Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Feudalny tasiemiec – tom 23 – recenzja komiksu „Inu-Yasha. Baśń z feudalnych czasów nr. 23”

Przepis na sporą ilość popularnych mang jest prosty, muszą w niej występować: nastoletnia bohaterka (koniecznie w liceum), alternatywna rzeczywistość lub równoległy świat (można do niego przejść przez studnię), lekko zboczony staruch (może być mnich) i garść niebezpieczeństw (najlepiej demonów lub pradawnych sił). Wielbicielom „Inu-Yasha” wszystkie te elementy są dostarczane wraz z lekturą.

Dwudziesty trzeci tom baśni z feudalnych czasów kontynuuje wątki, rozpoczęte w poprzednich częściach cyklu. Rin zostaje porwana, zaś bohaterowie ścigają Naraku. Akcja toczy się wartko, jednak brakuje w niej czegoś, co zatrzymałoby uwagę czytelnika na dłużej. Zbyt wiele jest w tym tomie pogoni i pojedynków, za mało zaś elementów, zawiązujących fabułę. Najnowszy tom „Inu-Yasha” stawia przed czytelnikiem pytanie o to, do czego Naraku potrzebuje dziewczynki?

W tej części nieco słabiej czuć ducha feudalnej Japonii, więcej zaś jest elementów typowo fantasy i to w wydaniu heroic. Rumiko Takahashi tym razem stworzyła mangę zdecydowanie rodzaju shōnen. W odróżnieniu od popularnej „Ranmy ½”, stworzonej wcześniej przez autorkę, „Inu-Yasha” to opowieść bardziej dla chłopców. Wprawdzie walki nie są trzonem tego komiksu, jednak stanowią znaczący jego element, który współgra z niezwykle silnymi bohaterami.

Kreska wszystkich tomów serii jest jednolita. Pełne szczegółów tła uzupełniają dynamicznie rysowane postacie. Warto podkreślić, iż bardziej dramatyczne sceny mają rysunek cięższy, mocniej cieniowany. Z kolei fragmenty humorystyczne czy mniej istotne dla fabuły posiadają zdecydowanie jaśniejsze, lżejsze tła.

Dwudziesty trzeci tom mangi nie jest wprawdzie szczególnie porywający, ale wnosi do całości swoją cegiełkę w budowie pałacu intryg. Każdy fan baśni z feudalnych czasów powinien i ten tom przeczytać, choćby po to, aby zachować ciągłość serii.

Dziękujemy wyd. Egmont Polska za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.

Dyskusja