Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ocalic od zapomnienia – recenzja komiksu „Monte Cassino – 1 – Maj 1944.”

Pośród licznych operacji militarnych, przeprowadzonych podczas drugiej wojny światowej przez siły aliantów, nie brakowało takich, gdzie chwalebnymi dokonaniami zapisał się polski żołnierz. Do miana symbolu urosły walki pod Monte Cassino, gdzie udział Polaków był decydujący. Na niewiele zdała się tu nasilona, powojenna propaganda komunistów, usiłujących zmarginalizować wkład żołnierzy generała Andersa w ostateczny rezultat walk. Także i dziś pamięć o tamtych wydarzeniach jest żywa, a losy naszych rodaków biorących udział w batalii ciągle inspirują współczesnych twórców. Dobrym tego dowodem jest komiks Monte Cassino autorstwa Gabrieli Becli i Zbigniewa Tomeckiego. Poruszajacy ważki temat, przedstawiający historię bez mitologizowania, jest jednym z najciekawszych komiksów historycznych wydanych w Polsce w ostatnich latach.

Bohaterem przedstawionej tu historii jest porucznik Jakub Grebowski, żołnierz, a zarazem pisarz i autor poczytnej swojego czasu powieści. Mocą rozkazu przełożonych zostaje wysłany z misją kontrolowania pracy Melchiora Wańkowicza. Wańkowicz był dziennikarzem i reportażystą, podążającym śladem II Korpusu Polskiego dowodzonego przez generała Władysława Andersa. Sam jako korespondent brał udział w jednym z głównych ataków na Monte Cassino, a za cel postawił sobie wnikliwe opisanie bitwy. W swojej pracy był wyjątkowo dociekliwy. Starał się odwiedzać wszystkie kompanie i oddziały, rozmawiał z żołnierzami każdego stopnia. Jego celem było upamiętnienie i podkreślenie czynu Polaków walczących poza granicami kraju, zwłaszcza w obliczu przypieczętowywania współpracy Wielkiej Trójki. Zadaniem Grebowskiego jest asystowanie i nadzorowanie jego pracy. Fabuła komiksu opiera się więc na wspomnieniach i materiałach zebranych przez Wańkowicza, do których dostęp uzyskuje Grebowski. Sceny mające miejsce podczas walk o Monte Cassino czytelnik ogląda więc oczami wyobraźni tego drugiego.

To, co niemal natychmiast rzuca się w oczy podczas czytania „Monte Cassino”, to sposób, w jaki przedstawia się tu polskich żołnierzy oraz kreacje poszczególnych bohaterów. Przede wszystkim odbywa się to bez nachalnego patosu. Żołnierze Andersa to nie wypudrowani chłopcy wbiegający w glorii i splendorze do klasztoru i zatykający biało-czerwoną flagę na jego murach. To ludzie z krwi i kości, świadomi misji, jaka spoczywa na ich barkach, ale na których piekło wojny i ogrom otaczającego cierpienia odciska wyraźne piętno. Twórcy skupiają się nie na ukazaniu chwały polskiego oręża, ale raczej uwydatnieniu wysiłku, pokazaniu niewyobrażalnego trudu i ofiary, jakie trzeba było ponieść, by doszło do tego tryumfu. Rzadko spotyka się, by piekło pola bitwy i żołnierskie znoje pokazane były na kartach komiksu w tak sugestywny sposób.

Na uwagę zasługuje dbałość twórców o to, by przedstawiana przez nich historia była jak najbardziej zgodna z faktami historycznymi. Tak oto bohaterowie, których przyjdzie poznać czytelnikowi, mieli swoich odpowiedników w rzeczywistości, a inspiracją ku poszczególnym scenom z komiksu była treść książki Melchiora Wańkowicza. Pieczę nad tym, by komiks był zgodny z historią, sprawował zresztą nie byle kto, bo profesor Witold Żdanowicz, autor prac o bitwie pod Monte Cassino, specjalizujący się naukowo w tej właśnie dziedzinie.

Komiksom historycznym często zarzuca się prostotę oprawy wizualnej. Nie można jednak powiedzieć tego o ilustracjach w Monte Cassino, których autorką jest Gabriela Becla. Są one jednym z atutów opisywanego komiksu. Cechuje je przede wszystkim dbałość o szczegóły, zwłaszcza w przypadku uzbrojenia i umundurowania żołnierzy, a także efektów specjalnych licznie występujących w scenach batalistycznych. Nie brakuje oryginalnych rozwiązań, na czele z niestandardowymi kadrami czy finezyjnymi zbliżeniami, które wnoszą pewien powiew świeżości do standardowego przedstawienia bitwy w komiksie. Za przykład mogą posłużyć zwłaszcza ujęcia „zza celownika”, czy efekty rozmycia ilustracji. Uwagę zwracają także charakterystyczne onomatopeje. W tej materii twórcy wykazali się szczególną inwencją, nie ograniczając się do oklepanych „trach” i „tratata”, ale wnosząc kilka interesujących, niespotykanych gdzie indziej pomysłów. Jeśliby zaś szukać na siłę mankamentów po rysunkowej stronie komiksu, to byłyby nim twarze anonimowych bohaterów, którym niekiedy brakuje indywidualności. Generalnie jednak, Monte Cassino stanowi żywy przykład komiksu historycznego o oprawie wizualnej stojącej na naprawdę wysokim poziomie.

Stowarzyszenie Pokolenie, odpowiedzialne za wydanie komiksu, nawiązało współpracę z takimi organami jak Instytut Pamięci Narodowej, Narodowe Centrum Kultury i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Monte Cassino ma format A4 i ładną, kolorową okładkę. Przy ilustracjach ograniczono się jednak do czerni, bieli i rozmaitych odcieni szarości, co ostatecznie wyszło komiksowi na dobre. Całość mieści się na 128 stronach, a niska cena sprawia, że w stosunku do jakości komiksu oraz poziomu wydania warto wysupłać na niego swoje oszczędności. Kilka słów krytyki należy się jednak osobom odpowiedzialnym za korektę językową. Pod względem gramatycznym trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia, jednak w trakcie lektury komiksu dwukrotnie można natknąć się na błąd ortograficzny. Niby to niewiele, jednak podobnego rodzaju niedociągnięcia nie powinny pojawiać się w przedsięwzięciach takiej rangi.

Monte Cassino to jeden z najlepszych komiksów historycznych wydanych w Polsce na przestrzeni ostatnich kilku lat. Wciągającą fabuła, wysoki poziom ilustracji, a także dbałość o historyczne detale – wszystko to sprawia, że Monte Cassino można polecić wszystkim miłośnikom komiksu, zarówno pasjonatom tematu, jak również tym, którzy w historiach obrazkowych nie mieli do tej pory większego kontaktu z historią.

Dyskusja