Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kudłata, rodzicielska miłość – recenzja komiksu „Trolle z Troy – 9 – Uwięzieni w Darshanie”

Więzi rodziców do dzieci to zazwyczaj jedne z najmocniejszych, istniejących relacji emocjonalnych. Wiadomo, że dorośli zrobiliby dosłownie wszystko, aby tylko zapewnić bezpieczeństwo swoim latoroślom. Reguła ta sprawdza się nawet w przypadku rodziny trolli.

Świat Troy to niezwykłe miejsce, gdzie każdy człowiek posiada mniej lub bardziej przydatny talent magiczny. Oprócz tego są tu także wspomniane już trolle. Dla nich ludzie to tylko jedno z najsmaczniejszych dań. Głównymi bohaterami komiksu są przedstawiciele tej rasy, mieszkający w wiosce Falomp. Mamy tu przykładnego męża i ojca Terama wraz z żoną, ich dzieci Gnompoma, Lowelasa i Latravellę oraz adoptowaną córkę Wahę. Ta ostatnia tak naprawdę jest człowiekiem, ale uważa się za trolla z małymi niedostatkami owłosienia. Pomijając tę drobną kwestię, zachowuje się jak na przykładną trollicę przystało. Nawet jeśli chodzi o dietę.

Sielankę rodzinną przerywa uprowadzenie najmłodszej dwójki rodzeństwa. Zostają porwane do Dalekiego Darshanu. Tam to żona mandaryna, dama Shurnięta, pragnie zrobić z ich rudych futerek kołnierz do magicznego płaszcza. Dzięki niemu w tajemnym rytuale będzie mogła przyzwać swojego boga: Niemythego (Gilgotki i Łaskotki!). Zrozpaczony ojciec rusza tropem porywaczy, zdobywając się nawet na największe jak na trolla poświęcenie. Jest w stanie zaryzykować przeprawę przez wodę! I to czystą!

Historię o trollach z Troy wykreował znany na całym świecie scenarzysta, z pochodzenia Francuz, imieniem Altreston. Znany jest również w Polsce i to nie tylko dzięki serii o świecie Troy. Autor zyskał duże uznanie dzięki niesamowitej pomysłowości i oryginalności. „Uwięzieni w Darshanie” są tylko kolejnym tego dowodem. Ponownie, ten tom przygód trolli to historia spod znaku heroic fantasy. Mamy tu całą masę różnego rodzaju przygód, dynamiczną akcję i motyw podróży. Ale mamy także elementy humorystyczne, a to jedna z najprzyjemniejszych składowych przygód trolli. Dowcipy nie są wymuszone. Co prawda oscylują bardzo blisko granicy czarnego humoru, jednak wynikają naturalnie z fabuły i rozwoju wypadków.

Elementy czarnego humoru uwidocznione są także na grafikach rysownika Mouriera. Trollę z gracją baletnicy za pomocą swych maczug miażdżą ludzkie czerepy. Na rysunkach widać zatrzymane w locie elementy ciał, które odrywają się od korpusu. Przykładem na taką „zastygłą w czasie chwilę” może być pokonanie morskiego smoka przez Terama. Potworowi oczy dosłownie wylatują z orbit.

Dodatkowy dynamizm kadrów podkreślają cienkie linie lineartu. Rysownik kontury i cieniowanie wykonał tuszem, dzięki czemu prace wydają się lekkie i przejrzyste. Również kolory uzyskane są poprzez nakładanie kilku warstw tuszu. Zabieg ten sprawił że barwy wydają się żywe i jednocześnie naturalne.

Postacie są rysowane w typowy dla szkoły zachodnio-europejskiej sposób. Ci, którzy mają być piękni lub przystojni (na przykład Waha), przedstawieni są za pomocą delikatnych linii zgodnie z zasadami anatomii. Natomiast mandaryn ma karykaturalnie duży nos i przerysowany, olbrzymi brzuch.

Większość kadrów posiada bardzo szczegółowo dopracowane tła i scenografię. Już pierwsza strona przybliża nam wnętrze świątyni Niemythego. Jego olbrzymi pomnik obfituje w bogactwo szczegółów, podobnie jak zewnętrzna strona budowli z kolejnej kartki. Nie wszystkie jednak kadry mają swój drugi plan. Gdy mamy do czynienia ze zbliżeniem, na przykład twarzy, tło to tylko balans kilku odcieni jednego koloru. Dzięki tej metodzie artysta nie przesadził z bogactwem elementów.

„Uwięzieni w Darshanie” to pierwsza część zamkniętej fabularnie całości. Historia urywa się w najbardziej nieodpowiedniej dla bohaterów chwili. Rodzina nadal jest rozdzielona, czas przyzwania Niemythego coraz bliższy, a Waha przeżyła kąpiel. Ale jeśli spojrzeć na to z perspektywy scenariusza, przerwanie fabuły w tej chwili jest najbardziej logicznym rozwiązaniem. Zaintrygowany czytelnik chce dowiedzieć się jaki będzie finał opowieści. Chce jak najszybciej sięgnąć po drugą część, zatytułowaną „Rozwścieczeni w Darshanie”. Nic w tym dziwnego, „Trolle z Troy” to bardzo dobra seria.

Dyskusja