Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Young Justice

Nowy serial animowany ze świata DC

Young Justice to najnowszy serial animowany umieszczony w uniwersum DC. Pierwszą filmową zapowiedź pokazano na Comic-Conie w San Diego w 2010 roku. Podano wówczas informację, że pojawi się on już jesienią. 26 listopada (piątek) ukazał się premierowy, prawie godzinny odcinek specjalny. Został on podzielony na dwie części i siódmego stycznia w Cartoon Network (póki co tylko na zachodnich kanałach) wyświetlono pierwszą z nich. Od tej pory serial będzie emitowany regularnie, w każdy piątek. Na podstawie premierowego odcinka sprawdziliśmy, czy na Young Justice warto czekać także w Polsce.

Ahhh… guys? You wanna see this

Serial wywodzi się od komiksu wydanego pod tym samym tytułem w 1998 roku. Nie jest jednak jego adaptacją, choć – tak jak on – skupia się na dokonaniach nastoletnich superbohaterów. Nie jest też osadzony w znanych nam już realiach i przedstawia przygody z alternatywnego, jeszcze niewyeksploatowanego świata Earth-16. Oznacza to, że nawet jeśli pojawią się jakieś adaptacje konkretnych historii z komiksów, mogą być różne od pierwowzorów. Twórcy mają tym samym pole do popisu. Pozwala im to na „unowocześnienie” postaci i ich wyglądu, a ponadto nie muszą się trzymać chronologii z głównych serii komiksowych. Mogą sami kształtować scenariusze i czerpać pomysły z dobrze znanych już opowieści. Dodatkowo, serialowi będzie towarzyszyć komiks, który posłuży jako wprowadzenie i uzupełnienie wydarzeń z ekranu.

Chociaż Young Justice wyprodukowano na potrzeby Cartoon Network, seria nie będzie przypominała Młodych Tytanów (Teen Titans). Ten drugi tytuł wyświetlano także w Polsce. Pojawiła się w nim podobna grupa nastoletnich bohaterów walczących ze złoczyńcami. Serial był jednak skierowany do młodego widza i w dużym stopniu upraszczał zarówno scenariusz, jak i same postacie. Objawiało się to chociażby w karykaturalnych rysunkach. Young Justice celuje za to w nastolatków (ale nie tylko im się może spodobać). Jest on bliższy – tak stylistycznie, jak i tematycznie – lubianemu także w Polsce serialowi Batman: The Animated Series.

Today is the day

Premierowy odcinek specjalny zaczyna się mocnym uderzeniem. Od razu widzimy mentorów naszych bohaterów i ich samych w akcji. Pojawi się zatem Batman i Robin, Flash i Kid Flash, Green Arrow i Speedy oraz Aquaman i Aqualad. Każda para zmierzy się z jednym z czterech złoczyńców posługujących się lodem. Swoje pięć minut mają tu Mr.Freeze, Killer Frost, Icicle i Captain Cold. Wstęp ten ma zaprezentować głównych bohaterów i zawiązać akcję opowieści. Cała czwórka czeka bowiem na wielkie wydarzenie w ich życiu. To dziś zostaną zabrani przez swoich mistrzów do Hall of Justice i uczynią pierwszy krok do tego, by wstąpić w przyszłości w szeregi Ligi Sprawiedliwości. Szybko okazuje się jednak, że pomocnicy oczekiwali zbyt wiele w stosunku do tego co otrzymali. Niezadowolony Speedy buntuje się przeciwko Zielonej Strzale. Zanim jednak dorosłym uda się zapanować nad nastolatkami, Superman, a chwilę później Zatara, informują zgromadzonych o dwóch niebezpiecznych wydarzeniach. Mistrzowie, oczywiście, wyruszają zająć się większym zagrożeniem, każąc swym pomocnikom pozostać na miejscu i na nich czekać. Jak łatwo się domyślić Robin, Kid Flash i Speedy nie usłuchają i zajmą się tajemniczym pożarem w laboratoriach Cadmus, w których…

To już najlepiej zobaczyć samemu. Scenariusz premierowego odcinka jest co prawda dość przewidywalny i prosty, ale dobrze go napisano. Są tu pewne nielogiczności, czy uproszczenia (np. to, że Robin rozkłada wszelkie zabezpieczenia i wyciąga potrzebne hasła niemal od ręki), ale są to sprawy, nad którymi można przejść do porządku dziennego. Co więcej, akcji jest tu sporo i serial fantastycznie realizuje superbohaterską przygodowo-detektywistyczną konwencję. Scenarzyści świetnie wykorzystują przy tym dobrze znane klisze. Jeśli twórcom przyświecało wyprodukowanie serialu, przy którym można się zrelaksować i przy którym można się świetnie bawić, to im się udało.

