Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Przygody z muchami w nosie – recenzja filmu „Wasza Wysokość”

Większość z nas lubi filmy fantasy – nie da się ukryć. Większość lubi też komedie. No, bo kto na przykład nie uśmiechnął się przynajmniej parę razy na „Willowie”. Ale to był zdecydowanie bardziej film fantasy niż komedia. Odwróćmy więc jednak proporcje. I co otrzymamy?

Jak najbardziej poprawną odpowiedzią jest: „Wasza wysokość”! Film, który miał premierę na wiosnę tego roku, opowiada o niezwykłych przygodach kapryśnego i zadufanego w sobie księcia Tadeusa (Danny McBride). Zazdrości on swemu starszemu bratu Fabiusowi – w tej roli znany z X-menów, James Franc – licznych sukcesów oraz glorii, którą ten się otacza.

Szala licznych nieszczęść samolubnego księcia zostaje przeważona w chwili, gdy niedoszła bratowa Belladonna zostaje uprowadzona przez złego czarnoksiężnika w dniu zaślubin. I nie chodzi bynajmniej o to, że Tadeusowi jest jej jakoś szczególnie brak, czy też współczuje bratu z tego powodu. Po prostu ojciec zmusza go, pod groźbą banicji, aby pomógł w poszukiwaniach. Rozpieszczony „Wasza Wysokość” wyrusza na swoją pierwszą w życiu wyprawę. Jak łatwo się domyślić, czeka go wiele niebezpieczeństw, przygód i wszystkich innych czynników, które będą mu przeszkadzać w błogim lenistwie, jaraniu zielska i beztroskiemu zbijaniu bąków.

Film ten jest niczym innym, jak parodią, nie tylko znanych obrazów fantasy, ale i RPGów. Mamy tu zarówno wątki przygodowe, jak i liczne zagadki, magiczne artefakty oraz niebezpiecznych przeciwników, czyli wszystko to, co umiłowali sobie gracze gier fabularnych. Oglądając film, nie sposób pozbyć się wrażenia, że jest to scenariusz właśnie jednej z tego typu gier. Oczywiście, gier przefiltrowanych przez sito angielskiego poczucia humoru. Mamy więc złego maga w koszmarnie nie twarzowej fryzurze, wiernego sługę, który często okazuje się mądrzejszy i sprytniejszy od głównych bohaterów, zwierzęcych przyjaciół, którzy ratują postaciom tyłki w chwili, gdy tego najbardziej potrzebują.

Początkowo mogłoby się wydawać, że film obfituje w rodzaj humoru zwany „majtkowym”. To typowy dla aktualnych produkcji amerykańskich humor krążący w wokół seksu i pokrewnych zagadnień. Owszem, można by się kłócić, czy tego rodzaju żartów nie jest odrobinę za dużo. Główny bohater jest niczym innym, jak nieco obleśnym nastolatkiem, niewyżytym seksualnie.

Ale wystarczy popatrzeć na ten rodzaju humoru przez palce, aby dostrzec inny rodzaj dowcipu, ironicznych scen i aluzji. Dla przykładu: pamiętacie pełną patosu i powagi scenę z „Conana”, gdzie główny bohater wywija mieczem na tle zachodzącego słońca? Tadeus też nim wywija, przy każdej okazji, a patos jest tu wszechobecny, oczywiście przedstawiony w krzywym zwierciadle.

Film jest więc parodią. Parodią innych dzieł fantasy i gier fabularnych. Jak na tak stosunkowo nieduże przedsięwzięcie, ma nawet niezłe efekty specjalne. Owszem, komputerowe triki nie powalają na kolana, większość z nich jest raczej przestarzała, ale nie o to w tym filmie chodzi. Za to kostiumy i rekwizyty wyglądają bardzo przyzwoicie, podobnie jak scenografia. Największe wrażenie robi niewątpliwie siedziba antybohatera, czyli wieża Leezara.

Gra aktorska, podobnie jak i triki, do najlepszych nie należy. Nawet Natalie Portman, gwiazda z pierwszych stron gazet, niezbyt w tym projekcie się wysiliła. Mimo że aktorka przekroczyła już magiczną granicę trzydziestu lat na karku, to w filmie odjęto jej kilka wiosen. Oczywiście, nie mogło zabraknąć scen, w których podkreślono jej urodę. I wykpiono przy okazji popularnych w świecie fantasy prysznicy pod wodospadem.

Za to dla wszystkich miłośników gatunku miłym zaskoczeniem będzie zapewne posadzenie na tronie Charlesa Dance’a, w roli ojca głównych bohaterów. Znamy tego aktora chociażby z ekranizacji „Koloru Magii”, gdzie wcielił się w postać patrycjusza.

Aktor ten doskonale nadaje się do odgrywania postaci władców: mądrych, acz surowych, co i w tym filmie ukazane jest w sposób nad wyraz trafny.

Film ten nadaje się świetnie do obejrzenia w gronie znajomych. Jeśli nie zniesmaczają kogoś zbyt liczne nawiązania do męskich genitaliów, powinien się dobrze bawić. Pozostały rodzaj humoru jest bowiem niewymuszony i może nam zapewnić dobrą zabawę przez ponad półtorej godziny projekcji.

Ocena: 3/5

Dyskusja