Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Wyprawa dorosłości i wiary – recenzja książki „Statki ziemi”

„Statki Ziemi” to trzecia część serii „Powrót do domu”, autorstwa Orsona Scotta Carda. Powieść podejmuje i rozszerza wątki z poprzedniego tomu, „Wezwania Ziemi”. Jakie oczekiwania można stawiać osobie, która zdobyła nagrodę Hugo? Na pewno bardzo wysokie. Czy czytelnik będzie usatysfakcjonowany po przewróceniu ostatniej strony? Zdecydowanie tak!

Naddusza podjęła działanie. Grupa wybrańców pod wodzą Wetchika wyrusza na pustynię, by ostatecznie odnaleźć starożytne Statki, dzięki którym mają powrócić na legendarną Ziemię. Wszystko to za sprawą Opiekuna Ziemi, tajemniczego bytu, który postanowił dać ponowną szansę ludzkości do zasiedlenia ich ojczystej planety. Bohaterowie znajdą się w zupełnie nowej sytuacji, zmuszeni będą poznać całkowicie inne życie, oparte na zasadach odmiennych niż dotychczas. Droga do sukcesu nie będzie łatwa, zwłaszcza iż atmosfera panująca podczas podróży daleka będzie od rodzinnie przyjaznej.

Fundament powieści stanowią konflikty pomiędzy bohaterami. Card w wielu swoich książkach skupia się na międzyludzkich relacjach, lecz w „Statkach Ziemi” stają się one głównym motorem napędowym. Fakt, tempo akcji nie należy najszybszych, a już na pewno jest wolniejsze niż w poprzedniej części sagi. Jednakże w żadnym wypadku nie oznacza to, że czytelnik będzie się nudzić! Wręcz przeciwnie, z zapartym tchem oczekiwać będzie rozwinięcia świetnie napisanych wątków psychologicznych, a także zrozumienia powodów postępowania każdej z postaci.

W przypadku „Statków Ziemi” Card wyraźnie rysuje granicę pomiędzy „dobrem” i „złem”, a raczej postawy prowadzącej do spokoju ducha oraz wewnętrznego samozniszczenia. Nefai postanawia niemalże bezgranicznie zaufać superkomputerowi. Jego kontakt z Nadduszą jest niemalże intymny, dlatego też najłatwiej przychodzi mu zrozumieć ideę, którą stara się przekazać całej grupie. Z drugiej jednak strony dominację zaczyna przejmować jego brat – Elemak. Nie podoba mu się zmiana sposobu życia, będąc najstarszym po Wetchiku domaga się szacunku, chce siłą podporządkować sobie wszystkich pozostałych. Swoją wewnętrzną pustkę wypełnia chęcią dominacji, a fakt że Nefai – młody smarkacz – może w przyszłości zostać przyszłym przywódcą dodatkowo wzmaga apodyktyczne cechy Elemaka.

Jest to zaledwie jeden z wielu ważnych wątków stanowiących rdzeń powieści. Drugi taki fragment to historia dojrzewania czternastoletniego Nefaia. Nastolatek bierze na swoje barki niesamowitą odpowiedzialność, wraz ze swoją równie młodą małżonka musi rozpocząć nowe życie, zupełnie odmienne od dotychczasowego. Oboje zmuszeni będą szybko wydorośleć i dostosować się do nowych obowiązków, także tych rodzicielskich.

„Statki Ziemi” poruszają kilka naprawdę ciekawych tematów, z którymi czytelnik niezbyt często ma do czynienia w powieściach Sci-Fi, między innymi chodzi o interesujący opis koczowniczego trybu życia. Wyprawa do tytułowych statków nie trwała kilka tygodni, lecz kilkadziesiąt miesięcy i nie jest to znaczący spojler. W trakcie swojej wędrówki bohaterowie zmuszeni będą rozbić kilka „osad”, nieraz nawet na ponad roczny okres czasu. Card ponadto bardzo przekonująco opisał hierarchię i podział obowiązków jakie wytworzyło sobie to nowe, niewielkie społeczeństwo.

„Statki Ziemi” to powieść bardzo dobra. Brak wartkiej akcji rekompensują świetne wątki psychologiczne i społeczne. Książka warta polecenia jest zwłaszcza osobom, które od powieści oczekują nie tylko mile spędzonych godzin, ale także możliwości wzbogacenia się wewnętrznie. Jednakże pozostali również znajdą tutaj wiele dla siebie. Lektura zdecydowanie warta polecenia!

Dziękujemy wyd. Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.

Ocena: 4/5

Dyskusja