Premierowy odcinek, jako wstęp do serialu sprawdza się zresztą doskonale. Dobrze zarysowuje wątki, które będzie można ciekawie poprowadzić w przyszłości. Pomijając główną nić opowieści, czyli odpowiedź na pytanie, co tak naprawdę kryje się za Projektem Cadmus, odcinek ten wskazuje wiele historii pobocznych. Przykładem może tu być kwestia czterech lodowych złoczyńców, którzy pojawili się w jednym czasie, albo motyw Speedy’ego, który opuścił grupę zanim uformowało się Young Justice. Wciąż jeszcze jest kilka postaci, które muszą się wykazać. Artemis nawet jeszcze nie przedstawiono, a Miss Martian pojawia się dopiero na końcu opowieści.

Don`t call them sidekicks

Świetnym elementem scenariusza są same postacie. Ich charaktery, sposób zachowania, mentalność – choć typowe dla tego rodzaju produkcji i dla samego świata DC – robią niesamowicie pozytywne wrażenie. Wszystko tu jest na swoim miejscu. Kid Flash (Wally West) to raptus, który najpierw zrobi, a potem pomyśli. Robin (Dick Grayson) to komputerowy geniusz, najbardziej inteligentny z piątki, ale równie lekkomyślny i działający pod wpływem chwili. Aqualad czyli Jackson Hyde – nowa postać w uniwersum, która w komiksach debiutowała w trwającej nadal opowieści Brightest Day z 2010 roku – wyrasta na lidera grupy jako najbardziej spokojny, rozważny, a zarazem honorowy i waleczny bohater. A pozostali? Cóż… żeby nie zdradzać zbyt wiele z fabuły, choć plakat promocyjny mówi wystarczająco dużo – reszta jest nawet ciekawsza. I co najważniejsze, pomocnicy świetnie zastępują Batmana czy Supermana jako postacie wiodące.

Warto zauważyć, że cała grupa została specjalnie wyselekcjonowana. Choć niektóre wybory wydawały się oczywiste (np. Robin musiał być obecny), to jednak było sporo niewiadomych. Dodatkowo w świecie DC wiele różnych osób wcielało się w te same alter-ego. Ziemskich Green Lanternów było przynajmniej pięciu. Flash to co najmniej cztery postacie, nie licząc tych futurystycznych. Głównych bohaterów serialu wybierano spośród ponad pięćdziesięciu kandydatów, na przygotowanej krótkiej liście postaci. Przy wyborze brano pod uwagę to, czy pasują one do chronologii (zasadniczo jednak podobnej do tej z głównego uniwersum), czy uzupełniają się swoimi umiejętnościami, jaka jest ich osobowość oraz popularność wśród fanów.

Po projekcji odcinka można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że relacje między bohaterami będą grały istotną rolę w nadchodzących przygodach. Postacie te mają potencjał do tego, by stworzyć z nich sprawną drużynę, ale jednocześnie może tu dochodzić do konfliktów i nieporozumień. Można tego zresztą oczekiwać, jako że w animowanych serialach często mamy do czynienia z wymuszonymi scenariuszem kłótniami. Można jednak zaryzykować i uznać, że tu będzie to wyglądało dużo bardziej naturalnie. O tym przekonamy się jednak dopiero w przyszłości.

Now we contact The League

Postacie głównych bohaterów to jedno. Równie wartościowe są osoby mistrzów. W premierowym odcinku największe wrażenie robi oczywiście Batman, który w przyszłości będzie wysyłał członków Young Justice na misje (tajne misje!). Jego oschłość, dystans i ostrożność świetnie kontrastują z żywiołowym i entuzjastycznym Robinem czy Kid Flashem. Widać, że obok Supermana to bohater obdarzony największym szacunkiem i respektem. Mówiąc o Człowieku ze Stali, nie sposób nie wspomnieć o tym, jak mocno zdezorientowany i niepewny jest w chwili, gdy dowiaduje się o Projekcie KR. Widać, że także i na poziomie mistrz-pomocnik będzie się sporo działo, co zresztą potwierdza wspomniana tu już scena ze Speedym.

