Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Łotrzykowska powieść – recenzja książki „Królewska krew. Wieża elfów”

Michael J. Sullivan to autor do tej pory w Polsce nieznany. Pierwsze dwa tomy jego cyklu „Odkryć Riyrii”, wydano pod patronatem Nowej Fantastyki. Choć wydawać by się mogło, że w temacie fantasy niewiele da się dodać, to jednak Sullivan pokazuje, iż dalej istnieje możliwość przedstawienia oryginalnej i wciągającej historii. Debiutanckie powieści amerykańskiego pisarza, „Królewska krew. Wieża elfów”, rozpoczynają epicką opowieść o dwójce awanturników, którzy z wielką wprawą pakują się w coraz to nowe kłopoty.

Nietypowy duet, okryty złą sławą, tworzą Hadrian Blackwater, niezrównany szermierz, oraz enigmatyczny Royce Melborne, który potrafi otworzyć każdy zamek. Nie ma takiego zlecenia, któremu ta dwójka by nie podołała. Jednak wszystko ma swoją cenę i nie każdego stać na ich zatrudnienie. Złodzieje mają swoje zasady, są bardzo wybredni w przyjmowaniu zleceń. Niestety, miękkie serce Hadriana wpędza wspólników w nie lada tarapaty – zostają oskarżeni o zamordowanie monarchy i skazani na śmierć. Od tego momentu czytelnik zostaje rzucony w sam środek wiru wydarzeń pełnego spisków, ucieczek, pościgów i niecodziennych sytuacji.

Świata wykreowanego przez Michaela Sullivana z całą pewnością nie można nazwać oryginalnym, czerpie on bowiem garściami ze schematów fantastycznych uniwersów. Znajdą się w nim typowe dla tego klimatu zamki, rycerskie pojedynki i magia, a po ulicach miast przechadzać się będą krasnoludy oraz elfy. Jednak oklepane realia autor nadrabia nietuzinkowymi postaciami, których przez karty powieści przewija się mnóstwo. Główni protagoniści, choć nie stanowią wzoru cnót, szybko wzbudzą sympatię czytelnika dzięki swemu humorowi i niezwykłym wyczynom. W pamięć zapada także reszta bohaterów, a wśród nich można znaleźć takie osobistości jak dziewięćsetletni mag, czy zakonnik, który dotychczas nie miał styczności ze światem poza opactwem. Ciekawym zabiegiem ze strony amerykańskiego pisarza jest minimalizacja opisów, co daje się zauważyć właśnie przy przedstawianiu postaci. Narrator nie raczy czytelnika żadnymi charakterystykami, osobowości bohaterów poznaje się podczas śledzenia ich czynów, wiele więc zależy od wyobraźni i domysłów.

Autor nie poświęcił wiele miejsca szczegółom, których czytelnik sam może się łatwo domyślić, swoją uwagę zwrócił przede wszystkim ku akcji. Fabuła nie jest zbyt skomplikowana, choć mnogość intryg obecna zwłaszcza w „Królewskiej krwi”, potrafi zająć myśli na dłuższy czas. Sullivan podaje kolejne informacje w perfekcyjnie odmierzonych momentach, tak by nie nużyć czytelnika, a przy tym nie dać mu domyślić się finału historii. To rzadka zaleta w dzisiejszej literaturze fantastycznej i zasługuje na uznanie, tym bardziej jeśli potrafi ją wykorzystać debiutujący pisarz .

Sullivan w swych powieściach operuje barwnym i lekkim językiem, który pasuje do niezobowiązującej lektury. Wiarygodne i niewymuszone dialogi, przesiąknięte miejscami wisielczym humorem, świetnie komponują się w resztę dzieła. Niestety polskiemu tłumaczowi nie wyszła jedna rzecz, oddanie archaicznej stylizacji mowy obecnego w książce czarnoksiężnika. Brzmi ona naciąganie i sztucznie, lecz należy się szacunek, że tłumacz spróbował stawić jej czoła. W pierwszym tomie wyczuwalny jest także nadmiar krótkich zdań utrudniający nieco przyswajanie opisów, są to jednak błędy o stosunkowo niewielkiej wadze, rekompensowane z nawiązką przez liczne zalety książki.

Gęsta sieć intryg, barwne postacie, wartka akcja oraz lekkie pióro Michaela Sullivana gwarantują łatwą i przyjemną w odbiorze powieść. Lektura budzi nadzieję, że następne części „Odkryć Riyrii” zachowają równy lub osiągną jeszcze wyższy poziom. Biorąc pod uwagę fakt, że w cenie jednej książki otrzymujemy dwie wciągające historie, zdecydowanie warto zaopatrzyć się w tę pozycję. „Królewska krew. Wieża elfów” jest dokładnie tym, czego można oczekiwać – łotrzykowską powieścią z porywającą przygodą.

Dziękujemy wyd. Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja