Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Fantastyczne piramidy

Obrazek

Nie można mówić o Egipcie, bez choćby wzmianki o kolosalnych piramidach. Trwale i dumnie wzniesione na pustyni, stoją tam już od dobrych kilku tysięcy lat. Śmiało można powiedzieć, że są niewrażliwe na działanie czasu. Owiewane piaskiem ze wszystkich stron, codziennie mijane przez rzesze turystów, budzą podziw i trwogę, stanowiąc niezwykłą zagadkę. Od czasów odkrycia przeprowadzono godziny burzliwych dyskusji, jednak nie udało się do końca ustalić celu ich wzniesienia. Wiadomo, że służyły jako grobowce faraonów, lecz pojawiły się teorie mówiące, że ich rola była większa. Warto by się przyjrzeć jakie znaczenie i funkcje przypisują piramidom twórcy fantastyki.

Coś niezwykłego, ale zbędnego

Terry Pratchett w swoich „Piramidach” przedstawia krainę, która do złudzenia przypomina cywilizację Starożytnego Egiptu. Niewielkie Djelibeybi to państwo położone między Tsortem a Efebem. Jego obywatele są szczęśliwi, gdyż ich władca faraon Teppicymon XXVII pochodzi od Boga. Dzięki niemu codziennie mogą się cieszyć wschodami i zachodami słońca, a co jakiś czas wspomaga ich obfitymi wylewami rzeki Djel. Brzmi znajomo, gdyż o prawie identycznych realiach mówiło się choćby na lekcjach historii. Jednak dalsza część książki ukazuje wiele rzeczy od strony dotychczas nieznanej.

Faraonowi Teppicymonowi XXVII nie podobają się zwyczaje chowania zmarłych członków rodziny królewskiej. Zgodnie z tradycją, to dzieci stawiają rodzicom piramidę, a im ona większa i wspanialsza, tym ród jest bardziej szanowany. Władca buntuje się przeciw temu, uważa grobowce za coś zbędnego. Twierdzi, że to piramidy doprowadziły kraj do bankructwa, wyssały go do sucha lepiej niż rzeka. Swojej podręcznej, zaufanej i wiernej służce powiedział stanowczo, iż ich nie cierpi, bo to one przybiły państwo do przeszłości.

Inną formą buntu, było wysłanie jedynego potomka do miasta Ankh-Morpork. Młody Teppic miał nauczyć się życia w gildii skrytobójców. Przyniosło to efekty, gdyż syn także był przeciwny stawianiu piramid, a gdy tylko zasiadł na tronie starał się unowocześnić państwo wszelkimi sposobami. Niestety, pilnujący porządku kapłan Dios skutecznie zapobiegał wszelkim zmianom. Na wskutek jego działań, wbrew woli zmarłego i obecnego władcy, rozpoczęto pracę nad grobowcem jakiego świat nie widział. Miał być ogromny, dwa razy większy niż te, które wznoszono dotychczas. Postąpienie wbrew faraonom okazało się tragiczne w skutkach. Po wykonaniu znacznej części prac wyszło na jaw, że piramidy są czymś więcej niż grobowcami. Pratchett wyjaśnia ich niezwykłe działanie tak:

Piramidy są jak tamy w strumieniu czasu. Wielka masa kamieni wytwarza potencjał temporalny, który przy właściwym ukształtowaniu i orientacji, z odpowiednimi wymiarami parakosmicznymi właściwie wbudowanymi w strukturę, może być skierowany tak, by na bardzo małym obszarze przyspieszał albo odwracał bieg czasu, w taki sam sposób, w jaki tłok hydrauliczny może pompować wodę pod prąd.

Początkowe objawy zaniedbano, a właściwie to cieszono się z nich, gdyż zmiany w czasie umożliwiały przyspieszenie prac. Wraz ze wzrostem wysokości piramidy, rosło zakrzywienie. W końcu doszło do tego, że kraj wraz ze wszystkimi mieszkańcami trafił w inny wymiar. Losy królestwa spoczęły w rękach Teppica, który próbuje zwalczyć problem. Tymczasem w jego ojczyźnie, zmartwychwstają wszyscy władcy. Jak się później okazało, każdemu z nich nie uśmiechał się wieczny spoczynek w ogromnej piramidzie.

