Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ciemności banału – recenzja książki „Dni Ciemności”

Popularność, choć pożądana przez niemal wszystkich pisarzy, niekiedy niesie ze sobą szereg negatywnych konsekwencji. Świadomość wiernej rzeszy czytelników potrafi rozleniwić i skłonić twórcę do pisania w sposób niechlujny czy zwyczajnie pospolity. Zdarzają się autorzy, którzy każdą rzecz potrafią opisać w sposób intrygujący, jednak większość pisarzy musi się strzec, aby, zawierzając w swoją dobrą passę, nie popaść w banał – tak, jak przytrafiło się to Rainerowi M. Schröderowi w „Dniach ciemności”.

Powieść niemieckiego autora opowiada o fikcyjnych wydarzeniach, które rozegrały się w klasztorze Himmerod. Serię dziwnych i przerażających wypadków, które rozpoczęły się od samobójczej śmierci brata Paulinusa, stara się rozwiązać przybyły z zewnątrz mężczyzna. Główny bohater nie wierzy w Boga ani diabła, za to nade wszystko ufa swojemu rozsądkowi. Przynajmniej do czasu, gdy i on zaczyna odczuwać konsekwencje przebywania w starym klasztorze.

Schröder, inaczej niż w swoim polskim debiucie pt. „Świadectwo Judasza”, całkowicie skupił się na rozwoju akcji. Nastąpiło to jednak kosztem portretów postaci i budowania nastroju. Choć klasztorna sceneria pobudza wyobraźnię i otwiera liczne możliwości przed twórcą, to jednak jest na tyle wyeksploatowana w literaturze, że jej interesujące użycie wymaga czegoś więcej niż tylko prostego opisu. Autor nie wplótł w fabułę żadnego nowego motywu, który odróżniałby „Dni ciemności” od wielu podobnych powieści.

Sylwetki bohaterów są nieprzekonujące. Schröder uprościł konstrukcję postaci, nie dając czytelnikom nic w zamian. Od początku wiadomo, kto odgrywa zasadnicze role w powieści. Przemiany bohaterów ukazane są w sposób banalny – w całej opowieści brakuje choćby jednego, silnego zaskoczenia. Sztampowość postaci widać tym wyraźniej, im większe dane było pole do manewru dla twórcy.

Intrygujący dla czytelnik mógłby być okres, w którym toczy się opowiadana historia. Autor celowo konstruował fabułę tak, aby nie zdradzać w sposób jawny czasu akcji. W klasztorze, w którym twarde reguły życia nie zmieniają się od wieków, łatwo o swoistą uniwersalność. Opisane wydarzenia równie dobrze mogłyby zostać osadzone w XIII wieku, co współcześnie.

„Dni ciemności” z założenia miały być lekturą wciągającą, lecz niewymagającą od czytelnika szczególnej uwagi. Wspomniane elementy konstrukcyjne powieści wpływają na fakt, iż ten akurat aspekt został osiągnięty. Liczącą niespełna dwieście stron książkę czyta się szybko, aczkolwiek równie prędko następnie się o niej zapomina.


Dziękujemy wyd. TELBIT za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.

Ocena: 2/5

Dyskusja