Oprócz Batmana i Supermana zobaczmy także innych członków Ligi Sprawiedliwości. Na krótką chwilę pojawi się nawet Green Lantern (Hal Jordan i Jon Stewart). W premierowym odcinku przelotnie spotkamy także Hawkmana i Hawkgirl, Wonder Woman, Martian Manhuntera i wielu innych. Spore znaczenie będą mieli Red Tornado – opiekun grupy – i Black Canary, odpowiedzialna za szkolenia. Trzeba podkreślić, że to nie wszyscy bohaterowie, którzy pojawią się w serialu. Możemy się spodziewać także innych superbohaterskich nastolatków, odrzuconych przy wstępnym castingu.

Wiarygodność postaci nie byłaby tak duża, gdyby nie doskonała gra aktorów dubbingujących bohaterów serialu. Batman (po raz kolejny Bruce Greenwood) jest tu fenomenalny, ale i Robin (Jesse Mc Cartney) czy Aqualad (Khary Payton) wywołują pozytywne wrażenie. Aktorzy świetnie akcentują, umiejętnie dobierają barwę swojego głosu (Nolan North wciela się w trzy postacie – m.in. Supermana – i każda mówi inaczej) i trudno doszukać się tu sztuczności czy jakichkolwiek błędów w podejściu do przedstawiania postaci. Wszystkie głosu są charakterystyczne, a jednocześnie nieprzerysowane. To jest zresztą największa obawa, że przy ewentualnym wyświetlaniu serialu w polskiej telewizji trafiłby on w ręce polskich „speców” od dubbingu. Głos postaci jest tu po prostu optymalnie dopasowany i jakiekolwiek modyfikacje mogłyby tu tylko zaszkodzić.

Don’t apologize. This is perfect.

Mówiąc o głosach, na myśl od razu przychodzą dialogi. I tu również jest dość pozytywnie. Scenarzyści dobrze je przygotowali. Choć brak tu naprawdę błyskotliwych ripost i konwersacji, to jest parę tekstów, które można wyłowić i kilka fraz, które wpadają w ucho. Miło się tego słucha, zwłaszcza, że nie ma tu – typowego dla komiksów – popadania w śmieszność (może oprócz Guardiana). Wszystko oczywiście w ramach konwencji i ograniczeń wynikających z superbohaterskiej tematyki.

Premierowy odcinek może się podobać także od strony technicznej. Bardzo przyjemne jest tu kadrowanie kamery. Ujęcia są dynamiczne, a animacja płynna i jeśli podobały się nam ostatnie produkcje Warner Bros ze świata DC (np. Batman: Under The Red Hood), to także i Young Justice przypadnie nam do gustu. Do wizualnej strony w zasadzie nie można się przyczepić. Najmniejsze wrażenie w zaprezentowanym epizodzie robi muzyka. Jest, ale w zasadzie się jej nie zauważa.

It`s simple. Get on board or get out of the way.

Sprawa jest jasna. Na Young Justice warto czekać. Wszystko wskazuje na to, że serial będzie świetnie rozegrany i poprowadzony. Po premierowym odcinku zdecydowanie trzeba podkreślić, że rokuje on spore nadzieje na przyszłość. Czy je spełni? Zobaczymy. Póki co wątpliwe abyśmy wspominali go po latach tak jak Batmana z 1992 roku. Do tego przed nim jeszcze długa droga, ale – trzeba to przyznać – Young Justice startuje naprawdę daleko i ma szansę zapisać się w pamięci widzów. Tu pojawia się zresztą pytanie, czy fani komiksów DC mogą przejść obok tej produkcji obojętnie? Na pewno nie. Wszystkim innym niech wystarcza to, że serial – a przynajmniej premierowy odcinek – oferuje dobrą, przygodową rozrywkę, może niezbyt wymagającą, ale wciągającą i dającą sporo satysfakcji.

Dyskusja