Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Dobry, niezmienny przepis Carda – recenzja książki „Tropiciel”

Orson Scott Card to pisarz wybitny, który niczym niedościgły mistrz kuchni serwuje swoim czytelnikom niezapomnianą duchową ucztę. Lata praktyki pozwoliły mu na odkrycie przepisu doskonałego. Podstawowymi składnikami są: młody bohater, jego niezwykłe umiejętności i wiele przeciwności losu. W czasie, gdy danie dojrzewa, książka przybiera na objętości, bohater dorośleje, a emocje wzbudzane w czytelniku dopełniają fantastyczny bigos.

„Tropiciel”, czyli pierwszy tom nowej serii Carda, przypomina budową „Grę Endera”. Oprócz wspomnianych wyżej składników, wspólnymi cechami obu książek są jeszcze dwie rzeczy. Pierwszą jest fakt, że młody bohater wraz ze swoimi przyjaciółmi musi uratować świat. Natomiast drugie podobieństwo to krótka notatka, wprowadzająca czytelnika w poszczególne rozdziały i zawierająca wiele faktów, co sprawia, że lektura jest jeszcze ciekawsza. Podobieństwo obu książek pokazuje, że amerykański pisarz trzyma się swojego przepisu. To dobrze, bo po co zmieniać coś co się sprawdza?

Pióro Carda wyróżnia się niezwykłą lekkością i obrazowością. Każda kolejna strona, wspomagana odrobiną wyobraźni, kreuje w głowie obrazy tak rzeczywiste, że ma się wrażenie, iż są to własne wspomnienia. Poszczególne zdarzenia i sytuacje zderzają się ze sobą tworząc wir, który wciąga czytelnika i nie pozwala oderwać się od lektury. Jednakże trochę zirytować mogą miejscami dłużące się i zawiłe dialogi. Choć ich budowa jest uzasadniona fabularnie, to lepszym pomysłem byłaby rezygnacja z filozoficznych dyskusji. Zwłaszcza, że niekiedy dyskusja wydawać się może ciągnięta na siłę.

Uzasadnienie fabularne jest proste. Zawiłe i skomplikowane dialogi mają pokazać, jak bardzo wyjątkowy jest Rigg, czyli tytułowy tropiciel. Zaledwie trzynastoletni chłopiec posiada niezwykły dar – potrafi prześledzić ścieżkę każdej żywej istoty, nawet żyjącej parę tysięcy lat wcześniej. Codzienne wyprawy z ojcem rozwijają jego talent i umysł. Na początku wydaje się Riggowi, że to nie ma najmniejszego sensu, jednak z czasem dociera do niego jak bardzo się mylił i jak wiele zawdzięcza ojcu. Kapryśny los sprawia, że bohater wraz z przyjaciółmi musi uwolnić świat z ogromnych murów, których pole wprawia ludzi w obłęd.

Card odkrywa przed czytelnikiem ścieżkę Rigga, która poprowadziła go do dorosłości, jest to droga pełna zakrętów, wzlotów i upadków. W genialny sposób pokazuje, jak zewnętrzne czynniki mogą wpłynąć na charakter i postawę człowieka. Mimo młodego wieku wszyscy bohaterowie przechodzą niezwykle gwałtowne burze emocjonalne i psychiczne. Ich wewnętrzne rozterki i walka z demonami przeszłości potęgują wrażenie niezwykłego realizmu, tak jakby żyli kiedyś naprawdę, a amerykański pisarz jedynie odtworzył ich stany i myśli.

Card po raz kolejny udowadnia, że jego przepis na książkę sprawdza się, gwarantując czytelnikowi wyjątkową rozrywkę. Porywająca historia, fantastyczny świat i niezwykle realistyczne przeżycia bohaterów sprawiają, że ma się ochotę na więcej. „Tropiciel”, podobny do genialnej „Gry Endera”, daje początek serii, którą pokochają miliony. Serii, obok której nie będzie można przejść obojętnie.

Dziękujemy wyd. Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.

Ocena: 4/5

Dyskusja