Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kabalistyczna powieść noir – recenzja książki „Anagramy z Warszawy. Opowieść kabalistyczna”

Niedawno nakładem wydawnictwa ZYSK i S-ka ukazały się „Anagramy z Warszawy. Opowieść kabalistyczna” Richarda Zimlera. Jest to powieść kryminalna, osadzona w realiach II Wojny Światowej. Akcja rozgrywa się w znacznej mierze w żydowskim getcie, choć wraz z rozwojem wypadków przekracza jego mury. Wszak zło nie zna pojęcia granic i żadna brama nie powstrzyma jego rozwoju.

Historia opowiedziana jest w pierwszej osobie przez starszego psychiatrę, Erika Cohena. Pewnego dnia w kolczastym drucie, na granicy getta, odnalezione zostają zwłoki jego siostrzeńca, dziewięcioletniego Adama. Zrozpaczony stryj postanawia znaleźć winnego śmierci chłopca. Już na początku swojego prywatnego śledztwa dowiaduje się, że sprawa jest bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Wszystko wskazuje na to, iż Adam nie jest jedynym zamordowanym dzieckiem, jednak wcześniejsze, podobne przypadki są ukrywane przed oczami postronnych. Co więc dzieje się w getcie?

„Anagramy z Warszawy” to bardzo sprawnie napisana powieść kryminalna. Choć sceneria wojennej Warszawy była wykorzystywana w licznych dziełach literackich i filmowych, wciąż fascynuje kolejnych twórców. Ogrom realnego okrucieństwa, jakie miało miejsce na polskiej ziemi w latach 1939-1945, pozwala urealnić nawet najbardziej makabryczne wizje twórców kryminałów. Przekłada się to na jakość lektury – ilość przytoczonych zaszłości historycznych wprowadza czytelnika w stan swoistego, czytelniczego amoku, w którym fakty i zmyślenia bez przeszkód się mieszają.

Także język powieści dopasowany jest do fabuły. Opisy momentami są lakoniczne, niemal fotograficzne. Innym znów razem oddają przekonania głównego bohatera – zdradzają go jako psychiatrę z zawodu, który całą otaczającą go rzeczywistość chciałby rozebrać na części pierwsze. Poetyka powieści jest zróżnicowana i zmienia się, począwszy od skupienia na opisie wojennej Warszawy i rozgrywających się w niej wydarzeniach, a skończywszy na żywym języku pędzącego do rozwiązania zagadki kryminału.

Powieść Richarda Zimlera ma w sobie coś, co pozwala odłożyć książkę na półkę z poczuciem dobrze spędzonego czasu. Nie narzuca się wprawdzie z głębokimi refleksjami, choć i takie dociekliwy czytelnik może w niej odnaleźć. Mimo to, pozwala oszacować kondycję ludzkiej natury i moralności – znajdziemy w niej postacie raczej dobre i na wskroś zdegradowane, nigdy jednak nie jednoznaczne. Wszak ludzi kształtuje nie tylko ich wola, ale także okoliczności, w jakich przyszło im żyć. W tym kontekście, „Anagramy z Warszawy” stanowią bardzo dobrą bazę do rozmyślań albo też i tylko do dobrej lektury.

Dziękujemy wyd. ZYSK I S-KA za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.

Ocena: 4/5

Dyskusja