Krwawa konieczność

Zupełnie inny obraz kreuje się po lekturze „Zemsty Khai” Briana Lumleya. Angielski pisarz horrorów podobnie jak Pratchett nie przedstawia Egiptu wprost. Historie i realia tamtej epoki opisuje jako dzieje królestwa Khem. Władzę w tym rozległym państwie sprawuje bezlitosny faraon Khasathut, a jego wpływy i decyzje sięgają daleko poza granice kraju. Prawie wszystkie decyzje władcy mają związek z budową jego grobowca. Piramida jest najważniejsza, Khasathut pokonuje przeszkody bez najmniejszego zawahania, a najlepiej jego czyny opisują słowa nadwornego architekta:

„… faraon zarządził, aby wybudowano piramidę za jego życia, po to by spoczęły w niej jego doczesne szczątki. Mają tam czekać na ponowne przybycie przodków z nieba. Widząc jednak, że budowa piramidy przeciąga się, kazał zatrudnić niewolników z Therae, Nubii, Daraafu, Siwad i Syry, a nawet przestępców z Khem.”

Jak można zauważyć zwyczaje chowania zmarłych są odwrotnie przedstawione, niż te w Djelibeybi. Grobowiec utożsamiany jest z władcą już za życia, więc ten robi wszystko by był jak najwspanialszy. Lumley opisuje metody, których dopuszcza się faraon, aby tylko przyspieszyć pracę i sprawić, żeby piramida była okazalsza. Jednym ze sposobów jest wspomniane „zatrudnienie”, polegające na pojmaniu mieszkańców sąsiednich państw. Przyszli niewolnicy trafiają do dzielnicy znajdującej się tuż koło wznoszonego grobowca. Zamieszkają w iście barbarzyńskich warunkach, by pracować do upadłego pod czujnym okiem bezlitosnych strażników.

Z biegiem wydarzeń okazuje się, że piramida już w czasie budowy tętni życiem i jest czymś więcej niż zwykłym grobowcem. W jej podziemnych komnatach pracują kapłani, niewolnicy i potężni magowie, którzy mają opracować powłokę zapewniającą nieśmiertelność dla duszy faraona. Sprawa jest poważna i niecierpiąca zwłoki, gdyż Khasathut to ostatni przedstawiciel dynastii, która przybyła z niebios. Jego pozaziemskie pochodzenie przejawia się przez zachowanie, gdyż okrucieństwo i sadyzm wobec poddanych stanowią dla faraona niebywałą zabawę. Główne miejsce rzezi to piramida, nic więc dziwnego, że dla wielu jest symbolem bestialstwa.

Nikt nie mógł przejść obojętnie obok okrucieństw faraona. Jego haniebne czyny zwróciły nawet uwagę przodków, którzy postanowili przybyć do Khem. Lumley przedstawia ich przylot krótko i zwięźle. Pisze tylko, że Khai ujrzał na niebie żółtą piramidę, która bezszelestnie zbliżała się do ziemi. Dalej czytelnik dowiaduje się, że oprócz unoszenia się, grobowce mogą również stanowić niezwykle efektowną broń. Jej działanie autor opisuje jako nagły rozbłysk żółtego, intensywnego światła, które powędrowało w dół. Na tym kończy się wątek piramid w „Zemście Khai”, a szkoda bowiem pomysł zastosowania ich jako statków kosmicznych można rozbudować zdecydowanie bardziej.

Turystyczna atrakcja

W porównaniu do tekstów Pratchetta i Lumleya, opowiadanie Connie Willis jest najbardziej realistyczne. W jej „Śmierci na Nilu”, Egipt zostaje przedstawiony wprost, a bohaterami są turyści. Grupa przyjaciół podróżuje po całym basenie Morza Śródziemnego poznając jego przeszłość i zabytki, aż trafia do kraju zmarłych faraonów. Dzięki Zoe, każdy kto nie uważał na lekcjach historii może nadrobić szkolne braki. Bowiem wciąż przytacza cytaty z przewodników, które przedstawiają zwyczaje starożytnych Egipcjan, a także niezwykłe rytuały chowania zmarłych.

Opowiadanie owiane jest mgłą tajemnicy. Piramidy są dalej niż się wydawało, innych turystów można policzyć na palcach jednej ręki, a najważniejsze atrakcje są zamknięte. W końcu bohaterowie trafiają przed ogromne grobowce. Mimo, że są tam tylko trzy pomieszczenia, to przyjaciele gubią się w nich. Zaczynają cytować słowa z „Księgi umarłych”, każdy z nich liczy, że na końcu trafi na kogoś kogo zna.

„Śmierć na Nilu” najlepiej ukazuje stan wiedzy człowieka o piramidach, bowiem poza paroma historycznymi faktami, można tylko i wyłącznie snuć na ich temat domysły. Tak też ludzie robią, efektem czego są przeróżne wizje i funkcje przypisane tym ogromnym grobowcom. W oczekiwaniu na większe odkrycia, pozostaje się zastanawiać, czy owiane piaskiem i tajemnicą piramidy będą trwały, aż do przybycia przodków faraonów. Możliwe, że czas wokół nich zacznie płatać figle, przez co znikną wraz z Egiptem. A może po prostu będą tylko stać?

Dyskusja