Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kontynuacja orlich lotów – recenzja książki „Srebrna Gałąź”

W przypadku większości serii, pisanych przez jednego autora, raz stworzony opis języka i narracji oddaje nastrój całego cyklu. Rzadko zdarza się, by twórca nagle zmienił swój sposób patrzenia na bohaterów bądź porzucił pieczołowicie kreowany wizerunek świata przedstawionego. Rosemary Sutcliff nie jest pod tym względem wyjątkiem. „Srebrna Gałąź”, drugi tom serii „Orzeł”, zawiera większość zalet pierwszej części, z drobnymi różnicami.

„Srebrna gałąź” ponownie przenosi czytelnika do imperialnego Rzymu. Tym razem jednak mocarstwo boryka się z problemami na południowym wybrzeżu, nękanym przez wilki morskie. Cesarz Karauzjusz, panujący na tych terenach, otoczony jest przez licznych zwolenników i jeszcze liczniejszych wrogów. Od samego początku czytelnik wyczuwa podejrzliwość, która sączy się z umysłów, owładniętych strachem przed utratą władzy. W sam środek burzliwych wydarzeń zostają rzuceni dwaj młodzieńcy, Justyn i Flawiusz, którzy nie podejrzewają jeszcze swojego pecha.

Akcja powieści toczy się zdecydowanie szybciej niż w „Dziewiątym Legionie”. Nie ma tu długiego wstępu i stopniowego narastania napięcia. Od pierwszych stron czytelnik musi zmierzyć się z prędko następujących po sobie wydarzeniach. Właściwie przez całą książkę nie ma czasu na oddech – drugi tom serii jest klasyczną powieścią przygodową, osadzoną w historycznych realiach.

Tym razem bohaterów można od razu podzielić na dobrych i złych. Autorka nie zaskakuje w tej kwestii, jednakże nawet jednowymiarowość postaci nie przeszkadza w lekturze. Na pierwszy plan wysuwa się przekaz powieści. Rosemary Sutcliff wskazuje na wartości, za które warto walczyć, a nawet i umierać. O ile w pierwszym tomie nacisk położony był na przyjaźń i wierność, o tyle tutaj dużo silniej akcentowana jest kwesta honoru oraz odwagi przy podejmowaniu trudnych wyborów.

Książka, tak jak cała seria, pod względem wizualnym prezentuje się elegancko. Nieco zbyt krzykliwa okładka nie oddaje wprawdzie ducha lektury, jednak twarda obwoluta nadaje jej szyku. Dodatkową atrakcją są zamieszczone wewnątrz tomu ilustracje, autorstwa znanego brytyjskiego ilustratora, Charlesa Keepinga, dzięki którym zresztą zasłynął.

Młodzi miłośnicy powieści historycznych bez wątpienia powinni sięgnąć po tę książkę. Rosemary Sutcliff nieprzerwanie urzeka tradycyjną metodą pisania książek przygodowych dla młodzieży. Autorka nie nudzi długimi opisami ani nie eksperymentuje w warstwie językowej. Dostarcza za to czytelnikom wartkiej akcji, bez nadmiernego epatowania przemocą, ale jednocześnie nie unika okrucieństwa tam, gdzie wymagają tego względy fabularne. Ponadto wskazuje na wartości, które pozostają aktualne niezależnie od zmieniających się realiów, o czym bardziej współcześni pisarze zdają się zapominać.

Dziękujemy wyd. TELBIT za udostępnienie darmowego egzemplarza do recenzji.

Dyskusja