieść niezwykle ciekawa. Na tle wydarzeń pełnych akcji i napięcia widzimy też te, które dotykają wnętrza głównej bohaterki. Anita też czasem potrzebuje się do kogoś przytulić. Zdecydowanie wolałaby chodzić na zwyczajne, ludzkie randki. Tylko czy jest to możliwe dla kogoś, kto ma cmentarną glinę za paznokciami, a w naramiennej kaburze ma pistolet ze srebrnymi kulami?

Zapewne dla wielu okaże się miłym fakt, że autorka powieści, Laurell K. Hamilton, nie odbiegła od kanonu wampira. Klasycznie da się je unicestwić srebrem i kołkiem. Nie znoszą też widoku krzyża. Nawet najmniejszy krucyfiks, przyłożony do ich ciała, pali ich żywym ogniem. Takie trzymanie się tradycji w kreowaniu historii o krwiopijcach, może być miłym akcentem dla wszystkich tych, którzy dość mają udziwnionych wampirów, świecących się w blasku słońca.

Akcja powieści jest ciągła. Dzieje się dosłownie z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Czytelnik budzi się wraz z Anitą, towarzyszy jej cały dzień i zasypia nad ranem. Dzięki temu i wspomnianej już narracji pierwszoosobowej, czytając „Cyrk Potępieńców” możemy mieć wrażenie, jakbyśmy cały czas stali obok bohaterki albo nawet znajdowali się w jej głowie, gdyż poznajemy także jej myśli. Anita często zwraca się do nas bezpośrednio w drugiej osobie, na przykład opisując coś albo tłumacząc swoje działania.

Oprócz panny Blake, w powieści pojawia się cała masa innych, równie ciekawych charakterów. Każdy z nich jest oryginalny i każdy na swój sposób szczególny. Na pierwszy plan z całą pewnością wybija się postać Jean-Claude’a. To wampirzy Mistrz Miasta, przywódca tych z nieumarłych, którzy zdecydowali się współżyć z ludźmi. Jest też tym wampirem, który czuje pociąg do egzekutorki. Przysparza więc wiele kłopotów Anicie, nie tylko tych na tle zawodowym, ale i osobistym.

Innym ciekawym indywiduum jest z pewnością ten, którego istoty obdarzone kłami nazywają Śmiercią. Na imię ma Edward i jest kimś innym niż egzekutor. Spotkanie go na swojej drodze oznacza dokładnie to, co jego pseudonim. Ale on nie potrzebuje sądowego nakazu dla rozpoczęcia egzekucji. Jemu wystarczy, by ktoś zapłacił. Jego uczucia względem Anity są za to czysto platoniczne. Można powiedzieć, że są oni przyjaciółmi, ale nie przeszkadza to im od czasu do czasu, jeżeli wymaga tego chwila, przystawić sobie pistolet do karku.

Powieść zawiera wiele różnych wątków. Do tych najciekawszych można z pewnością zaliczyć wydarzenia związane z nowym animatorem, Larrym, który naprawdę wiele chce się nauczyć od Anity Blake. Innym ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie partii politycznej „Najpierw Ludzie”. Nic wszak dziwnego w tym, że w opisanych warunkach powstała skrajnie prawicowa partia, która najchętniej wróciła by do wspaniałych tradycji późnego średniowiecza, czyli obław na wampiry i wilkołaki.

W świecie przedstawionym nie tylko wampiry nauczyły się żyć między ludźmi. Anita spotka też przedstawicieli innych gatunków. Nawet tych prastarych i unikatowych, jak dla przykładu lamie (pół człowiek, pół wąż z chowającymi się, ostrymi jak brzytwy zębiskami) czy wspomnianych wcześniej wilczych przemieńców.

Z wymienionych wyżej względów powieść tę polecić można wszystkim fanom powieści gotyckich we współczesnym wydaniu. Ci, którzy umiłowali sobie hrabiego Draculę, z pewnością nie poczują się zawiedzeni, czytając o losach współczesnej pani Van Hellsing. Napis na okładce Bestseller „New York Timesa” z pewnością nie jest więc przesadną reklamą dla „Cyrku Potępieńców”.

Ocena: 4/5

Dyskusja