Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Mroki średniowiecza – recenzja książki „OPUS. Zakazana księga- tom I”

Raz na jakiś czas, na polskim rynku wydawniczym pojawia się książka, z której opisu – niekoniecznie podkoloryzowanego przez marketingowców – jasno wynika, że jest niezwykła i oryginalna. Idealnym przykładem takiej sytuacji jest „Opus. Zakazana księga”, Andreasa Goesslinga. Wszak młodzieżowa powieść przygodowa, której akcja doprawiona szczyptą fantastyki, przenosi czytelnika do schyłku średniowiecza, musi z miejsca porwać czytelnika. Czy jednak na pewno?

Piętnastoletni Amos von Hohenstein jest sierotą wychowywaną przez swego wuja Heriberta, rycerza-rozbójnika o złej sławie. Chłopiec charakter odziedziczył po nieżyjącym już ojcu, dlatego od łupieżczych wypraw za czeską granicę woli wizyty u Kronusa, starego pustelnika i uczonego. Mędrzec zna wiele sekretów pogańskiego świata magii i powoli wtajemnicza chłopca w te tajemnice,, jednak jego celem jest skondensowanie całej swej wiedzy w jednym dziele: „Księdze duchów”. Na nieszczęście, jej niepozorna treść wzbudza zainteresowanie inkwizycji i urzędu cenzury przez co obaj, wraz z magiczną księgą, znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Amos otrzymuje zadanie ochrony i dostarczenia tomu do rąk nieznanego adresata, a pomóc mu w tym mają jego nowe zdolności oraz Klara, nieoczekiwana sojuszniczka.

Niestety, opowieść zaserwowana czytelnikowi przez Goesslinga nie jest tak fascynująca, jak mogłaby się wydawać. Choć z początku szybko wciąga odbiorcę w wir akcji, to potem równie prędko wypuszcza go w pustkowie powtarzających się schematów. Czytany z wypiekami na twarzy opis szaleńczej pogoni nie ciekawi już tak samo za drugim razem, nie mówiąc o trzecim i całej rzeszy następnych. Zagrożenie, ucieczka, chwila spokoju – ten schemat regularnie powraca przez całą książkę, z rzadka jedynie pozwalając na pojawienie się wykraczających poza niego wydarzeń. Jak to w młodzieżowych powieściach bywa, tak i w „Zakazanej księdze” nie mogło zabraknąć szybko rozwijającego się wątku miłosnego. Jednak nie przyciąga on wielkiej uwagi, poza kilkoma odważnymi jak na książkę dla młodszych odbiorców tekstami.

Mocną stroną powieści jest jej tło historyczne. Schyłek XV wieku to czasy szalenie interesujące, w których magia i zabobony mieszają się z religią i racjonalnością. Andreas Goessling, zajmujący się historią mitów i kultury, umiejętnie oddaje klimat późnego średniowiecza, mentalność ówczesnych ludzi oraz sposoby działania inkwizycji. Wszelkie budzące niepewność zagadnienia zostały objaśnione w bogatym posłowiu, które tłumaczy także różnice między faktami historycznymi, a fikcją literacką. Brakuje tylko jednego, by czytelnik mógł w pełni odetchnąć powietrzem wieków średnich, choćby delikatnej stylizacji na dawniejszą mowę. O ile w występującej w powieści narracji trzecioosobowej używanie współczesnego języka jest całkowicie zrozumiałe, o tyle archaizacja dialogów wyszłaby książce tylko na dobre.

„Zakazana księga” na wyrost została nazwana powieścią przygodową. Brakuje w niej najważniejszych cech gatunku: próżno doszukiwać się tu nieprzewidywalnej fabuły, zaskakujących zwrotów akcji czy niejednoznacznych charakterów. Jednak mimo tego, że nie spełnia pokładanych w niej oczekiwań, wciąż pozostaje przyjemną, niezobowiązującą lekturą dla nieco starszej młodzieży, szczególniej tej zainteresowanej historią średniowiecza.

Dziękujemy wyd. TELBIT za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego.

Ocena: 3/5

Dyskusja