Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Normalność w obliczu tragedii – recenzja książki „Umierająca Ziemia. Oczy Nadświata”

Koniec świata od zawsze był bardzo popularnym tematem w kulturze. Nic w tym dziwnego, bowiem wiąże się on z przyszłością, która jest dla człowieka niezwykle interesującą zagadką. Jednak mimo ogromnej ilości dzieł poruszających ten temat, sposób przedstawienia wydaje się stać w miejscu. Przyjęło się, że ostatnie dni świata pełne są wrzasków, wybuchów i bezmyślnej paniki. Z tego schematu próbuje się wyrwać Jack Vance, a efektem jego starań jest tetralogia „Umierająca Ziemia”.

Amerykański pisarz ukazuje czytelnikowi świat, w którym słońce straciło swoją świetność. Ludzie patrząc w niebo mogą dostrzec rubinowy okrąg, na etapie zaawansowanego wypalania. Obywatele przyjęli to jako znak zbliżającego się końca, jednak, mimo to, ich życie codzienne nie uległo większym zmianom. Koniec świata w koncepcji Jacka Vance’a przypomina moment wypadku samochodowego. Podczas gdy auto, które wypadło z drogi, toczy się po poboczu, ktoś skupia się na nieprzerwanie grającym radiu wewnątrz pojazdu. Tak właśnie robi Vance, zwraca uwagę na normalność, podczas gdy wszystko wokół zwiastuje nieuniknioną tragedię.

Jack Vance, oprócz ukazania szarej codzienności, stara się również wyciągnąć z niej to, co piękne. Raczy czytelnika mnóstwem opisów różnokolorowych roślin, przejmujących krajobrazów oraz niezwykłej urody kobiet. W pewnym momencie dochodzi się do wniosku, że autor przedobrzył. Nadużywa tych opisów, przez co tracą one efekt oczarowania. Jednak następuje chwila, gdy Vance zauważa swój błąd, a następnie próbuje go naprawić krótszymi i rzadszymi opisami piękna.

Śmiało można powiedzieć, że dwa pierwsze tomy tetralogii „Umierająca Ziemia” przetrwały próbę czasu. Ponad pół wieku od premiery, a ciągle potrafią zachwycać czytelników i zdobywać ich serca. Część tego efektu z pewnością leży po stronie Jolanty Pers, której przekład nie pozwala odczuć, że powieść ma już tyle lat. Jednak prawdziwe brawa należą się autorowi. Wykreowany przez niego świat, choć chyli się ku końcowi, na długo pozostanie w czytelniczej pamięci. Vance stworzył krainę pełną magii, niezwykłych istot i dzielnych śmiałków żądnych przygody. Umiał także subtelnie wpleść w to wszystko odrobinę nauki i technologii. Ponadto większość przygód i wydarzeń pozwala czerpać coś więcej, aniżeli czystą rozrywkę.

Pierwszy tom to zbiór opowiadań, który wprowadza czytelnika w realia świata. Natomiast „Oczy Nadświata” to powieść ukazująca losy Cugela Sprytnego. Bohater jest typowym złodziejaszkiem, któremu się nie powiodło i złapano go na gorącym uczynku. W ramach odkupienia wykonuje bardzo niebezpieczne i skomplikowane zlecenie dla czarnoksiężnika. Spotyka na swej drodze wielu innych ludzi, których bezwzględnie wykorzystuje. Czytelnikowi się to spodoba, gdyż taki typ bohatera jest lubiany, a jego przygody poznaje się z niekrytą ciekawością.

„Umierająca Ziemia. Oczy Nadświata” to nie lada gratka dla fanów dobrej literatury. Za cenę jednej książki otrzymują dwie, które gwarantują przyjemnie spędzony czas. Połowa tetralogii ma możliwość zdobycia serc czytelników, aby mogła tego dokonać wystarczy dać jej szanse. Potem pozostaje wyłącznie oczekiwanie na kolejne tomy.

Ocena: 4/5

Dyskusja